Portugalia

29 marzec 2009
PortugaliaZdjęcie: Jarek Jaworski

Trudno się oprzeć czarowi portugalskiej Estremadury. Była miłością królów, zamorskich kupców, artystów i lorda Byrona.

Jadąc z Lizbony na północ, docieramy do Estremadury w niecałe dwie godziny. Wyżynna kraina między Tagiem i Atlantykiem  jest najeżona zabytkami, z których cztery trafiły na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Co kilka kilometrów na horyzoncie pojawia się okazały zamek, królewski pałac lub stare opactwo. Po drodze mijamy pątników, dla których celem stała się święta Fatima. Na placu przed neobarokową bazyliką z wapienia ze strzelistą wieżą mieści się milion pielgrzymów - dwa razy więcej niż na Placu św. Piotra w Rzymie.

Sintra - Pałace we mgle
Była uroczą kryjówką europejskich arystokratów i artystów poszukujących łagodnego klimatu. 21-letni George Byron napisał o niej: „Osada pod każdym względem najbardziej urokliwa w Europie. Pałace i ogrody wystające spod skał, kaskady i urwiska, klasztory na niezwykłych wzniesieniach, a w oddali ocean i Tag”.
Trzeba mieć szczęście, by trafić tu, gdy poranne mgły ścielą się nad pałacami i lasami Sintry. Alejki parku krajobrazowego akurat toną w deszczu, a górujące nad miastem stożkowe kominy Palacio Nacional de Sintra wyglądają tajemniczo i smętnie.
– Nie wiadomo, jakim cudem ten 700-letni pałac przetrwał straszne trzęsienie ziemi w 1755 r., gdy katedry rozpadały się jak domki z kart – dziwi się Antonio, nasz przewodnik.
Byron w czasie pobytu w Sintrze nie mógł widzieć baśnio-wego Palacio Nacional da Pena (Pałacu Skalnego). Słodki, żółto-różowy pałac ozdobiony wieżyczkami tkwi na wierzchołku wzniesienia niczym tort weselny. To dzieło księcia Ferdynanda, króla-artysty, który w latach 40. XIX wieku zlecił budowę na fundamentach dawnego klasztoru.
Po kilku minutach ostrego marszu pod górę stajemy u pałacowych wrót. Przed nami świat jak z bajki – baszty, minarety, zwodzone mostki, kapiące ozdobami komnaty.
W eklektycznym pałacu oglądamy Salę Arabską z orientalny-mi freskami na ścianach i sklepieniach, Pokój Hinduski słynący z ręcznie wyrzeźbionych mebli. Jest też kaplica z imponującym XVI-wiecznym ołtarzem, w której zapewne książę gorliwie się modlił. W kuchni na wielkiej tablicy królowa Marysieńka, żona Ferdynanda, miała zwyczaj pisać, co będzie podane do stołu. Stąd wiemy, że chętnie serwowano prosię a la Negrais, wieprzowinę a la Merces i pieczone jagnię. Dzień kończyły wina, likiery, kawy, i sławne „queijadas”, serniki.

Dodaj komentarz

Autor

Ostatnio czytali

  • agnieszka
  • michm01
  • amrr
  • avarath
  • Sokolowski
  • Wojtektool
  • wagabundo
  • owink
  • KasiK
  • joisanna

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się