Centrum miasta to kilkanaście ulic położonych pomiędzy dworcem kolejowym a Pałacem Woroncowa. Wzdłuż szerokich chodników rosną wysokie stare drzewa. To, co przykuwa mój wzrok, to przede wszystkim zdobione płaskorzeźbami i kwietnymi ornamentami kamienice. Niektóre opuszczone, chylą się ku upadkowi, inne, odrestaurowane, wprawiają w osłupienie bogactwem i pięknem fasad.
Niektórzy twierdzą, że Odessą rządzi mafia. Tak najprościej można wytłumaczyć szybki rozwój miasta i przepaść między poziomem życia mieszkańców. Najnowsze modele BMW, volvo, hamerów i jaguarów parkują obok nadgryzionych przez rdzę żiguli czy furmanek zaprzężonych w muły. Przy skrzyżowaniach siedzą babuszki sprzedające za kilka hrywien domowej roboty czebureki. Wokół parujących kotłów z jedzeniem rozpłaszczają się bezpańskie koty i psy.
Nazwa miasta pochodzi od starożytnej kolonii greckiej – Odessos. Na przełomie XIII i XIV w. istniał tu port Ginestra, który należał do włoskich republik miejskich. Później miejsce Włochów zajęli Tatarzy, którzy wybudowali osadę Kaczibej, zdobytą i zniszczoną przez Turków w XV w. Ci ostatni odbudowali miasto, nadając mu nazwę Hadżibej. W 1792 r., na mocy pokoju zawartego w Jassach, miasto przeszło w ręce rosyjskie. Tak narodziła się Odessa – Perła Morza Czarnego.
Najważniejszym jej zabytkiem jest Opera Odesska uchodząca za jedną z najpiękniejszych w Europie. Budynek w stylu renesansowym z elementami barokowymi został wzniesiony w latach 1884–87. Wewnątrz panuje przyjemny chłód. Stoję w głównym hallu oczarowana, a jednocześnie przytłoczona bogactwem ornamentów, kosztownością dekoracyjnych materiałów, ilością złoceń, rzeźb i lamp.
Schody Odesskie, nazywane inaczej Potiomkinowskimi, to najbardziej znana wizytówka miasta. Znajdują się niedaleko gmachu opery i prowadzą w dół, do portu. Wzbudzają zachwyt nie tylko turystów, ale też filmowców, począwszy od Eisensteina i jego Pancernika Potiomkina po Déja vu Machulskiego. U ich szczytu, pośrodku półokrągłego placu, stoi pomnik Richelieu, jednego z burmistrzów Odessy, który przyrzekł sobie, że wybuduje miasto piękniejsze od Paryża. Czy mu się to udało – należy ocenić samemu.
Znów siedzimy w pociągu, tym razem jadącym do Symferopola. Nie mamy tu „wygód” jak poprzednio: darmowej pościeli, bulgoczącego srebrnego samowaru. W wagonie na kilkucentymetrowej szerokości półkach śpi ponad czterdzieści osób różnej narodowości, głównie Rosjan. Nie ma klimatyzacji, nie otwierają się okna, przejścia są zastawione ogromnymi plecakami, walizami i szmacianymi tobołkami. Wdrapuję się na swoją deskę wiszącą trzydzieści centymetrów pod sufitem i pocieszam się – jeszcze sześć godzin do Symferopola, stamtąd kilkadziesiąt kilometrów do Ałupki i jesteśmy nad Morzem Czarnym.

Bystra! – kierowca szarpie mnie za rękaw. Transport czeka. Z...

Słyszeliście o ski bums? To narciarscy włóczędzy. Kręcą się ...

Do 27 marca 2012 r. możesz głosować za pomocą SMS na najwybi...

Reklamy ośrodków narciarskich przypominają czasem te proszkó...
Super! Wybieramy się właśnie na Ukrainę a konkretniej na Krym, chociaż naszym środkiem lokomocji ma być samochód to mamy nadzieję, że wrażenia będą równie ekscytujące. Biorąc pod uwagę sławę Ukraińskich dróg na pewno wrażeń nam nie zabraknie.
Pociągiem po Ukrainie? - Coś naprawdę wspaniałego (jak i cała Ukraina) !!! Artykuł superaśny, pozdro dla autorki i wszystkich globtroterów (:::
Artykulik super, czytam wszystko o tamtych rejonach. Niedługo się właśnie na Ukrainę wybieram...
polecam podróżowanie pociągiem po Ukrainie, trudno opisać wrażenia, to trzeba po prostu przeżyć. Szybko nawiązuje się nowe znajomości, ludzie są bardzo mili i życzliwi, poczęstują Was wszystkim co mają, od pomidora do śniadania do szklanki samogoniku. Najlepiej podróżować płackartą, wtedy najwięcej można przeżyć. Samo podróżowanie pociągiem jest bardzo tanie, za bilet z Lwowa do Symferopolu zapłacimy jakieś 55 PLN za ok.1200 km i co najważniejsze pociągi jeżdżą punktualnie.
Ciekawe. Chciałabym w przyszłym roku pojechać na Krym. Pociągowo- rowerowa wyprawa na jakieś dwa tygodnie.
artykuł bardzo ciekawy i szczegółowo opisany wybieram się tam na początku sierpnia, po powrocie podzielę się wrażeniami pozdrawiam
mam nadzieje kiedyś odwiedzić te miejsca. Artykuł b. ciekawy
kolejnym miejscem jakie chciałbym odwiedzić to właśnie UKRAINA
Redaktor National Geographic, dziennikarka, podróżnik, miłośniczka Bliskiego i Dalekiego Wschodu, a także Afryki. Każda wyprawa jest dla niej przygodą i sensem życia.

Miliony lat temu Madagaskar oderwał się od Afryki, stając si...

Daleko od telewizora, samochodu, klimatyzacji, za to w blisk...

Miejsce akcji: Vanuatu, archipelag wysp na Pacyfiku Bohatero...

Jest tu wszystko, co w Hiszpanii najlepsze – Flamenco, korri...
Już 15 marca w siedmiu największych miastach Polski rusza 12. edycja Tygodnia Kina Hiszpańskiego, imprezy od lat pokazującej ...
Tam gdzie spotyka się południowo-wschodnia Wenezuela, Gujana i północna Brazylia rozciąga się kraina nazwana przez biogeograf...
Jeszcze tylko 7 dni, do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00, poprzez stronę www.alpinus-miejodwage.pl można zgłaszać pr...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.