Pozdrowienia z... Japonii

3 październik 2011
Pozdrowienia z... Japonii

Na wyspę Sikoku nie dociera wielu Europejczyków. A jest tam co podziwiać: świątynie, wodospady, wiszące mosty oraz Awa-odori – jeden z największych festiwali w tym kraju.

Podczas festiwalu Awa-odori chcemy bawić się razem z Japończykami, czekamy więc na barwny korowód. Najpierw słyszymy bębny, flety, dzwonki i inne niezidentyfikowane instrumenty. Muzyka przybiera na sile, a wraz z nią rozlegają się oklaski. W końcu pojawiają się pierwsze grupy taneczne. Rytmicznie śpiewają: ,,Tancerze to głuptasy, widzowie to głuptasy, jeśli wszyscy są takimi samymi głuptasami, dlaczego nie tańczyć?”. Na ulicę wkracza, a właściwie wbiega kolejna grupa. Mężczyźni trzymają małe latarnie, na ich białych strojach widnieje piękny wzór liścia. Z informatora dowiaduję się, że noszą nazwę Głuptasy i kultywują najstarszy typ tańca Awa. Stroje następnych tancerzy co najmniej zaskakują: białe trykoty z czarnymi kropkami, do tego różowe plastikowe wymiona. Rozglądam się zdezorientowana – okazuje się, że ich sponsorem są lokalne zakłady mleczarskie.

 

Sprawdź swoją wiedzę na temat Japonii

Nie mija wiele czasu, a my też zaczynamy podśpiewywać i klaskać. Trudno usiedzieć, gdy wszyscy wokół zachęcają okrzykami do zabawy. Patrzymy na Japończyków, innych niż tych w pracy czy podczas oficjalnych okazji. Mam jednak wrażenie, że nawet teraz ich spontaniczność jest kontrolowana. Taka japońska karna żywiołowość.

Awa-odori znaczy „tańce z Awa” (to dawna nazwa Tokushimy, gdzie odbywa się festiwal). Towarzyszy on sierpniowym obchodom święta zmarłych. Właśnie w tym miesiącu duchy mają powracać na ziemię. Uczestnicy przez kilka dni tańczą i śpiewają na ulicach oraz przy specjalnie wyznaczonych trybunach. Awa-odori przyciąga prawie 1,5 mln turystów, nie znajdujemy więc taniego hotelu w Tokushimie. Korzystamy z noclegu w buddyjskiej świątyni na peryferiach miasta, co w Japonii jest popularnym rozwiązaniem. Pokoje są najczęściej wieloosobowe, bez łazienek, ale mamy zagwarantowane kolację i śniadanie. Dostajemy ogromny pokój tylko dla siebie. Zmęczone zasypiamy na bambusowych matach przy dźwięku... chciałabym powiedzieć cykad, ale słychać tylko szum klimatyzacji.

UWAGA NA ZŁE MOCE

Po śniadaniu idziemy zobaczyć kilkanaście z 88 świątyń składających się na szlak pielgrzymkowy na Sikoku. Wyznaczył go buddyjski mnich Kukai ( jego pośmiertne imię to Kobo Daishi), jednak liczba i kolejność świątyń w czasie pielgrzymki została ustalona znacznie później. W horrorze Sikoku (akcja toczy się na wyspie!) droga niezgodna z ruchem wskazówek zegara oznaczała nieszczęście. Można było wskrzesić zmarłą osobę, jeśli przeszło się tę drogę tyle razy, ile lat miała ona w chwili śmierci. Wybieramy trasę zgodną z ruchem wskazówek zegara, żeby nie budzić złych mocy. Zaczynamy od świątyni Ryouzanji niedaleko Tokushimy. Można w niej kupić wszystkie akcesoria potrzebne Henro san, czyli pielgrzymowi. W sklepiku są więc białe szaty, kapelusze, laski, a także specjalny notes do zbierania pieczątek z kolejnych świątyń.

Później dowiadujemy się, że wersja z filmu nie jest właściwa. Podobno pielgrzymka w kierunku odwrotnym do ruchu wskazówek zegara zapewnia więcej szczęścia. Co więcej, ostatnio wiele osób nie przestrzega kolejności – dla wygody i oszczędności czasu przyjeżdżają samochodami albo autokarami w zorganizowanych grupach.

Po zwiedzeniu kilku świątyń stwierdzamy, że rzeczywistość różni się od naszych wyobrażeń. Zamiast starych budowli (co najmniej tak starych jak w Ostatnim samuraju z Tomem Cruisem) ze wspaniałymi dziełami sztuki widzimy często plastik imitujący drewno. Z tych pierwszych dni zapamiętuję tylko plusk wody w świątynnych fontannach i cykanie cykad. Do dziś japońskie lato kojarzy mi się z tymi owadami.

W Tokushimie, w dawnej rezydencji samuraja, oglądamy krótkie przedstawienie z japońskimi lalkami – joruri. Lalkarze ubrani na czarno, z zasłoniętymi twarzami, wprawnie poruszają rękami, nogami i głowami lalek. To właśnie na ich ruchach, a nie na fabule skupia się moja uwaga. Po przedstawieniu przechodzimy do muzeum, gdzie mogę sama spróbować poruszać taką lalką. Okazuje się to niezwykle trudne.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

  • Artykuł

    Tokio - informacje praktyczne

    Tokio - informacje praktyczne

    Kilka informacji dla podróżujących po krainie kwitnącej wiśni.

  • Artykuł

    Stopem po Japonii

    Stopem po Japonii

    Romek Zańko z synem Jonaszem co roku wyruszają na wycieczki po świecie. Gdy Jonasz miał 6 lat, przeszli pieszo ze Świnoujścia na Hel bez namiotu i pieniędzy.

  • Artykuł

    Japonia - zaplanuj podróż życia

    Japonia - zaplanuj podróż życia

    Japonia to kraj kontrastów. Jej ducha dobrze oddaje hasło: nowoczesność i tradycja. Dawna sztuka, rzemiosło i zwyczaje są tu tłem dla fascynującego rozwoju cywilizacji technicznej.

Dodaj komentarz

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się