Zdaj się na psa

22 listopad 2010
Zdaj się na psa

Szczęśliwy pies zaprzęgowy to pies zmęczony bieganiem. Właścicielowi największą frajdę daje szybka jazda na sankach czy wózku.

Często zaczyna się tak – ktoś dostaje w prezencie albo przygarnia psa „rasy zaprzęgowej”. Wiadomo, że takie zwierzę powinno mieć dużo ruchu, więc właściciel zaczyna z nim biegać, trenować, wreszcie wybiera się na zawody. I wtedy stwierdza, że to jest to! Nowa pasja. Później pojawiają się kolejne psy, dołączają członkowie rodziny i już wszyscy razem jeżdżą na zawody psich zaprzęgów.

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć yonkersa - husky'ego jednego z naszych użytkowników

Popularność tej dyscypliny rośnie od czasu pierwszych zawodów, jakie odbyły się w naszym kraju (w 1991 r. w Szczypiornie koło Pomiechówka udział wzięło 9 drużyn). Dziś Polski Związek Sportu Psich Zaprzęgów zrzesza 35 klubów, w tym z Warszawy i aglomeracji śląskiej.

Na świecie pierwsze rozgrywki zorganizowano przeszło sto lat temu w Nome na Alasce. Trasa prowadziła do Candle i liczyła 650 km. Co spowodowało, że ten tradycyjny w zimnych rejonach środek transportu stał się dyscypliną sportową? Na kontynencie północnoamerykańskim psy wykorzystywano do przewozu ludzi, poczty i towarów wszędzie tam, dokąd zimą nie docierały konie ani muły. Gdy w końcu XIX w. na Alasce wybuchła gorączka złota, psy ciągnęły ładunki z wydobytym kruszcem. Wówczas wśród poszukiwaczy narodził się pomysł, aby zaprzęgi zaczęły się ścigać. Teraz sport ten jest rozpowszechniony na całym świecie, nie tylko w krajach dalekiej Północy. Reprezentacje mają m.in. RPA, Chile, Nowa Zelandia, Jamajka. Bo śnieg wcale nie jest potrzebny.

Husky jak biega, każdy widzi

Do zaprzęgu najbardziej nadają się psy ras północnych oraz ich mieszańce – silne, odporne na śnieg i mróz. Prym wiodą siberian husky i alaskan malamute (podobne do siebie i z tego powodu często mylone przez laików; pierwszy jest szybszy, drugi silniejszy), a także psy grenlandzkie i samojedy. Wykorzystuje się również psy akita, greystery oraz eurodogi (krzyżówki psów myśliwskich z alaskan husky plus niewielka domieszka charta; z powodu swej szybkości zajmują czołowe miejsca w zawodach).

Szacunek i posłuch u zwierząt wypracowuje się podczas długich godzin treningów. Przyszły maszer, czyli powożący zaprzęgiem, musi mieć silną osobowość, by pies uznał go za osobnika alfa. Dotyczy to przede wszystkim siberian husky – zwierzęcia ciekawskiego, inteligentnego i ufnego, ale też niezależnego. To również mistrz w uciekaniu z zamknięcia oraz demolant, gdy jest niewybiegany. Na dodatek ma silny instynkt łowiecki. Jeśli taki pies trafi do niewłaściwej lub przypadkowej osoby (zachwyconej urodą tej rasy), często kończy w schronisku.

Swing za liderem

Najszybsze zaprzęgi to te złożone z 4–6 psów. Oczywiście mogą liczyć nawet kilkanaście zwierząt, trudniej jednak nad nimi zapanować. Na czele biegnie lider – przewodnik, najmądrzejszy i najbardziej doświadczony pies. Tuż za nim podąża swing – pies, który w przyszłości może zostać liderem. Dalej biegnie team, czyli reszta sfory. Wheel to pies przypięty najbliżej sań lub wózka – to miejsce przypada najsilniejszym zwierzętom.

Maszerzy często używają komend eskimoskich: go go lub haik (naprzód), gee (w prawo), ha (w lewo), ho ho (stój). Dzięki temu można sterować zagubionym zaprzęgiem – nie ma znaczenia, jakiej narodowości jest jego właściciel. Popularne są też krótkie słowa w języku angielskim: go czy stop. By przyśpieszyć zaprzęg, maszerzy wydają różne dźwięki, np. terkoczące czy świszczące.

