Trasa Green Velo wiedzie przez lasy, między jeziorami, po łagodnych wzgórzach Suwalszczyzny. Ten sielski obrazek można oglądać go bez końca!

Sielski obrazek

Startuję we wsi Bolcie. Wieje chłodny, przyjemny wiatr. Teren trudno określić płaskim, jednak rower z wypożyczalni w Starym Folwarku okazuje się w mojej wyprawie solidnym partnerem. Co ważne, zwłaszcza na trasie takiej jak ta wiodąca przez lasy, między jeziorami Suwalszczyzny.

Przede mną kilka zakrętów i nieco wzniesień. Droga wije się po łagodnych odkrytych wzgórzach, a na horyzoncie urzeka malownicza mozaika pól i widok kilku człapiących bocianów, które nie zdążyły jeszcze wyruszyć w daleką podróż do Afryki. Choć znam na pamięć ten sielski obrazek, mogę oglądać go bez końca.

Dojeżdżam do Wiżajn, w których nad jeziorem wygrzewa się kilku turystów. Idealny punkt na krótki wypoczynek. W okolicy, w kilku wiejskich gospodarstwach, własną i niepowtarzalną metodą miejscowi produkują sery zagrodowe. Śmietankowe, mieszane z ziołami, o głębokim smaku i zapachu.

Zresztą nad tutejszą kuchnią warto pochylić się nieco dłużej. Ponieważ okolica zamieszkała jest przez mniejszość litewską (w gminie Puńsk Litwini stanowią ponad 80 proc. mieszkańców), serwowane w okolicznych restauracjach potrawy nierzadko zaskakują różnorodnością i nawiązaniami do wielu wschodnich tradycji. Na większy głód polecam czebureki (tatarskie pierogi z mięsnym nadzieniem), na mniejszy – kibiny (karaimskie pierożki z kruchego ciasta).

 

W mieście konopnickiej

Skraj Suwalskiego Parku Krajobrazowego i zachodni brzegi jeziora Hańcza, najgłębszego jeziora w Polsce, którym wiedzie Green Velo, zapewniają wyjątkowe obrazy. Ot, choćby taka „polska Fudżijama”, czyli Góra Cisowa, stożkowate wzgórze o wysokości 256 m. Miejscowi wierzą, że wieki temu została usypana przez ludzi. Doświadczeni cykliści mogą spróbować wjechać na nią swym jednośladem. Ja daję za wygraną – zeszłam z roweru, wybierając spacer. Widok ze szczytu na niemal cały park krajobrazowy wręcz onieśmiela.

Wracam na właściwą trasę. Stąd już tylko kilkanaście minut pedałowania do opanowanych przez krasnoludki Suwałk. Nietrudno spotkać małych gospodarzy rodzinnego miasta Marii Konopnickiej. Wystarczy schylić głowę i dobrze się rozglądać. Stoją przed wejściem do aquaparku, w pobliżu fontanny przed Suwalskim Ośrodkiem Kultury, chowają się w parku w samym sercu miasta. Jeden z nich wdrapał się nawet na słup latarni przy ul. Chłodnej. Figurek jest w sumie 10. Przejechanie Szlaku Krasnali z bajki O sierotce Marysi i Krasnoludkach to nie tylko frajda dla dzieci. Dorosłym daje możliwość poznania najciekawszych miejsc na tutejszej mapie.

Choć Suwałki są największym miastem północnej części województwa podlaskiego, nie mają nic wspólnego z metropolią czy betonową dżunglą. Pozostają kameralnym, przyjemnym miastem, w którym czas płynie raczej leniwie.

 

Wigry

Jeszcze spokojniej jest nad Wigrami, do których prowadzi mnie mój rowerowy szlak. Otoczone ramionami Wigierskiego Parku Narodowego jezioro przy bezchmurnej pogodzie przypomina zwierciadło, w którym odbija się zgrabna sylwetka klasztoru Kamedułów. Na wodzie bujają się kolorowe kajaki. Zewsząd słychać rytmiczny, uspokajający niczym mantra plusk wioseł. Nad taflą jeziora jak małe latawce krążą ważki, a na gałęziach zwalonych drzew siedzą kormorany. Rozstawione przy zielonym pomoście stragany uginają się pod ciężarem słoików ze świeżym miodem, marynowanymi kurkami z okolicznych lasów czy butelek z lokalnym piwem. Paleta barw, zapachów i smaków jest ogromna.

Na kolację wracam do Starego Folwarku. Czekają na mnie świeżo złowiona sielawa i wielkie niczym pociski kartacze. Nie należą do dań dietetycznych, ale kto by się tym przejmował. Po to mam rower, aby spalić nadprogramowe kalorie.

 

Warto wiedzieć

■ Nocleg
Zacisze nad Wigrami, Rosochaty Róg 14 k. Krasnopola. Dla gości gospodarze przygotowują domowy chleb na zakwasie, wędzą ryby, pieką sękacza i smażą naleśniki.

■ Jedzenie
Nie można stąd wyjechać bez spróbowania kartaczy. To pękate ziemniaczane kluski nafaszerowane mięsem i skąpane w skwarkach. W kartach dań znajdziemy też ryby (sieja i sielawa), chłodnik w wielu odsłonach, barszcz z kibinem i świńskie uszy na ciepło – do piwa.  

 ■ Green Velo
Wschodni Szlak Rowerowy to ponad 2 tys. km specjalnie wytyczonej i oznakowanej trasy, która wiedzie przez pięć województw: warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, podkarpackie
i świętokrzyskie. 141 km szlaku prowadzi przez Suwalszczyznę.  

Marta Legieć