Japonia to kraj kontrastów. Jej ducha dobrze oddaje hasło: nowoczesność i tradycja. Dawna sztuka, rzemiosło i zwyczaje są tu tłem dla fascynującego rozwoju cywilizacji technicznej.
W kraju rozciągającym się na wąskich wulkanicznych wyspach – od śnieżnego Hokkaido na północy po tropikalną Okinawę – możemy się zgubić w betonowym labiryncie Tokio lub w pradawnym lesie Yaku-shimy, uczestniczyć w świętych obrzędach na dymiącej siarką górze Osore albo nurkować u rajskich wybrzeży Kume-jima.
Tokio połknęło mnie jednym kłapnięciem betonowej paszczy niczym potwór z japońskiej kreskówki – tak się poczułam, gdy na stacji Shinjuku wysiadłam z metra, którym jechałam z lotniska Narita. Potem długo szukałam własnej drogi, błądząc w gąszczu uliczek, które robiły wszystko, by wywieść mnie w pole i ukryć swoją tajemnicę. Świątynki z drewna i cisza przerywana śpiewem cykad, tuż za rogiem sklep w kształcie ogromnej truskawki albo Godzilla tańcząca na telebimie i łoskot pociągu mknącego tuż nad głową – miałam wrażenie, że trafi-łam na inną planetę. Tokio-Jokohama to 40-milionowe miasto, największe megalopolis świata, labirynt, w którym ulice pozbawione są nazw, a adresy na wizytówkach i reklamach – opatrzone mapką. Sklepu czy instytucji szuka się według znaków topograficznych, takich jak „stare drzewo wiśniowe” lub „bar z tańczącą ośmiornicą w szyldzie”.
Struktura tokijskiego megalopolis przypomina plaster miodu i składa się z mnóstwa mniejszych i większych miast skupionych wokół własnych stacji kolejowych, które stanowią ich centra rozrywkowe i handlowe. Tokijczycy opanowali wiele metod zagospodarowania niewielkiej przestrzeni i sztukę miniaturyzacji. Przydomowe ogródki wielkości pudełka po butach zbudowane są z pionowo spiętrzonych doniczek. W małych mieszkankach brakuje miejsca, więc pralki stoją na zewnątrz, koło drzwi wejściowych. Na dachach domów towarowych i szkół są place zabaw i świątynki shinto, boiska i pola golfowe przykryte zieloną siatką. Cmentarze urządzono w wieżowcach i tam przechowywane są prochy, na które brakuje już miejsca. Miasto rozpościera się nie tylko na powierzchni ziemi, lecz także wgryza się w jej głąb. Tam na poziomie korytarzy metra znajdują się: bary karaoke, salony masażu, gabinety fryzjerskie, galerie sztuki i sklepy skąpane w ostrym blasku sztucznego światła i dźwięku nieustannie coś obwieszczających megafonów. Metro tokijskie działa bez zarzutu – w centrum wszystkie stacje oznakowane są też w alfabecie łacińskim. Taksówki za to są drogie i trzeba wytłumaczyć po japońsku, skąd chce się jechać lub pokazać kartkę z japońskim adresem.
Stolica Japonii leży na terenie bardzo aktywnym sejsmicznie i raz czy dwa na tydzień miasto wzdryga się jak potwór we śnie. Groźba katastrofy towarzyszy tokijczykom na co dzień. Budują więc niewysokie domki, które sprawiają wrażenie skleconych byle jak. Kiedyś używano drewna i bambusa, dziś betonu, stali i szkła. Mimo ton szarego betonu Tokio ma w sobie coś organicznego. Wciąż się zmienia, pączkuje nowymi tworami, które wkrótce znikają lub przekształcają się w inne. Zawodzą tu tradycyjne metody zwiedzania. Po kilku dniach odłożyłam przewodnik i mapę. Dałam się ponieść miastu.

Precz z gablotami! Precz z nudnymi pogadankami o historii! T...

Londyn od razu cię przytula i szepcze do ucha – czuj się, ja...

W Rudawach Janowickich powiedzenie "podobne jak dwie krople ...

