Rumunia nie leży daleko od Polski! Od przejścia granicznego w Koniecznej w Beskidzie Niskim do Satu Mare jest zaledwie 290 km. Sześć godzin jazdy z krótkimi postojami.
W środku Europy
Pierwszą kawę za granicą pijemy na rynku w bajkowym Bardejowie, wśród parterowych domów o pastelowych fasadach. Dzieci połykają porcję lodów i pędzimy dalej. Przez Preszov (Preszów) i Koszyce do Tokaju. Tu kolejne prostowanie nóg i zakupione w plastikowej butelce (!) wino słynnego szczepu muskotály. Słońce powoli chyli się ku zachodowi i myślę sobie, że na tej trzeciej granicy to już nas przetrzymają. A tu pusto i tylko uśmiechnięty celnik pytający poprawną angielszczyzną o cel podróży. 12 km dalej jest już rumuńskie Satu Mare. Z pewnością jedno z najładniejszych miast północnej Rumunii. Krótki spacer po nim zaskakuje. Pomimo upływu czasu i braku pieniędzy na renowację – wiele przetrwało z eleganckiego klimatu la belle epoque z początków XX w. Secesyjny budynek Hotelu Dacia należy z pewnością do najpiękniejszych w całej Transylwanii.
W bankomacie bierzemy pieniądze i wczesnym popołudniem dojeżdżamy do Wesołego Cmentarza w Sapanta, w regionie Maramuresz. Jeszcze cztery lata temu, kiedy trafiłem tu pierwszy raz i spałem w domu wójta, było tu cicho i spokojnie. I dwa razy taniej. Dziś kolorowe krzyże urokliwego cmentarza ściągają nie tylko etnografów, ale i wycieczki z całej Europy. Przybyło sklepików z pamiątkami i wyrobów rękodzieła. Czar trochę prysł, więc nie spędzimy tu kolejnej nocy, ale zaglądamy na budowę imponującej drewnianej cerkwi Manastirea Sapanta-Peri, której wieża sięga kilkudziesięciu metrów. Cała z dębów ponadmetrowej średnicy, budowana jak za dawnych czasów. Bez wątpienia wybitne dzieło sztuki ciesielskiej.
Wjeżdżamy do Syhotu Marmaroskiego. Kiedy kupuję wodę, zaciekawia mnie tłum wylewający się z uliczki między okazałymi kamienicami. Idę chwilę pod prąd i docieram do barwnego targu: czerwone kopczyki mielonej papryki, ułożone w pryzmy owoce, dojrzewające w słońcu sery i pani, która mnie zaczepia, wyczuwając moje potrzeby. – Co to jest? – pytam, patrząc na plastikową butelkę po wodzie mineralnej. – Palinka, węgierska śliwowica, 75 proc., 10 zł za pół litra. Progów hali z tradycyjnym buncem już nie przekraczam. Zapach serowych walców średnicy prawie metra zatrzymuje mnie w drzwiach.
Z Syhotu urokliwa trasa prowadzi nas doliną Izy do serca Maramureszu. Do krainy strzelistych drewnianych cerkwi, spośród których kilka wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Najmocniej porusza wyobraźnię cerkiewka w wiosce Ieud, datowana na 1364 rok! I pomyśleć, że przetrwała tyle wojen, zawieruch, pożóg. Urzekające są drewniane, solidne bramy wjazdowe do kolejnych domostw. Zastanawiam się nad noclegiem w jednym z gospodarstw agroturystycznych, ale nie jest jeszcze za późno, by dojechać przez Borszę na przełęcz Prislop (1416 m n.p.m.).

Opowiadanie dowcipów podczas zagranicznych podroży jest jak ...

Przez niespełna 20 lat dotarła z pomocą do ponad 40 krajow. ...

Precz z gablotami! Precz z nudnymi pogadankami o historii! T...

Londyn od razu cię przytula i szepcze do ucha – czuj się, ja...
Witam. Pański artykuł był inspiracją do mojej podróży do Rumunii w 2010 roku. Wiele miejsc z naszej wyprawy powtórzyło Państwa szlak, zwłaszcza Bukowina. Zgadzam się, że Rumunia dla prawdziwego turysty to wspaniały cel. pozdrawiam serdecznie P.S. W Pańskiej publikacji jest moim zdaniem poważny błąd: Pański opis Suczawy w rzeczywistości dotyczy Sucevity - wspaniałego kompleksu zakonnego. Natomiast Suczawa to spore miasto w tym regionie. Ma kilka pojedynczych zabytków rozrzuconych po mieście. Straciliśmy kilka godzin szukając w Suczawie opisywanego przez Pana "jednego z najpiękniejszych zespołów klasztornych w Europie".
Jest to artykuł, który pomógł mi w podróży do Rumunii, chociaż ja ambitnie chciałam przejechać więcej kilometrów, co nie wyszło na dobre. Pamiętam, że szczególne wrażenie wywarła na mnie delta Dunaju, Bukowina, odwiedziłam także Babadag (nie ma to jak przeczytane książki), ale szczególnym sentymentem darzę Padisz. Mam też ciekawe wspomnienia kulinarne...
1 czerwca w nowopowstającej galerii fotograficznej - "27" - Łukasza Gniadka, dwukrotnego laureata PUOTu, zebrali się: Ewa Mei...
Tegoroczna, trzecia już, edycja BRAVE KIDS – międzynarodowego programu edukacyjnego - odbędzie się w dniach 20 czerwca - 3 li...
Bezcenna kolekcja makiet tańców ludowych z 1937 roku, prezentowana na wystawie Sztuka, balet etnografia nie ma równego sobie ...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.