Zaczęło się od pytania: Czy Indianie są romantyczni? A potem były następne: Czy się zakochują? Czy się przytulają, czy chodzą za rękę, czy się całują?
Hmm... Z całowaniem jest kłopot - Indianie amazońscy nie wiedzą, co to takiego i muszą uczyć się tej sztuki od nas. A skąd my wiemy o całowaniu? My nauczyliśmy się całować od naszych przodków, kiedy ci przodkowie byli jeszcze dzikusami. Całowanie wzięło się z prostych zwierzęcych odruchów. Na przykład trzeba było rozdrobnić pokarm dla małego dziecka i wówczas matka przeżuwała kawałek mięsa, a potem podawała dziecku do ust. Dzisiaj mamy łyżeczkę i pożywną papkę ze słoiczka, ale Indianie nadal karmią swoje potomstwo w ten stary, „dziki” sposób. Podobnie Indianie karmią też ludzi obłożnie chorych oraz wszystkie osoby, które straciły zęby. W świecie, gdzie nie dotarły sztuczne szczęki, młodszy przeżuwa starszemu, a następnie przekazuje pokarm z ust do ust i... dla nich to jest przyjemne uczucie. Przyjemne, bo przypomina czasy młodości, gdy karmiła nas mama. Przyjemne także dlatego, że mózg kojarzy dotykanie się ustami z uczuciem sytości, które przychodzi chwilę potem. Dlatego właśnie dorosłe ptaki ocierają się dziobami, a ludzie całują nawet z pustymi ustami.
Na podobnej zasadzie zrodziło się zainteresowanie mężczyzn kobiecymi piersiami. To prosty atawizm: twarz i usta przy ciepłej piersi to jedno z uczuć pierwotnych zasiedziałych tak głęboko, że chcemy do niego wracać nieświadomie. Składamy głowę na piersi i czujemy bezpieczeństwo, błogość, i... przypomina się brzuszek pełen ciepłego mleczka. Dlatego nawet stare koty, zanim zwiną się do snu, to „pompują” łapkami w identyczny sposób jak „pompowały” pierś mamusi, żeby przypuściła mleczko.
Zainteresowanie mężczyzn damskim biustem jest więc naturalne. Należy tylko pamiętać, że nie zawsze dopuszczalne i nie zawsze kulturalne, bo to właśnie nasza kultura bycia ze sobą i współżycia wyróżniła nas ze świata zwierząt. Mówiąc inaczej: człowiek, to dużo więcej niż ssak, co zobowiązuje.
Dlaczego ludzie lubią się dotykać w niektóre dziwne miejsca? Na przykład w szyję lub za uszami? Z tych samych powodów, z jakich psy lubią kąsać dla zabawy. To też atawizm, odruchowe wspominanie dawnych czasów, kiedy wszyscy iskaliśmy się nawzajem. Indianie oraz inne plemiona pierwotne do dzisiaj to robią – siadają w grupie i oczyszczają sobie skórę z pasożytów palcami i zębami. W ten sposób iskanie stało się pieszczotą.
A dlaczego ludzie wielu kultur klepią się po pupach? Bo kiedy jesteśmy mali, mama nosi nas na rękach przytrzymując pod pupę – to jest bardzo miłe wspomnienie; też pierwotne. Klepiemy więc innych, najczęściej bezmyślnie, bo chcielibyśmy, by to nas poklepano.
Jak przytulają się Indianie? Indianie są częścią dzikiej przyrody. Dlatego robią to inaczej niż my – przytulają się, owszem, ale w najbardziej pierwotny sposób, czyli tak, jak to robią dzikie stworzenia w puszczy. Nie są wtedy zwróceni twarzą w twarz. Mężczyzna w pewnym sensie „otacza” kobietę. I pewnie z tego powodu doskonale dają sobie radę w hamakach.
Czy Indianie są romantyczni? Zakochują się? Indianie to po prostu ludzie, więc podobnie, jak my zakochują się i bywają romantyczni. Są tylko trochę bardziej praktyczni od nas i trochę bardziej dosłowni. Kiedy Indianka mówi: „Krokodyla daj mi, luby” to chłopak rusza na polowanie i przynosi krokodyla (właściwie kajmana, ale w sumie na jedno wychodzi). A gdyby ona w tym czasie przyjęła krokodyla od jakiegoś innego chłopaka, to wówczas ten pierwszy uniesie się w romantycznym porywie i stanie do pojedynku na śmierć i życie.

Bystra! – kierowca szarpie mnie za rękaw. Transport czeka. Z...

Słyszeliście o ski bums? To narciarscy włóczędzy. Kręcą się ...

Do 27 marca 2012 r. możesz głosować za pomocą SMS na najwybi...

Reklamy ośrodków narciarskich przypominają czasem te proszkó...

Chodzi na bosaka, ale tylko latem. Pstrokate koszule kupuje na wagę w ciuchlandzie. Wstaje o 6.00 rano, czyta Stary Testament i pije yerba mate. Nie lubi, gdy się zdrabnia jego imię. Ma dwa koty, które z łóżka wygania, ale jak mu się położą obok klawiatury komputera, to ich nie przepędza. Słynie z niewyparzonego języka i słabości do dzikich plemion.

Young Explorers to program prowadzony przez jednego z najwybitniejszych współczesnych podróżników - Mike Horn'a. Jego marzeniem było pokazać młodzieży z całego świata najpiękniejsze zakątki Naszego Globu, by przez obcowanie z niezniszczoną przyrodą promować wśród młodych ideę ochrony środowiska.

Czy to w lasach nad Amazonką, czy w kamiennych kanionach ulic Rio – wszędzie daje się odczuć niezwykła energia Brazylii. Gorący klimat, mieszanka ras i dźwięki samby tworzą wybuchowy koktajl.
Ciekawy artykuł - warto przeczytać.
Ciekawy artykuł, takie też artykuły powinny być w Magazynie NG....
ach te romantyczne dusze;) dośc ciekawy artykuł....poprzytulać się zawsze warto;)
Jest członkiem rzeczywistym Royal Geographical Society w Londynie, autorem książkowych relacji z podróży po Ameryce Południowej. Większość plemion, które odwiedził, nie znała języka hiszpańskiego, a mimo to zawsze dochodziło do porozumienia.
Tam gdzie spotyka się południowo-wschodnia Wenezuela, Gujana i północna Brazylia rozciąga się kraina nazwana przez biogeograf...
Jeszcze tylko 7 dni, do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00, poprzez stronę www.alpinus-miejodwage.pl można zgłaszać pr...
W związku z wejściem w życie 1 stycznia 2012 roku ustawy abolicyjnej Polska Akcja Humanitarna realizuje projekt, którego cele...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.