Jeśli ktoś mówi o wakacjach spędzonych nad morzem w Tajlandii, zwykle ma na myśli miejscowość Pattaya na wschód od Bangkoku, albo wyspę Phuket. To są także najpopularniejsze – jak to się w żargonie agencji turystycznych powiada – „destynacje” w tym egzotycznym dla nas kraju. No i jest jeszcze Cha Am na południe od Bangkoku.
O tym ostatnim miejscu lepiej od razu zapomnieć, nie ma tam nic prócz długiej, tłocznej i niezbyt czystej plaży. Pattaya ma ciekawe początki, bo tę cichą wtedy wioskę rybacką odkryli amerykańscy żołnierze, których wysyłano tu na rekonwalescencję po kontuzjach odniesionych w Wietnamie. Entuzjazm Amerykanów wobec tej miejscowości był tym większy, że nie brakowało tu dziewczyn chętnych do przygody z cudzoziemcem. Dziś Pattaya to duże i brudne miasto, z którego dawnej chwały po-został jedynie rozwinięty biznes erotyczny. Do niedawna uroczym odludziem była wysepka Koh Lan (koh po tajsku znaczy „wyspa”), gdzie można się z Pattaya dostać w 45 minut rejsowym stateczkiem lub wynajętą motorówką, ale dziś panuje tam rosyjskojęzyczny gwar, a nie po to wybieraliśmy się aż tak daleko.
Przyjemniejszy jest Phuket, największa wyspa Tajlandii, wyposażona w międzynarodowe lotnisko i od dawna połączona groblą ze stałym lądem. Prawdę powiedziawszy, tam też nic ciekawego znaleźć się nie da, prócz ładnych plaż i eleganckich hoteli, bo w hotelarstwie Tajlandia rzeczywiście potrafi wznieść się na wyżyny. Jedynym miejscem, gdzie piękno natury może zachwycić przybysza, jest najdalej na południe wysunięty punkt wyspy: przylądek Promthep. Aby poczuć egzotykę tego kraju, trzeba jednak zboczyć z utartych szlaków.
James Bond zaprasza na plażę
W bliskim sąsiedztwie Phuketu znajdują się dwa ciekawe miejsca, też tłumnie odwiedzane, których jednak nie sposób pominąć. Pierwsze z nich to zatoka Phangna, rozlana od wschodu wielkiej wyspy, słynna z przedziwnych formacji skalnych wypłukanych przez morze w miękkim wapieniu. Zwykłym programem jest wycieczka tzw. „łodzią długorufową”. Jest to specyficzny tajski wynalazek, podobnie jak popularny w miastach „tuk-tuk”, czyli otwarty trójkołowiec przerobiony z motocykla, rodzaj tańszej taksówki. Łódź długorufowa jest istotnie wzorowana na starodawnych syjamskich konstrukcjach, ale doczepiony do niej hałaśliwy silnik ze zdjętym tłumikiem sprawia, że już po godzinie rejsu ból głowy przeważa nad innymi wrażeniami. Na szczęście wycieczka ma przerwę przeznaczoną na odwiedzenie wioski „morskich Cyganów”, czyli muzułmańskich plemion żyjących niegdyś z rybactwa i mieszkających w chatach zbudowanych na palach. Dziś, oczywiście, żyją z tury-stów. Jest też przerwa na popływanie kajakiem wśród skał, gdy można odwiedzać tajemnicze groty i wąziutkie przejścia, kryć się pod wapiennym dachem przewieszonym ponad falami. Celem wycieczki jest jednak zawsze „maczuga Jamesa Bonda”, pionowa buława skalna wyrastająca z morza tuż obok innej piaszczystej wysepki, niby nasza „maczuga Herkulesa” w wąwozie w Ojcowie. Ulubione miejsce fotografów, spopularyzowane przez afisze i foldery. Tutaj w jednym z filmów o superagencie („Człowiek ze złotym pistoletem”) zły Scaramanga ukrył swe niszczycielskie laboratoria, a James Bond (Roger Moore) stoczył z nim zwycięską walkę. Jest to jednocześnie jedno z nielicznych miejsc w zatoce z kawałkiem plaży, bo przeważają tu skały lub błotniste brzegi z namorzynami.
Jak wygląda Dzień Zakochanych w innych krajach.
Już 15 marca w siedmiu największych miastach Polski rusza 12. edycja Tygodnia Kina Hiszpańskiego, imprezy od lat pokazującej ...
Tam gdzie spotyka się południowo-wschodnia Wenezuela, Gujana i północna Brazylia rozciąga się kraina nazwana przez biogeograf...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.