Kiedy pasja staje się obsesjąZdjęcie: shutterstock.com

Z Jurkiem Błaszczykiem rozmawia Przemysław Szubartowicz

Pobyt na 231 metrach nie jest w gruncie rzeczy miłym doświadczeniem. Czułem się nieswojo w otoczeniu wody, sztucznego światła, przy skalnej ścianie pokrytej bardzo ubogą roślinnością. Dziękowałem Bogu, że zobaczyłem dno. Na takiej głębokości jest jak na Księżycu, a jednak widok zapiera dech w piersiach.

Kiedy rodzi się pasja?

Tego nie da się przewidzieć. W moim przypadku zadecydowało jedno wydarzenie. Przeczytałem o wspaniałym miejscu nurkowym zwanym Łukiem (The Arch) w Dahab w Egipcie. Już pod wodą okazało się, że rzeczywistość wygrała z moimi wyobrażeniami. To jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie widziałem. Wystarczy zejść na 60 m, by zobaczyć gigantyczne formacje skalne. Od tamtej pory czułem silną potrzebę poznawania głębin. Pasją stało się to wówczas, gdy zrozumiałem, że nie mogę bez tego żyć.

Ale dlaczego akurat nurkowanie, a nie zdobywanie szczytów?

Próbowałem w życiu wielu różnych dyscyplin, które dawały mi zastrzyk adrenaliny. Można powiedzieć, że szukałem swojej pasji – skakałem na bungie, latałem na paralotni, zwiedziłem pół świata z plecakiem. Zwykle mój zachwyt nowościami trwa krótko, ale z nurkowaniem było inaczej. Teraz, gdy w perspektywie roku nie mam żadnego projektu nurkowego, nie umiem normalnie funkcjonować.

Tylko że pasją może być, na przykład, zbieranie znaczków, a Ty mówisz o doznaniach z zupełnie innych obszarów.


Można robić coś, co nie wiąże się z żadnym ryzykiem i nie szkodzi zdrowiu...

Albo igrać ze śmiercią?

Mnie nie jest potrzebne poczucie zagrożenia. Gdyby tak było, pewnie przebiegałbym przez autostrady z zamkniętymi oczami albo skakał z wieżowców ze spadochronem, starając się go otworzyć w ostatniej chwili. Nurkuję nie po to, by znaleźć się w niebezpiecznej sytuacji, lecz po to, by zobaczyć rzeczy, których nikt inny nie widział. To jest w nurkowaniu najbardziej ekscytujące.

Co można zobaczyć 200 m pod wodą?


Na głębokości 20 m doświadcza się feerii barw, rozbłysków, ciepłej wody, co przypomina kolorowy film. Ja jednak wolę bardziej mroczne klimaty. Poniżej 100 m atmosfera staje tajemnicza, świat jest cichy, spokojny, stonowany. Za każdym razem marzę, podobnie jak większość nurków wrakowych, że znajdę skarb. Zwykle marzenie się nie spełnia, bo na tej głębokości ani na skarb, ani na wyjątkową roślinność nie ma co liczyć. Ale najważniejsze jest samo poszukiwanie...

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Autor

Ostatnio czytali

  • Marylka
  • pierzgal
  • busiek
  • Emilia31

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się