Niewtajemniczonym może się wydawać, że rola maszera sprowadza się do wydawania komend. W rzeczywistości nieustannie współpracuje z zaprzęgiem – naprowadza psy, pomaga im, podbiega pod wzniesienia. Musi też umieć czytać zachowanie swoich zwierząt. Doświadczony lider potrafi rozpoznać różne zagrożenia, np. cienki lód.

„Jeżeli nie możesz trafić do domu, zdaj się na psa” – mówi Jan Dudek, maszer, hodowca i trener psów, kilkukrotny mistrz Polski. Kilkanaście lat temu zdarzyło się, że z powodu choroby zwierząt nie mógł wziąć udziału w zawodach. Dwa tygodnie później pojechał   z nimi w Gorce, żeby samotnie zmierzyć się z turniejową trasą. Kiedy już wracał z Turbacza, skręcił w prawo, choć jego pies przewodnik, Ajus, ciągnął w lewo. Gdy po chwili maszer zszedł z sań, zapadł się w śnieg po szyję. Jakoś udało mu się wydostać, był jednak cały przemoczony. Prowadzenie oddał Ajusowi. Psy dosłownie tonęły w śniegu, często odpoczywały. Po kilkuset metrach trafiły na właściwą drogę. Swoim czworonogom Jan Dudek zawdzięcza życie – bez nich groziłoby mu zamarznięcie.

Człowiek też się uczy

Trenowanie psa wymaga sporej wiedzy i doświadczenia – trzeba uważać, by go nie zniechęcić do pracy i nie zamęczyć. Niektóre psy biegną aż do wyczerpania, a przecież nie o to chodzi, żeby wracać do domu z pupilem na rękach. Każde zwierzę ma inny charakter i temperament oraz „chęć do ciągnięcia”, powinno więc być traktowane indywidualnie.

Psa przyzwyczaja się do uprzęży, przypinając mu szelki z niewielkim ciężarem. Później zwiększa się obciążenie, biega się z nim częściej, wreszcie ustawia w zaprzęgu z innymi psami. Trener obserwuje, czy zwierzę ma cechy przywódcze i czy w przyszłości może zostać liderem – jeśli tak, podpina go tuż za przewodnikiem, aby się od niego uczył. Jan Dudek objaśnia, że czworonogi trenuje się pod kątem przyszłego użytkowania. Jeśli mają uczestniczyć w zawodach, opracowuje się całoroczny program treningowy i kładzie się nacisk na szybkość. Jeśli psy będą wykorzystywane do wożenia turystów, uczy się je pokonywania krótszych tras.

Cały ten sprzęt

Oprócz sań czy wózka (trój- lub czterokołowego) potrzebne są uprzęże dla psów i zestaw lin. Linki szyjne spinają obroże psów ustawionych w parze po obu stronach liny głównej – uniemożliwiają one rozbieganie się zwierząt na boki. Liny ogonowe przypina się jednym końcem do liny głównej, a drugim do uprzęży. Potrzebna jest również lina startowa – przymocowana na przykład do drzewa lub przyszpilona do ziemi przytrzymuje pojazd i zapobiega falstartowi. Na czas odpoczynku psy przypina się do liny zwanej stake-out.

Wymieniony sprzęt to jedynie wierzchołek góry lodowej. Jeżeli jeździ się na zawody, poważnym wydatkiem staje się specjalny samochód przeznaczony lub przystosowany do transportu psów. Do tego dochodzą koszty paszportów, zachipowania zwierząt i badań laboratoryjnych (w kierunku wścieklizny).

Jeśli psy biegają komercyjnie, wożąc turystów, zarabiają na siebie. Należy zarejestrować działalność gospodarczą, ubezpieczyć siebie i zwierzęta. Potrzebne jest również ubezpieczenie OC na wypadek, gdyby komuś (turyście lub osobom postronnym) coś się stało.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

  • Artykuł

    Cztery łapy na ratunek

    Cztery łapy na ratunek

    Psy lawinowe. Człowiek przysypany zwałami śniegu może przeżyć – jeśli pies szybko wskaże ratownikom, gdzie go szukać. Wyrafinowana technika owszem, jest pomocna, ale na lawinisku wyszkolony pies ratownik 
pozostaje niezastąpiony.

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2012-02-09 21:19

    Z górki. Na pazurki

  • Do moderacji
    2010-11-28 07:47

    Super artykulik. Polecam.

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się