Szwecja

24 marzec 2009
SzwecjaZdjęcie: Małgorzata Czachor-Sorensen

W szwedzkiej Dalarnie dzikie ścieżki prowadzą prosto w malowniczy folklor związany z obchodami najkrótszej nocy w roku.

Midsommar czyli gorączka sobótkowej nocy

Dalarna wiosną najpierw przez pewien czas przeciąga się leniwie i sennie. A potem szybciutko rozkwita w swojej świeżej i dzikiej pełni. Ta kraina – położona w samym centrum Szwecji – jest dumą Skandynawii. To tu, pośród zielonych lasów i szmaragdowych jezior drzemiących w miękkich ramionach wzgórz, gęstnieją dróżki prowadzące w malowniczy folklor. Jego kwintesencją jest noc świętojańska, sobótka, Midsommar.
Stare pogańskie święto tradycją sięga czasów wikingów. Wówczas było obrzędem związanym z płodnością ziemi – udekorowany wysoki drewniany słup symbolizował zapłodnienie Matki Natury i wzmacniał nadzieję na urodzaj i obfite plony jesienią. Dziś jest to w Szwecji święto narodowe, podczas którego znajomi i rodzina spotykają się, żeby razem celebrować najdłuższy dzień w roku i nadchodzące lato. Zawsze obchodzi się je w sobotę między 20 a 26 czerwca. Jest to okazja do spotkań, plenerowych imprez, tańców i zabaw. Wielu Szwedów traktuje je jako najważniejsze święto w roku.
W Dalarnie dzień letniego przesilenia jest obchodzony właściwie przez kilka dni, ponieważ każda wioska ma swój własny rytm festynów i przyjęć. Wiele osób przyjeżdża tutaj na weekend, żeby wyrwać się za miasto, spędzić ten czas w małym wiejskim domu z przyjaciółmi, usiąść w ogrodzie i poczuć czar świętojańskiej nocy. Bo „dalarniana”, noc świętojańska, to zgodnie z tradycją przede wszystkim czas ukrytych mocy, którymi jest przepełniona cała natura: rosa, kwiaty, woda źródlana, jeziora, wzgórza, lasy. Kiedyś wierzono, że rosa ma moc uzdrawiającą, a liśćmi brzozy można otulić rany i tym sposobem odpędzić ból…
Jedną z miejscowości Dalarny, które każdej wiosny niecierpliwie czeka na sobótkę, jest Rättvik nad jeziorem Siljan. Przed  nocą świętojańską wszystko musi być tam dokładnie przygotowane: przystrzyżona trawa, zadbane podwórka i ogrody. Dwa traktory z przyczepami jeżdżą wokół miejscowości i zabierają mieszkańców na zbiory brzozy. Mężczyźni tną gałęzie w dużych ilościach, a potem ciągną je drogą do  dziewczyn, które będą z nich robić brzozowe dywaniki przed dom. Tego wieczoru traktory objeżdżają Rättvik kilkakrotnie – tak żeby każdemu mieszkańcowi dostarczyć odpowiednią ilość drzewa. Grube gałęzie brzozy są przewiązywane sznurem, po czym brzozowy dywanik dumnie wykłada się przed dom. W Dalarnie liście tego drzewa zawsze znoszono do domów w noc świętojańską, pamiętając o ich magicznej w owym czasie mocy. Bo wedle sobótkowych wierzeń brzoza na ganku przynosi szczęście wszystkim mieszkańcom domu.
Jednocześnie dziewczyny wyplatają wianuszki z dalarnianych kwiatów. Ważne jest, żeby kwiaty zebrać samemu w ciszy, bo wzmacnia to ich magiczną moc. Później wianuszki są często zawieszane na suficie – wedle wierzeń świętojańskich bowiem suszony wieniec otacza dom zdrowiem i szczęściem.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się