Niezwykłe owoce

1 kwiecień 2009
Niezwykłe owocezdjęcie: Shutterstock

W powietrzu unosił się ciężki i osobliwie przerażający zapach. Czy to kanał ściekowy, wysypisko śmieci, a może niechcący trafiłam do dzielnicy biedoty z rynsztokami pełnymi odpadków?

Upewniłam się, że stoję w centrum Kuala Lumpur, nowoczesnej i kolorowej stolicy Malezji, nazywanej przez tubylców Świetlistym Miastem Ogrodów.

Odrażający smród nie skłonił mnie do odwrotu. Wręcz przeciwnie – przyśpieszyłam kroku i wyciągnęłam szyję, rozglądając się niecierpliwie dookoła. Za chwilę powinnam zobaczyć słynne zielone, kolczaste kule, którym nadano godność królewską i jednocześnie wyklęto z miejsc publicznych.

Król owoców – durian

Podeszłam ostrożnie do wózka wypakowanego zielonymi owocami. Na kawałku tektury widniał napis wykonany czarnym flamastrem: King of fruits – durian. Oto znalazłam się na dworze najbardziej śmierdzącego króla świata, który pod twardą skorupą i ostrymi kolcami kryje niebiański smak.

– Na miejscu? – upewnił się sprzedawca ubrany w grube rękawice, po czym chwycił wskazany przeze mnie owoc i rozciął go kilkoma uderzeniami tasaka.

Powietrze zgęstniało. Z wnętrza durianu wydobył się skondensowany smród, po czym ukazał się miąższ przypominający wnętrzności: kilka żółtawych, obłych, lekko pomarszczonych kawałków ułożonych w pięciu białych, podłużnych kieszeniach. Wyjęłam jeden z nich. Był miękki, pokryty cienką skórką. Kiedy podnosiłam go do ust, sprzedawca (Chińczyk – znajdowałam się w chińskiej dzielnicy) popatrzył na mnie z zainteresowaniem. Odpowiedziałam mu nieulękłym spojrzeniem. Kto raz poznał durian, wie, że pod skórką kryje się delikatny miąższ o konsystencji gęstego budyniu i śmietankowo-orzechowym smaku. Jadłam powoli, rozkoszując się kremową słodyczą.

Dojrzały durian waży co najmniej kilogram, ale aż 70 proc. jego masy stanowi kolczasta łupina, 25 proc. to duże czarne pestki, a tylko pozostałe pięć (osnówki nasion) jest jadalne. Mimo to po spożyciu tych pięciu dekagramów czułam się nasycona.

Durian właściwy (Durio zibethinus), drzewo dorastające 40 m wysokości, występuje w kilku krajach południowo-wschodniej Azji, ale nie wszędzie smakuje tak samo. W Tajlandii owoce ścina się z gałęzi, a w Malezji czeka, aż same spadną z drzewa. Dlatego te ostatnie są słodsze i wydzielają wyjątkowo przenikliwy zapach starego zepsutego sera pleśniowego. Jest on tak mocny i lepki, że jeszcze przez wiele godzin po wyjściu z chińskiej dzielnicy (owoce te można kupić tylko w biedniejszych rejonach miast) czułam go w ustach, przełyku i na ubraniu.

Właśnie z powodu zapachu nie można przewozić durianu publicznymi środkami komunikacji. Przed wejściem do windy hotelowej i na każdej stacji metra wiszą znaki zakazujące: palenia papierosów, śmiecenia, wnoszenia substancji żrących i trujących oraz durianów.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2009-11-07 14:35

    Powinni ten owoc rozkładać na ulicach w godzinach szczytu - natychmiastowa likwidacja korków drogowych gwarantowana :):):)

Autor

  • Beata Pawlikowska

    Beata Pawlikowska

    Pisarka, podróżniczka, przewodniczka wypraw do Amazonii i innych egzotycznych miejsc. Autorka audycji Świat według Blondynki w Radiu Zet oraz 11 książek, w tym pierwszej polskiej książki opublikowanej przez National Geographic.

Ostatnio czytali

  • Redakcja
  • radosny
  • artur
  • agnieszka
  • JoJo99
  • Grajka
  • Ola Sieczka
  • karlajn
  • Andrej23
  • Amused
  • andrea
  • darylka
  • EwaCzu
  • monika p
  • pietya
  • golisz
  • wagrodzki

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się