Najpiękniejsza na świecie AnnapurnaZdjęcie: Marek Arcimowicz

Kiedy mówię, ze szedłem wokół tego szczytu dziesięć albo jedenaście razy, w oczach rozmówców widzę zdumienie. Później szybko pada pytanie: – Nie znudziło ci się?

Moja odpowiedź od jakichś 14 lat jest zawsze taka sama: – Nie, nie znudziło. Nazywanie 300-kilometrowego szlaku dookoła Annapurny najpiękniejszym trekkingiem na świecie nie wydaje mi się przesadą. Jest on tak urozmaicony pod względem klimatu, krajobrazów, języków i kultur, że mnogość wrażeń powala nawet zaprawionych podróżników.

Trasę można przejść albo zgodnie, albo odwrotnie do ruchu wskazówek zegara. Pierwsza opcja, czyli marsz od strony zachodniej, jest bardziej wymagająca. Trudniej o poprawną aklimatyzację, bo do ataku szczytowego – przejścia najwyższego i najtrudniejszego punktu trekkingu jakim jest przełęcz Thorung La (5417 m) – startuje się z nisko położonego Muktinath (3700 m). Od tej strony do przełęczy wiedzie długie, strome i żmudne podejście. Radzę więc wybrać drugą opcję i ruszyć na szlak od wschodu.

Przejście całej trasy zajmie około dwóch tygodni, polecam jednak zarezerwować 19–21 dni i iść bez pośpiechu. Co bardzo ważne – nie wolno sztywno trzymać się programu. Po pierwsze, nawet przy niewielkich objawach choroby wysokościowej należy zaniechać marszu w górę. Po drugie, trasa ulega modyfikacji, głównie ze względu na erozję. Papierowy przewodnik może więc podawać 4 godziny marszu, a po monsunie na tym samym odcinku będzie 12 godzin.

Przygodę najczęściej zaczynam w Katmandu, stolicy Nepalu. Załatwienie formalności i wstępne „zapoznanie się” z miejscową florą bakteryjną i temperaturami zajmuje mi kilka dni. Tam też większość trekkerów dokonuje modyfikacji swego ekwipunku, bo liczba sklepików ze sprzętem przyprawia o zawrót głowy, a ceny, mimo że w ostatnich latach wzrosły kilkakrotnie, są wciąż bardzo atrakcyjne.

Wczesnym rankiem wsiadamy do minibusa, który zawozi nas do Besiśahar (potocznie Besi), skąd około południa wyruszamy na szlak. Jeszcze niedawno dojazd był dużo bardziej skomplikowany. Najpierw jechało się do Dumre rejsowym albo wynajętym autobusem. Po obiedzie przesiadało się do autobusu terenowego. Tak, istniały takie wehikuły w Nepalu. Miały twardsze i wyższe zawieszenie, nie całkiem łyse opony, sprawdzone hamulce i lepszego kierowcę. Na niektórych odcinkach wszyscy pasażerowie wysiadali i wypychali autobus z błota (stojąc w nim po kolana) albo „rekonstruowali” drogę wypłukaną przez wezbraną rzekę.

Besi leży w strefie subtropikalnej, trasa wiedzie więc przez wiecznie zielone lasy z cykadami, motylami i roślinnością znaną nam z domowych doniczek, tyle że w wersji XXXL. Idziemy wąskimi dolinami, głównie rzeki Marsjangdi. Mijamy tysiące poletek, przede wszystkim ryżowych, wkomponowanych w strome zbocza, i powoli wkraczamy w rejony subtropikalne górskie. Pierwszym białym wierzchołkiem wyrastającym za naszymi plecami ponad wiecznie zieloną gęstwinę jest Lamjung Himal (6986 m). Chwilę po nim ukazuje się pierwszy widoczny na trasie ośmiotysięczny olbrzym – Manaslu (8156 m).

Około czwartego dnia trekkingu następuje efektowny przeskok w strefę umiarkowaną – pojawiają się iglaki, które wypierają tak charakterystyczne dla tego rejonu świata bambusy. Zmienia się też charakter domostw – hotele, czyli budki sklecone z dykty, stają się solidnymi drewnianymi lub kamiennymi budynkami.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2011-10-26 19:26

    Bardzo interesująca relacja, znalazłam dużo pomocnych wskazówek, urzekły mnie zdjęcia - zapierające dech krajobrazy i świetne ujęcia ludzi. Pozdrawiam

  • Do moderacji
    2010-02-21 06:34

    Miałem przyjemnosc przejsc te trase odwrotnie jak zalecaja wszelkie przewodniki tj od zachodu, ktos mi polecił i nie żałuje, moze ciut ostrzejsza ale bez przesady.Natomiast widoki zwłaszcza Dhaulagiri na dzien dobry przewracają.Bez specjalnej gonitwy zrobilismy to w jakies 12 dni, (jakies 25 lat temu ale pewnie wszystko nadal stoi w swoim miejscu:)) Jak na pierwszy trekking w Nepalu zdecydowanie ciekawszy niż,moim subiektywnym zdaniem, od tupania pod Mt Everest. Przełom rzeki Kali Gandaki,podejscia, mosty, róznorodnosc kultur, klimatu,widoki....przepiękny trekking.

  • Do moderacji
    2009-06-22 18:18

    Wiem, że trekking wokół Annapurny jest super !!! Pojadę napewno...

Autor

Ostatnio czytali

  • JoJo99
  • elBarto
  • Agnieszka_K
  • bozwie
  • pierzgal
  • AnnaM
  • Karol_ina
  • robin
  • mewa
  • WOREWIE
  • ARTI
  • Egii
  • Bartek
  • marta_czyz
  • Origamii
  • LowcaPrzygod
  • Dakota_7
  • jarjan
  • paoolo
  • qlas
  • Bog_danek
  • rostocky
  • lysy11

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się