Za Wielkim Murem

24 listopad 2009


Spaceruję pustymi uliczkami. Są czyste, uporządkowane, bezludne. Siadam oparty o ścianę niewielkiej świątyni i zaczynam czytać Konfucjusza: Jeszcze nie znamy życia. Jakże więc możemy znać śmierć? Parę metrów dalej staruszek w stożkowym kapeluszu z cienkich pasków bambusa i długą, rzadką, białą brodą wróży bogato ubranej Chince, rozrzucając pałeczki krwawnika. Ludzie chcą poznać przyszłość, w nadziei że uda im się uniknąć czyhających na nich zagrożeń. Pytania te nabierają szczególnego znaczenia, gdy dotyczą sytuacji ostatecznych. Władca Qinshi Huangdi terakotowych wojowników kazał wykonać z obawy o swoje bezpieczeństwo w życiu pozagrobowym.

Terakotową Armię odkryli w 1974 r. dwaj młodzi chłopcy podczas kopania studni. Niedługo później znaleziono ciąg korytarzy, w których stało ponad 6 tys. figur żołnierzy. Wszyscy są zwróceni twarzami na wschód. W równym szyku stoją wojownicy na koniach, łucznicy, kusznicy, żołnierze piechoty trzymający miecze i piki. Kawalkada koni ciągnie drewniane rydwany. W następnych latach archeolodzy odkopali kolejne tysiące posągów. Zafascynował ich nie tylko rozmiar znaleziska, ale także dokładność wykonania rzeźb. Każdy ma inną twarz, budowę ciała i postawę. Nie jest to armia glinianych Barbie i Kenów, lecz niesamowita kolekcja odrębnych figur. Armia duchów. Przy ich budowie pracowało ponad 700 tys. robotników. Wielu z nich zmarło z wycieńczenia, a ci, którzy przeżyli, lecz wiedzieli, gdzie pochowano skarby, zostali zamordowani.

Pierwszy cesarz zadbał też o rozrywkę. Jego pałac-grobowiec zapełniają więc również monolity artystów, cyrkowców, kuglarzy, będących do usług w długich godzinach wieczności. Jednak według ludowych przekazów najwspanialsze w grobowcu są cesarskie komnaty, rzeki rtęci, złote figury, sufity zdobione perłami… Niestety te wspaniałości nie zostały jeszcze odkryte. Podobno zakłóciłoby to spokój cesarza i jego konkubin – krąży legenda, że odkopanie cesarza przyniesie nieszczęście całym Chinom. Ten, który zjednoczył państwo, może je również zniszczyć.

Podchodzę do staruszka w kapeluszu, który przed chwilą wróżył młodej kobiecie. Pokazuję mu, że chcę poznać swoją przyszłość, kładę przed nim kilka yuanów. Staruszek kiwa głową, uśmiecha się. Przez chwilę coś do siebie mówi. Potem potrząsa pałeczkami i z powagą rzuca je na ziemię. Wyciąga z torby starą książkę z przepowiedniami. Zaczyna mówić. Nic nie rozumiem, ale w ogóle mi to nie przeszkadza. Podoba mi się melodia słów. Staruszek coś tłumaczy. Potakując, kiwam głową. A on kiwa głową na „nie”. Kończy. Wkładam do torby swojego zczytanego Konfucjusza i idę na pociąg.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2011-04-08 09:52

    Ciekawy Artykuł... bardzo fajnie się go czytało:)

Autor

  • Edi Pyrek

    Edi Pyrek

    Podróżnik, dziennikarz, terapeuta, specjalista od kreowania wizerunku, autor książek i filmów. Objechał cały świat, ale najbardziej lubi Indonezję, Birmę, Rosję i Stany Zjednoczone.

Ostatnio czytali

  • monia
  • Flaneur
  • Bożena
  • Miras
  • werrrka
  • nelaa89
  • Olenka
  • travelmati
  • tenzin
  • Eathan
  • Pajakinom
  • Fuinorn
  • Kapa
  • mirek020
  • Bog_danek
  • aise2

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się