Gdy Pan Bóg zobaczył piaszczystą równinę postanowił, że musi...
Japonio! Masz tu coś dla dobrej nocy... Dobrej nocy Japonio, pozdrawiam...http://www.youtube.com/watch?v=4CkyYNb7wx4 / A ja jeszcze sobie chwilkę potańczę.....
Cały artykuł to durnoty i brednie! :) Idę, Gdańsk dziś po drodze...pozdrawiam, miłego weekendu, zajmijcie się czymś, to będzie spokojniej na świecie! Nie masz co do rąk sobie włożyć? Nie wierzę!? miłego weekendu
Pozdrawiam japońców
I tak sobie jeszcze myślę, że niektórzy japońce, na przykład ten , którego wczoraj widziałem na zdjęciu w internecie, są bardzo fajni:)
Anata wa nani o shite iru no?- To ponoć znaczy: Co Teraz Robisz po japońsku...Pewnie dzwonisz albo e-maila piszesz!!! Pewnie tak, znając japońców...!!!!!!!!!!!...Albo nie tylko są Diabelscy i myślą również o innych potrzebnych do życia rzeczach??!!!! !!!... Ave Japan. Peace. Out...Niech oni lepiej dobrze ruszą to swoją głową, a może świat będzie się nadal kręcił w jedną stronę...Pożyjemy, zobaczymy sobie co potrafią zrobić. Peace.
Ja byłem z żoną w lutym 2010. Też korzystałem z pośrednictwa biura szczecińskiego ale choć nie mam im nic do zarzucenia to okazało się, że przepłaciliśmy za tę usługę ok 300 zł. Bez problemu można kupić JRP przez internet w biurze londyńskim z wysyłką do dowolnego kraju. Jeśli zaś chodzi o Japonię to mimo że są trudności z porozumiewaniem się, brakiem łączności (inny standard telefonii) oraz obyczajami to kraj ten jest jednym z najprzyjemniejszych do zwiedzania na świecie. Doskonała komunikacja, hotele z dobrym wyposażeniem pokoi (kapcie, kimona, przybory, internet za darmo), wszędzie czysto a największym szokiem był dla nas widok sprzątacza wycierającego białą (sic!) szmatką poręcze i śmietniki na dworcu kolejowym. Jeśli cena jena spadnie poniżej 3 zł polecam każdemu wybrać się na własną rękę - wyjdzie 50% taniej niż w najtańszym biurze podróży. A jeszcze jedna uwaga, o której mało kto wie bo ważna od mniej więcej 2 lat. W Japonii do obsługi zagranicznych kart kredytowych przyłączyła się sieć sklepów 7Eleven - to taka jakby nasza Biedronka a sklepy są dostępne praktycznie wszędzie.
Ja tan z pewnością pojadę bo ten zwiedzić ten kraj wzdłuż i wszerz to moje największe marzenie!
Postaram się kiedyś tam pojechać !
Mugen Naru Kansha :)
Bardzo obrazowy artkuł z mnóstwem informacji. Tylko jedna informacja z mojej strony dla podróżujących: Japan Rail Pass można kupić w Polsce. Płacimy za nią przelewem bankowym w PLN równowartość ceny. Kontakt do szczecińskiej firmy, która się tym zajmuje, można uzyskać za pośrednictwem Wydziału Kultury ambasady.
Jest doktorem filozofii. Pracuje w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Napisała trzy książki, z których – Japoński wachlarz – został w 2005 r. uhonorowana poznańską nagrodą wydawców oraz nagrodą im. Beaty Pawlak. W Japonii spędziła w sumie trzy lata.

Miliony lat temu Madagaskar oderwał się od Afryki, stając si...

Senna epoka, gdy Bangkok zwano Wenecją Orientu, z racji prze...

Miliony lat temu Madagaskar oderwał się od Afryki, stając si...

Obsługa wypełza przed recepcję z... kapciuszkami w dłoniach....
Tegoroczna, trzecia już, edycja BRAVE KIDS – międzynarodowego programu edukacyjnego - odbędzie się w dniach 20 czerwca - 3 li...
Bezcenna kolekcja makiet tańców ludowych z 1937 roku, prezentowana na wystawie Sztuka, balet etnografia nie ma równego sobie ...
Już po raz trzeci w ramach Festiwalu „Dźwięki Północy” odbędą się warsztaty muzyki tradycyjnej – taneczne i instrumentalne. U...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.