Samochodem w nieznane

22 marzec 2009
Samochodem w nieznaneZdjęcie: Agencja Forum

Przepisy ruchu drogowego a drogowa rzeczywistość to zupełnie inne sprawy. Na drogach każdego z europejskich krajów panują inne zwyczaje, które dla własnego bezpieczeństwa warto poznać.

W Skandynawii trzeba uważać na rygorystycznie przestrzegane ograniczenia prędkości. Jest to o tyle bolesne dla polskich kierowców, że region ten słynie z dobrych dróg. Jeśli na autostradzie jest ograniczenie do 90 km/godz., to gdy będziemy jechać 95 km/godz., zaczniemy wszystkich wyprzedzać, skazując się na nieprzyjemne spojrzenia kierowców. Nie ma tu wyprzedzania na trzeciego, a klakson w Sztokholmie słychać tylko, gdy szwedzka reprezentacja wygra ważny mecz. Niestety, będziemy mieć kłopoty z zasileniem instalacji gazowej. W Finlandii LPG nie sprzedaje się osobom prywatnym, a w Danii jest droższe niż benzyna.


Kto nie trąbi i nie lubi dynamicznej jazdy, ten nie ma czego szukać na drogach Półwyspu Iberyjskiego. Hiszpanie i Portugalczycy są za kółkiem dość agresywni, ale poważne wypadki zdarzają się rzadko. W złym tonie jest tutaj jazda w dzień na światłach i, co ciekawe, korzystanie z klimatyzacji – dlatego większość samochodów ma otwarte okna.


Najlepsze kraje do jazdy samochodem to Niemcy, Szwajcaria i Austria. Niemcy uchodzą nawet za motoryzacyjny raj – gęsta sieć darmowych autostrad i brak ograniczeń prędkości pozwalają na ich bezbolesne i szybkie pokonywanie. Ale jeżeli na remontowanym czy węższym odcinku autostrady pojawi się jakiekolwiek ograniczenie prędkości, musimy się do niego bezwzględnie dostosować, bo niemiecka policja jest mało wyrozumiała. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie korki w okresie wakacyjnym i w godzinach szczytu – pod Hannoverem, Monachium, Dortmundem. Znacznie luźniej jest w Austrii czy w Szwajcarii, ale za autostrady trzeba płacić, a ograniczenia prędkości są przestrzegane bardzo rygorystycznie. Jeśli spróbujemy się ścigać w Szwajcarii, fotoradar zrobi nam zdjęcie prędzej, niż nam się wydaje, a na granicy przy opuszczaniu tego kraju otrzymamy mandat, którego wysokość może przekroczyć wakacyjny budżet. Z kolei Austriacy wyczuleni są na punkcie wyposażenia dodatkowego. Lubią sprawdzać zawartość apteczki, obecność kamizelek odblaskowych i gaśnic, a potrafią ukarać nawet za złe ciśnienie w oponach czy brudną szybę.


We Francji atmosfera na drogach jest już bardziej śródziemnomorska. W miastach panuje dowolność interpretacji przepisów (polecamy poobserwować przez kilka minut rondo wokół Łuku Tryumfalnego). Samochody często są zniszczone, nikt się nie przejmuje zarysowaniami i stłuczkami. Niewielu kierowców przestrzega ograniczeń na autostradach, licząc, że policja ich nie dopadnie. Jednak gdy już dojdzie do takiego spotkania, bywa bardzo nieprzyjemnie, a mandat może finansowo wykończyć – podobnie jak opłaty za przejazd francuskimi autostradami.


Za najbardziej krewkich kierowców uchodzą Włosi. Wielu jeździ fatalnie, nerwowo, ale zaskakująco rzadko dochodzi do stłuczek. Wówczas kierowcy wyskakują z samochodów, wymyślając sobie, swojej bliższej i dalszej rodzinie, naśmiewają się też z seksualnych możliwości rzekomego sprawcy. Jeśli autem da się dalej jechać, rozjeżdżają się każdy w swoją stronę. W Rzymie korki zaczynają się wcześnie rano i trwają nieprzerwanie do wieczora. Nie ma tam pasów ruchu, a główną zasadą na drodze jest „Kto pierwszy, ten lepszy”. Włosi znacznie częściej korzystają też z klaksonu niż z kierunkowskazów, a przy tym pozwalają sobie na siadanie za kółkiem nawet po wypiciu butelki wina – co może nie do końca jest legalne, ale dopóki nie spowoduje się wypadku, nie ponosi się tak naprawdę żadnych konsekwencji. I jeszcze jedno – uwaga na szaleńców na skuterach!

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Autor

Ostatnio czytali

  • Oktawian_P

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się