Zdjęcie: Shutterstock
W drodze do Baalbeku na każdej latarni powiewają żółte flagi Hezbollahu. Nie mam wątpliwości – jadę do szyitów. Autobus zatrzymuje się naprzeciwko pozostałości starożytnego Heliopolis z jednej strony, a hotelu Jupiter z drugiej. W drzwiach stoi Hani, właściciel przybytku. – Z Polski jesteś… Często jeździłem do Warszawy – rozmarza się. – Macie bardzo dobre… – Kobiety? – podpowiadam. – Nie. Pierogi – prostuje. W Libanie słynącym ze świetnej kuchni to wyjątkowy komplement. Idę do największej na świecie świątyni Jupitera. Wzniesiono ją około 60 r. n.e. na masywnej kamiennej platformie. Tak zwany Wielki Taras powstał z kilkunastu kamiennych bloków o wadze blisko 450 t każdy! Do dziś pozostaje zagadką, w jaki sposób przetransportowano je z kamieniołomów i idealnie dopasowano. Bo co do jednego historycy raczej się nie spierają – Wielki Taras jest znacznie starszy niż świątynia. – To niejedyna tajemnica tego miejsca – mówi Husain, z którym chodzę po ruinach. Ziemia wciąż skrywa fenickie mury, tajemne korytarze, świątynię Bachusa. Lokalizacja tej ostatniej nie była przypadkowa. Odpowiednia gleba, wysokość, temperatury i nasłonecznienie sprawiają, że również i dziś w Dolinie Bekaa wytwarza się wyśmienite wina i arak. Największymi producentami są założone przez jezuitów w XIX w. Chateau Ksara i Chateau Kefraya, ale na degustację najlepiej wybrać się do pobliskiego majątku Tanail należącego do winnicy Massaya.
Szyicki jest teraz również Tyr. Wyludniony, ale zadbany i czysty bulwar prowadzi do stref archeologicznych. Najpierw mijam ruiny bazyliki krzyżowców. Na ich teren teoretycznie nie ma wstępu. No ale skoro brama jest otwarta na oścież... W strefie numer 2 widzę zarys potężnego miasta. Założone prawdopodobnie około 2700 r. p.n.e. rozwijało się dzięki zaradności tutejszych kupców. Oczywiście fenickich. Na wybrzeżu Tyru w wielkich kadziach pełną parą szła produkcja purpury. Aby uzyskać gram barwnika, trzeba było 10 tys. ślimaków. Nic dziwnego, że na gotową tkaninę mogli sobie pozwolić tylko najbogatsi. Słowo purpura, po grecku phoinike, dało zresztą początek nazwie Fenicjanie. Kilka godzin później już w Bejrucie spotykam Alego, fotografa. Paląc ostatnią fajkę wodną przed wylotem, zauważam, że w karoserii jego samochodu są trzy dziury po kulach. – Zostawiłem je na pamiątkę – mówi Ali. To było podczas zakończonych trzy miesiące wcześniej walk z Palestyńczykami. Chłopak oglądał regularną bitwę ukryty za jakimś fi larem. Widział, jak ginęli ludzie. Takie doświadczenie ma wielu Libańczyków. – Dlatego tak bardzo kochamy życie i umiemy cieszyć się każdą jego chwilą – mówi Ali.

Precz z gablotami! Precz z nudnymi pogadankami o historii! T...

Londyn od razu cię przytula i szepcze do ucha – czuj się, ja...

W Rudawach Janowickich powiedzenie "podobne jak dwie krople ...

Gdy Pan Bóg zobaczył piaszczystą równinę postanowił, że musi...

Liban kojarzy się raczej z polityką i Mało kto myśli o spędzaniu tam wakacji, zwłaszcza zimowych.

Ten kraj budzi zmysły. Zapachem przypraw na suku, śpiewem muezinów i smakiem mocnej kawy, którą ludzie częstują tu na każdym kroku. A gdy zamkniesz oczy, ujrzysz karawany wędrujące Jedwabnym Szlakiem i rycerzy, którzy ciągnęli tutaj z całej Europy, żeby bronić Grobu Pańskiego przed Saracenami.

Od kropel w chrzcielnicy po świętą rzekę, do której wrzucamy ludzkie prochy – woda błogosławi nasze ciało i nasze życie.
na Bliski Wschód jeździ jak do domu. Uwielbia sączyć koktajle owocowe serwowane w Bejrucie i miło wspomina Syrię. Do Libanu zapałała sympatią ogromną – nie bez znaczenia dla jej odczuć były tamtejsze kluby, w których tańczyła na stole i paliła swoją ulubioną sziszę. Teraz znowu jest w podróży. Tym razem w Meksyku.
Tegoroczna, trzecia już, edycja BRAVE KIDS – międzynarodowego programu edukacyjnego - odbędzie się w dniach 20 czerwca - 3 li...
Bezcenna kolekcja makiet tańców ludowych z 1937 roku, prezentowana na wystawie Sztuka, balet etnografia nie ma równego sobie ...
Już po raz trzeci w ramach Festiwalu „Dźwięki Północy” odbędą się warsztaty muzyki tradycyjnej – taneczne i instrumentalne. U...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.