Jedz, kiedy jest co jeśćZdjęcie: shutterstock.com

Komandos przeszkolony do przetrwania w dżungli stosuje zasadę: śpij zawsze, kiedy możesz, i jedz zawsze, kiedy jest co jeść. Ja bym dodał: nie odkładaj jedzenia na później, bo się zepsuje albo zeżrą je mrówki. Indianie dodaliby jeszcze: łatwiej nieść prowiant w brzuchu niż na plecach.

Mieszkańcy dżungli, podobnie jak my, jedzą owoce, warzywa i mięso. Z owoców najdziwniejsze, co pamiętam, to nadrzewne winogrona: wielkości śliwek, o skórce włochatej jak agrest, lekko parzącej (jak pokrzywa). Z warzyw dżungli osobliwa jest pupunia – nadrzewny kartofel. Kształt, wielkość i smak się zgadzają, ale rośnie toto w kiściach na strzelistej palmie, ma kolor pomarańczowo-odblaskowy i twardą skorupkę. Nie jest to ani bulwa, ani owoc tylko ogromne nasiona. Z mięs najoryginalniejszym wiktuałem wydają mi się owady. W dżungli to popularne i lubiane źródło białka.

Jedz zawsze, kiedy jest co. I nie myśl o tym, co jesz, tylko uważaj, żeby cię jedzenie nie ugryzło w język.

Mrówki w indiańskim jadłospisie stanowią odpowiednik naszych chrupek – przekąska, którą można się napchać do przesytu. Piecze się je na blasze lub gorącym kamieniu wysmarowanym tłuszczem tapira, niekiedy z dodatkiem przypraw, np. ostrej papryki. W rezultacie mrówki naprawdę smakują jak chipsy, są chrupkie jak chipsy i lekko słone.

Od chipsów różnią się zapachem – straszliwie, niewyobrażalnie, niesamowicie śmierdzą. Tego zapachu nie zapomina się całymi tygodniami. Trudno go też zmyć z rąk, zeszczotkować z zębów. Pieczonych mrówek nie polecam. Dużo lepiej smakują mrówki gotowane. To tradycyjny dodatek do zup (skwarki?). Z tym, że słowo „zupa” jest w przypadku indiańskiej diety niewłaściwe. Dużo bardziej pasuje „herbata z ryby” – do wrzątku wrzuca się garść wściekle ostrych papryczek, garść mrówek i kilka rybek (bez patroszenia). Po kilku minutach danie jest gotowe do... picia.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Autor

  • Wojciech Cejrowski

    Wojciech Cejrowski

    Jest członkiem rzeczywistym Royal Geographical Society w Londynie, autorem książkowych relacji z podróży po Ameryce Południowej. Większość plemion, które odwiedził, nie znała języka hiszpańskiego, a mimo to zawsze dochodziło do porozumienia.

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się