Stany. Kuchnia - eating outZdjęcie: Agencja Forum

Eleganckie restauracje z wyrafinowaną kuchnią, przydrożne bary z frytkami, uliczne wózki z hot dogami – Ameryka jest przygotowana na zaspokajanie głodu każdego. Wystarczy wyjść z domu...

Amerykanie mają takie powiedzenie: „wygoda albo śmierć”, co chyba w znacznej mierze wyjaśnia zawrotną popularność McDonald'sa i jego kuzynów. Kanapki i kawa na wynos, w drodze do, w czasie lub po pracy są optymalnym rozwiązaniem dla ludzi poświęcających każdą wolną chwilę na robienie kariery. Trzeba tylko uważać na kubek z gorącym napojem, żeby nie umieścić go między nogami, gdy ruszamy z parkingu! Reszta jest bajecznie prosta i dogodna. Podjeżdżamy do „drive through” – restauracji samochodowej zamawiamy hamburger, frytki i napój, płacimy i ruszamy w dalszą drogę. Na autostradzie włączamy tempomat na stałą prędkość i pałaszuje-my nasze smakołyki. Wprawdzie nudne dla podniebienia, za to dobrze znane, bardzo obfite i zaspokajające głód. Czegóż więcej chcieć?
A jednak są Amerykanie, dla których smak potraw i jakość ich spożywania też się liczą. Żeby dobrze się odżywiać, wcale nie trzeba zarabiać fortuny i mieć własnego dietetyka, jak to często bywa w Hollywood. Wystarczy wysiąść z samochodu, a w ekstremalnych przypadkach nawet przejść się na piechotę do lokalnej restauracji. Wybór nie jest wcale łatwy – trudno się tak od razu zdecydować na którąś spośród mnóstwa knajp. Każdy prawdziwy nowojorczyk wybierając się na kolację, korzysta więc z pomocy Zagata – wydawanego corocznie przewodnika po topowych restauracjach w mieście. Kluczem do udanego posiłku może być popularność miejsca, jego lokalizacja, rodzaj kuchni, ale nigdy cena. Idąc do modnej knajpy, trzeba przewidzieć wydatek rzędu stu dolarów od osoby. Za to będziemy mogli się pochwalić w towarzystwie, że jedliśmy już pierożki z homarem w leśnych grzybach i piliśmy alzackie wino w „Le Cirque” – nowym lokalu Sirio Maccioni przy 58. Można jednak sprawę załatwić znacznie taniej, bez rozgłosu i nie mam tu na myśli hot doga na ulicy.

W całych Stanach typowym miejscem do codziennego stołowania się jest restauracja typu „diner”, która w środku wygląda jak wagon restauracyjny rodem z lat 50. Klasyczny „diner” ma bar z okrągłymi stołkami, ławy jak w pociągu i nieskrępowaną atmosferę. Całkiem na miejscu jest odbycie w nim „podróży kulinarnej” samemu z gazetą w rę- ku. Śniadania, tak jak i zresztą pozostałe posiłki serwowane w amerykańskich knajpach, są ogromne i kaloryczne. Jeśli z rana nie lubimy jadać jajek na bekonie czy innych kiełbaskowo-jajecznych wynalazków, możemy zamówić sobie bajgla (bułkę z dziurką) podawanego z serkiem śmietankowym lub „grits” – gorącą i gęstą papkę z grysiku kukurydzianego. Uwaga na ilość masła i fakt, że jest solone!

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

  • Artykuł

    Stany - info

    Stany - info

    Ameryka jest jak garnek wieloskładnikowej zupy – nie tylko klimat czy krajobraz bywają skrajnie różne. Swój odrębny charakter zachowują mieszkające w USA liczne grupy etniczne. Warto zatem zaplanować dłuższy pobyt i odwiedzić kilka miejsc zarówno na obydwu wybrzeżach.

Dodaj komentarz

Autor

  • Marta Madigan

    Marta Madigan

    Dziennikarka współpracująca z redakcją Travelera. Mieszkała w Nowym Yorku, Waszyngtonie, a obecnie w Atlancie. Pasjonuje się architekturą, muzyką i kuchniami świata.

Ostatnio czytali

  • pysiu1981
  • AdrianUS
  • annablockley
  • ljiljan

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się