Ameryka nad Mekongiem
Tajlandia jest dziś Ameryką regionu. Kraj nie tylko piękny, ale jak na Azję – bogaty. Mieszkańcy Birmy, Laosu i Kambodży przemykają się przez granicę, by pracować tu na czarno. Samych nielegalnych uchodźców birmańskich jest ponad milion. Ale nie zawsze tak było. Gdy Brytyjczycy po wojnie wycofywali się z Birmy, zostawili kraj dobrze zagospodarowany, z powszechną znajomością angielskiego. W tym samym czasie francuskie kraje Indochin też nieźle prosperowały jako kolonie. Wszystko to zostało zaprzepaszczone przez dyktatury, wojny domowe albo komunistyczne zaczadzenie. W najuboższej z ubogich Kambodży można oglądać nie tylko wspaniałość porośniętych dżunglą ruin Angkor Wat, ale resztki zdewastowanych dróg, które budowali niegdyś Francuzi. Jedynie Tajlandia szła krok za krokiem do przodu, borykając się z dyktaturami, płacąc krwią za każdy fragment wywalczonej wolności. Stopniowo okazało się, że demokracja może być opłacalnym interesem: przyciąga zagraniczne inwestycje, a własnym obywatelom otwiera pole inicjatywy. Po okiełznanej przez króla krwawej próbie przewrotu w 1992 roku wydawało się, że ustrój jest już ugruntowany, kolejne wybory wyłaniały rządy, aż wreszcie pojawił się Thaksin Shina- watra, nowobogacki milioner zwany„tajskim Berlusconim”, który założył własną partię, naobiecywał gruszek na wierzbie i wygrał wybory w 2001 roku.
Król patrzy na swoje dzieło
Thaksin zaczynał jako komendant posterunku przy „moście przyjaźni” na rzece, którą biegnie granica z Birmą. Most był zamknięty, bo akurat ruch graniczny został zastopowany z powodu kolejnych politycznych kłopotów z birmańską dyktaturą. Za to w płytkiej rzece trwało ożywienie. Ludzie na plecach i głowach przenosili w obu kierunkach paki, skrzynie i rulony, które potem bez przeszkód zabierały oczekujące na brzegach furgonetki. Drogie kamienie, rzeźbione drew-no, narkotyki, może i broń? Pozostaje pytanie, komu przemytnicy płacili haracz; w zamian za co pozostawali niewidzialni dla policjantów? Tak narodził się prawdziwy Thaksin, który potem zajął się robieniem pieniędzy na większą skalę i polityką.
Ludzie wiele potrafią znieść: patrzyli, jak kupuje się głosy wieśniaków, a potem wypłaca posłusznym regionom dotacje z państwowych funduszy. Oburzali się, że pod pretekstem walki z narkobiznesem likwiduje się niewygodnych działaczy samorządowych w granicznych prowincjach. Wszystko znosili, ale gdy okazało się, że premier sprzedał za prawie 2 mld dolarów swoją „Shin Corporation” i nie zapłacił ani grosza podatku, wyszli na ulice, żądając dymisji. Już z początkiem 2006 roku na ulicach Bangkoku rozpoczęło się coś w rodzaju „kolorowej rewolucji”; ciąg demonstracji przeciw premierowi. Spryt „tajskiego Berlusconiego” nie pozwolił mu sięgnąć po broń, bo to już nie te czasy. Kolejne wybory umiejętnie więc zmanipulował i tak utrzymał się przy władzy. Wtedy prawie 80-letni Bumibol dał ciche przyzwolenie armii, by podczas wyjazdu Thaksina na jesienną sesję ONZ przejęła władzę.
Historia zatoczyła koło: wielki promotor demokracji, który całe swoje życie poświęcił na wyciąganie kraju z biedy i budowę nowoczesnego społeczeństwa, musiał w ostatecznym rachunku sięgnąć po to, co sam zwalczał.
Co będzie dalej? Nikt nie wie. Król jest chyba u kresu sił. Jedyny syn – następca tronu – nie ma już tego moralnego i intelektualnego formatu.
Tekst Jerzy Surdykowski

Opowiadanie dowcipów podczas zagranicznych podroży jest jak ...

Przez niespełna 20 lat dotarła z pomocą do ponad 40 krajow. ...

Precz z gablotami! Precz z nudnymi pogadankami o historii! T...

Londyn od razu cię przytula i szepcze do ucha – czuj się, ja...
1 czerwca w nowopowstającej galerii fotograficznej - "27" - Łukasza Gniadka, dwukrotnego laureata PUOTu, zebrali się: Ewa Mei...
Tegoroczna, trzecia już, edycja BRAVE KIDS – międzynarodowego programu edukacyjnego - odbędzie się w dniach 20 czerwca - 3 li...
Bezcenna kolekcja makiet tańców ludowych z 1937 roku, prezentowana na wystawie Sztuka, balet etnografia nie ma równego sobie ...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.