W krainie fiordów i trolliZdjęcia: Sławomir Kamiński

Kwietniowe kempingowanie w zimnej przecież Norwegii może się wydawać nieco szalone. Ale właśnie dlatego – pociągające.

Załoga Travelera w trzyosobowym składzie: dwie Anny, w tym niżej podpisana, i Sławomir, mistrz obiektywu, o godzinie 6.00 rano wyrusza z deszczowej stolicy. Po 5 godzinach odbieramy w Poznaniu nasz kamper i, wciąż w strugach deszczu, przechodzimy krótki kurs jego obsługi: gdzie są rurki do nabierania i spuszczania wody, jak włączać gaz czy opróżniać WC. Nie jest lekko! Wewnątrz zimno jak w psiarni, na podłodze błoto. Włączamy ogrzewanie. Już lepiej! A na pokładzie pojawia się jeszcze jedna kobieta, wirtualna – w postaci GPS przemawiającego do nas seksownym głosem. I bezbłędnie wiedzie nas prosto na prom, do Świnoujścia.

18 Kwietnia


Zjeżdżamy z promu w Ystad. Słońce dosłownie nas oślepia, choć jest dopiero siódma rano. Pierwszą osobą, którą spotykamy zaraz po opuszczeniu portu, jest maszerująca z kijami zażywna starsza pani. Kolejna, za zakrętem, też uprawia nordic walking… Przypominam sobie, że podczas ostatniego pobytu w Skandynawii, choć był marzec i lało jak z cebra, widziałam sporo osób na rowerach. Ten rejon Europy zamieszkują wysportowane i zahartowane narody – w Oslo i Trondheim zobaczymy hoże dziewczyny, które przy 5–10 stopniach będą paradować w legginsach i skąpych koszulkach odsłaniających obfite biusty, równie kusych kurteczkach oraz w butach na gołych stopach. Pędzimy 100-110 km/godz. dwupasmówką E6, która zawiedzie nas do stolicy Norwegii, a potem dalej, na północ. Pobocza i liczne parkingi w otulinie sosnowych lasów i bazaltowych skał są niemal sterylnie czyste. Przy jednym z nich zatrzymujemy się na pierwszy kamperowy lunch. Fasolka po bretońsku „Pudliszek” odgrzana na kuchence okazuje się jednym z naszych kulinarnych przebojów na tym wyjeździe. Do Oslo wjeżdżamy w promieniach zachodzącego słońca. Holmenkollen Rica Park Hotel, położony obok słynnej skoczni, to jeden z najpiękniejszych budynków stolicy, ponadstuletni, w szwajcarskim stylu uzdrowiskowym, pomalowany w kolorze burgunda – charakterystyczną dla Skandynawii tzw. angielską czerwienią. Dzisiejszą noc spędzamy w luksusowych warunkach. U naszych stóp rozpościera się olśniewająca panorama Oslofjordu.

19 Kwietnia


Oslo. Ruszamy śladem triumfującego tu czterokrotnie „króla” Małysza na skocznię Holmenkollen, która we wrześniu ma być rozebrana, by ustąpić miejsca nowocześniejszej konstrukcji. Aby dostać się na szczyt, musimy (tak jak zawodnicy) przejść przez muzeum nart pełne zabytkowych egzemplarzy – nawet sprzed 4 tys. lat! Kilka pięter pokonujemy ciasną, skrzypiącą windą, zaś ostatnią kondygnację – po stromych metalowych schodach. Na górze całe miasto mamy jak na dłoni. Jest tak rozległe, że nie chce mi się wierzyć, że liczy tylko 800 tys. mieszkańców!

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-03-06 19:27

    ciekawe

  • Do moderacji
    2009-05-02 15:03

    ..bardzo ciekawy artykuł...żałuję tylko że nie został opisany (żałujcie i wy że tam nie byliście) region Hordaland oraz Sogn og Fjordane z największymi fjordami Norwegii oraz malowniczym Bergen...

Autor

  • Anna Kłossowska

    Anna Kłossowska

    Była redaktor Travelera i eks koordynator Traveler Adventure Team. Ubóstwia podróżować, jeździć na nartach i pływać.

Ostatnio czytali

  • radosny
  • artur
  • michm01
  • David
  • yosew
  • monika p
  • Rafau
  • j_jenny26

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się