Krymskie klimaty

25 marzec 2009
Krymskie klimatyfoto: iStockphoto

Podróż koleją za wschodnią granicę sama w sobie jest przygodą. Im bliżej Krymu, tym bardziej egzotycznie.

Rusz na Ukrainę: Lwów, Odessa, Symferopol, Ałupka, Jałta Bachczysaraj, Sewastopol, Jałta, Odessa
Długość: 4400 km
Czas: 15 dni
Pociąg relacji Warszawa–Odessa zwalnia, by po chwili się zatrzymać. Jest trzecia w nocy. Przespałam zaledwie godzinę na twardej, wąskiej desce obciągniętej pseudoskórzanym materiałem. Z dolnej kuszetki dochodzą odgłosy chrapania. Klimatyzacja włącza się co pół godziny. Nagle tuż przy mojej głowie rozlega się pukanie w okno. Unoszę się niechętnie, odsuwam zasłonkę i widzę roześmianą twarz mojego męża. Na migi pokazuje, że mam wysiąść.
Stoimy na malutkiej stacyjce gdzieś na Ukrainie. Widok jest tak surrealistyczny, jakby został wyjęty z filmu Felliniego. W pobliżu nie widać zabudowań, a mimo to na peronie uwijają się tubylcy. Z rozstawionych kramów i straganów dolatuje do mnie zapach pieczonych szaszłyków. Kobieciny sprzedają z wiklinowych koszy suszone i wędzone ryby, sery, pierożki i pulchne bułeczki. Nie brakuje samogonu i wina domowej roboty. Po peronie biegają dzieci i namawiają podróżnych do kupienia plastikowych kogucików-gwizdków. Konduktorzy w szeroko rozpiętych koszulach witają się z niektórymi „tubylcami” jak ze starymi znajomymi. Piją jedną setkę za drugą. Na jedynej na peronie latarni wisi głośnik, do którego ktoś podłącza trzeszczący magnetofon i już po chwili słychać ckliwy śpiew kobiety. Siadam na pustej skrzynce i zjadam ogromną porcję mięsiwa zakupionego za dolara (w cenę jest też wliczona setka wódki). Brodaty mężczyzna bez koszuli, za to w konduktorskiej czapce, objaśnia mi, że takie zamieszanie ma tu miejsce raz w tygodniu. Za to, co ludzie zarobią tej jednej nocy, żyją cały następny tydzień.

Po godzinie ruszamy dalej. Nie ma sensu iść spać, bo jak poinformowała nas rządząca twardą ręką „wagonowa”, o piątej robi pobudkę, dziesięć minut później roznosi kawę i herbatę, a o szóstej stajemy w Odessie. Siedzimy więc na korytarzu i skubiemy kiść drobnych, słodkich winogron kupionych tuż przed odjazdem od jednej z peronowych babć.

Dworzec kolejowy w Odessie przypomina mrowisko, nad którym z jednej strony czuwa czerwona gwiazda, z drugiej sierp i młot. Wszyscy dźwigają ogromne torby, walizki i pudła przewiązane sznurkami. Chociaż jest wcześnie, słońce ostro daje znać o sobie. Szukamy noclegu. Po dziesięciu minutach okazuje się, że nasza oferta – jeden nocleg – nie wzbudza zainteresowania żadnej osoby proponującej pokoje. Zrezygnowani wracamy do klimatyzowanego dworca. Po chwili staje koło nas mężczyzna z peronu, z którym wcześniej rozmawialiśmy, i zgadza się – z braku lepszych klientów – przyjąć nas na noc za piętnaście dolarów.

    • Oceń:
      1. 1
      2. 2
      3. 3
      4. 4
      5. 5
    • Średni wynik:
      1. ocena: 1
      2. ocena: 2
      3. ocena: 3
      4. ocena: 4
      5. ocena: 5

Dodaj komentarz

Gość Gość
  • Przepisz kod z obrazka poniżej.
  • captcha image Jeżeli nie potrafisz przeczytać słowa, kliknij tutaj.

Komentarze

  • 2009-12-16 05:52

    polecam podróżowanie pociągiem po Ukrainie, trudno opisać wrażenia, to trzeba po prostu przeżyć. Szybko nawiązuje się nowe znajomości, ludzie są bardzo mili i życzliwi, poczęstują Was wszystkim co mają, od pomidora do śniadania do szklanki samogoniku. Najlepiej podróżować płackartą, wtedy najwięcej można przeżyć. Samo podróżowanie pociągiem jest bardzo tanie, za bilet z Lwowa do Symferopolu zapłacimy jakieś 55 PLN za ok.1200 km i co najważniejsze pociągi jeżdżą punktualnie.

  • 2009-08-26 17:21

    Ciekawe. Chciałabym w przyszłym roku pojechać na Krym. Pociągowo- rowerowa wyprawa na jakieś dwa tygodnie.

  • 2009-07-07 22:20

    artykuł bardzo ciekawy i szczegółowo opisany wybieram się tam na początku sierpnia, po powrocie podzielę się wrażeniami pozdrawiam

  • 2009-05-26 14:34

    mam nadzieje kiedyś odwiedzić te miejsca. Artykuł b. ciekawy

  • Gość Gość
    2009-05-02 18:32

    kolejnym miejscem jakie chciałbym odwiedzić to właśnie UKRAINA

Autor

  • Agnieszka Budo

    Agnieszka Budo

    Redaktor National Geographic, dziennikarka, podróżnik, miłośniczka Bliskiego i Dalekiego Wschodu, a także Afryki. Każda wyprawa jest dla niej przygodą i sensem życia.

Ostatnio czytali

  • artur
  • JoJo99
  • Ratonek
  • AgaBudo
  • ew24
  • MaciekS
  • amrr
  • elBarto
  • gagor
  • Migot
  • Buczas
  • nadhob
  • minaque
  • dorotis
  • Andrej23
  • bjon
  • Olenka
  • Origamii
  • Kondzio
  • Wrzesien
  • olaara
  • milrohir2
  • iguanka
  • befana
  • Justinka
  • mihalmazur
  • Dita

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Sklep poleca

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.