To musi być prawda, że wieża Eiffla jest najłatwiej rozpoznawalnym punktem Paryża, skoro ona pierwsza wita nas swym widokiem, niezależnie od tego, jak przybywamy – samolotem, samochodem czy pociągiem.
Barcelona bez dzieł genialnego architekta i wielkiego katalońskiego patrioty byłaby miastem pozbawionym tej magii, jaką znamy. Jego kontrowersyjne budowle nazywano "torturami wyobraźni".
Ten subkontynent ma wiele barw. Słowo „mozaika” najlepiej oddaje jego niepowtarzalny charakter. Indie są jak mieszanka przypraw masala. Czasem smakują na ostro jak soczewica w sosie curry, innym razem pachną słodkim nektarem kokosowym, niekiedy bywają spowite piekącym dymem haszyszu.
Pełna energii Kalkuta ,tchnące spokojem świątynie Orisy, park dzikich tygrysów – to tylko kilka wabików tej części Indii.Myślałem, że znam indyjskie jedzenie, ale menu w Kewpie, restauracji bengalskiej w Kalkucie, pełne jest nieznanych słów: Shukto, Rui, Mishti Doi. Na dodatek nie mam żadnego pomysłu, z którego miejsca zacząć pierwszą podróż po lokalnej kuchni. Na ratunek przychodzi mi moja gospodyni, bengalska instruktorka sztuki gotowania: – Masz szczęście, przyjechałeś tu w...
Milczące, spowite w czadory piękności o tajemniczych spojrzeniach; fajki wodne o słodko-ostrej woni; bazary – labirynty zatłoczonych pasaży; imponujące zabytki sprzed wielu wieków – wszystko to razem tworzy niezwykły, bajkowy świat Syrii.
Niech Kraków drży z obawy. Na Dolnym Śląsku rośnie mu bowiem potężna konkurencja –Świdnica, miasto pod wieloma względami wyjątkowe. Powody jego niezwykłości wyliczać można długo. Mieszkała w nim Marysia Kunicka, niezwykła kobieta, która dała nazwę jednemu z kraterów na Wenus, i Manfred von Richthoffen, Czerwony Baron, najsłynniejszy lotnik I wojny światowej.
Wspaniałe, majestatyczne zabytki i dumna 1000-letnia historia Gdańsk nie ma jednej twarzy. Dla podróżników zagłębiających się w jego uliczki i zakamarki jest on miastem kościołów, ale też dzwonów carillonów, zegarów, Wenecją Północy. To także miasto hanzeatyckie - ponieważ właśnie Hanza odcisnęła największe piętno na jego wizerunku.
Północ Tajlandii to kraina magiczna, ale mało znana. Od czego zacząć opis jej bogactwa? Może od tego, co najbardziej sympatyczne, a jednocześnie najściślej związane z dziejami i kulturą Tajlandii, a przedtem Syjamu.
Tajowie zwykli porównywać zarys swego kraju do głowy słonia, zwierzęcia bardzo tu szanowanego, symbolu przyjaźni i dobroci. Jego trąbę stanowi tajlandzka część Półwyspu Malajskiego – region tropikalnych lasów, białych plaż, wapiennych klifów. Z kolei środkowa część potężnej głowy – oparta czołem o granicę z Birmą – jest żyzną równiną, poprzecinaną rzekami i siecią kanałów, ryżową spiżarnią Tajlandii.
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.