Kraina wikingów

20 wrzesień 2009
Kraina wikingówZdjęcie Shutterstock

Ślady wikingów? Kamienne kręgi? Romantyczne wieczory nad brzegiem morza? Marzyła nam się Szwecja. To blisko i wbrew pozorom wcale nie tak drogo. Wystarczy przebyć Bałtyk, żeby znaleźć się w legendarnej krainie trolli, skandynawskich sag, zamczysk i absolutnego spokoju.

Samochód wtacza się na prom płynący z Gdyni do Karlskrony, gdzie zacznie się nasza wyprawa po południowej Szwecji. Miasto jest stolicą regionu Blekinge położonego na kamienistym wybrzeżu Bałtyku. To jeden z najcieplejszych i najpiękniejszych obszarów w tym kraju. Znajduje się tu 950 jezior i aż 12 rzek! Sama Karlskrona, czyli „korona Karola” także słynie z pięknych widoków, najefektowniej prezentuje się od strony morza. Po dziesięciogodzinnym rejsie z niecierpliwością czekamy więc na wejście do portu.

Podchodzący do brzegu prom mija dwie twierdze: z lewej Drottningskär na wyspie Aspö, z prawej zaś Kungsholmen. Przez trzysta lat swego istnienia nie oddały ani jednego strzału – nie było takiej potrzeby. W promieniach zachodzącego słońca obie budowle wyglądają niemal bajkowo.

Przewodniki chętnie informują, że „w architekturze Karlskrony zostały umiejętnie połączone morskie fortyfikacje i miejska przestrzeń”. Miasto wzniesione na trzydziestu trzech wyspach, połączonych mostami i mostkami, założył król Karol IX. Leżą one tak blisko siebie, że nie wiadomo, kiedy przechodzi się z jednej na drugą

Pierwsze kroki kierujemy na należącą niegdyś do wojska wyspę Stumholmen. Dawniej cywile mieli tu zakaz wstępu. Dziś znajduje się tu siedziba Muzeum Morskiego otoczonego terenami piknikowymi, ze stanowiskami do łowienia ryb. Wyspa stała się idealnym miejscem do odpoczynku. Można na niej nawet przenocować. Dzięki tradycji znanej jako Allemansrätten (prawo każdego) w Szwecji wolno rozbić namiot praktycznie wszędzie. Prawo to pozwala też na spędzenie jednej nocy pod namiotem bez zezwolenia, jeżeli postawimy go w rozsądnej odległości od budynków mieszkalnych i zostawimy porządek.

Muzeum Morskie kryje niezwykłą ekspozycję. Szczególne wrażenie robi drewniany model łodzi podwodnej z XVII w., który bardziej przypomina maszynę tortur niż pojazd do eksploracji morskich głębin. Jak to jest być na dnie morza? Sprawdzamy to osobiście. Muzeum zostało wybudowane na molo, pod podłogą znajduje się podwodny tunel. Schodzimy więc do kadłuba okrętu, oczywiście podwodnego. Z jego okien widać pozostałości Göta Lejon, szwedzkiej jednostki, która zatonęła u wybrzeży Karlskrony ponad 300 lat temu. Turysta czuje się tu jak archeolog eksplorujący morskie przestrzenie. Nieco gorsze samopoczucie mamy na ekspozycji wnętrz statku z XVII w. Muzealnicy zadbali o szczegóły. W mięsie przewożonym przez marynarzy widać realistyczne robaki, zaś na pokładzie tak śmierdzi, że szybko odechciewa się bycia romantycznym wilkiem morskim.

W dzielnicy Björkholmen na wyspie Trossö wciąż stoją kolorowe, miniaturowe domki z XVIII w. Jako niewątpliwa atrakcja turystyczna należą do najdroższych – tydzień kosztuje nawet 2 500 zł. Jednak mieszkanie w tych baśniowych chatkach może przyprawić o depresję: są niziutkie, mają maleńkie okienka. Niegdyś chatki należały do marynarzy i pracowników stoczni. Ich żony instalowały lusterka na oknach, by z wyprzedzeniem wiedzieć, czy gospodarz już wraca. Lusterka wiszą do dziś.

Przeciwwagą dla miniaturowej zabudowy jest największy w Szwecji drewniany kościół Admiralitetskyran. Stoi przed nim drewniana figura Dziadka Rosenbom, wielkiej skarbonki. Kto chce złożyć ofiarę na kościół, musi wejść po schodkach, uchylić ciężki kapelusz i przez otwór w czubku głowy dziadka wrzucić monetę. Maks Rosenbom niegdyś był robotnikiem w stoczni, ale którejś zimy stracił pracę. Zamarzł, czekając na wsparcie. Jego fi gurę wyrzeźbił artysta, który nie dość, że odmówił mu pomocy w potrzebie, to jeszcze zrzucił kapelusz.

Podczas świąt z portu rusza przez miasto specjalna drezyna, której trasa prowadzi częściowo tunelami. Przebiegają one nawet pod dzwonnicą w Parku Admiralicji. Do Karlskrony przypłynęliśmy, niestety, w zwykły dzień nikt niczego nie świętuje, wybieramy więc wycieczkę na wyspę Aspö. Z portu pływa na nią co godzinę bezpłatny prom. Nie zabieramy auta, wyspę najlepiej zwiedza się na rowerze.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-08-08 16:03

    Zamierzam pojawic sie kiedys na ziemii Wikingow. Skandynawia to piekny i prawdziwy zakatek swiata. Dziki i przez to tak upragniony. Klimatyczny artykul. Podoba mi sie:)

  • Do moderacji
    2010-03-07 22:50

    Zupełnie dobry artykulik o przepięknym kraju.Gratuluję i pozdrawiam:)

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-11-15 12:30

    Pracowałem w Szwecji 1 rok,lecz wracam do Skandynawii.Gdyż mam gdzie.Skandynawia jest piękna mimo,że kamienista.Ludzie są uczciwi,i za daą prace sowicie wypłacalni...

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-10-19 14:19

    ładne ładne

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-10-08 14:33

    PRACOWAŁEM 2 LATA W FINLANDII SKANDYNAWIA TO PIĘKNY ZAKĄTEK ŚWIATA

Autor

Ostatnio czytali

  • artur
  • pierzgal
  • ania85226
  • shameeka
  • pysia1976
  • milrohir2
  • darienn
  • andbaj
  • AnBis
  • drzewor
  • Kolubiec
  • edkru
  • isul
  • Mikee
  • Sheed
  • Norbert Kaus
  • gaga
  • Januszi
  • Renatka
  • Tremell
  • Erro
  • kpt.krzysiek
  • marafi1
  • j_jenny26

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się