Japonia dla odważnych

11 październik 2011
Japonia dla odważnych

Nie lękaj się, podróżniku! Bądź dzielna, podróżniczko! Mimo że w Japonii serwuje się dania szokujące, choćby drgające ciała kałamarnic, surowe ryby i sfermentowaną soję, warto stawić im podniebienia. Bo kto nie ryzykuje, ten nie je sushi.

Ryż jest lśniący, najlepszego gatunku. Ułożone na nim płatki ciemnoczerwonego tuńczyka robią wrażenie świeżych i soczystych. Obok kufel piwa Asahi, i to z pianką. Zrobiłam się głodna. A przecież wszystko, co wystawiono w witrynie tej tokijskiej restauracji, jest z plastiku! To częsty chwyt marketingowy tutejszych knajp. Japońskie jedzenie ma być bowiem nie tylko smaczne, ale i dostarczać wizualnej przyjemności. A co najważniejsze, musi być świeże. Zawsze.

Sprawdź swoją wiedzę o Japonii. Zapraszamy do rozwiązania quizu.

Owoce morza, wodorosty, warzywa, soja i ryż to podstawa tutejszej kuchni. Proste składniki przybierają tu jednak postać dzieł sztuki. Zanim więc rzucimy się z pałeczkami na sushi, przestroga! Japończycy z powagą kontemplują to, co mają na talerzu. I pewnie dlatego są najszczuplejszą i najdłużej żyjącą nacją świata. Osoby grube nazywane są tu „metabo” (od słowa metabolizm) i jednoznacznie potępiane. Duzi mogą być tylko zawodnicy sumo, reszta ma być szczupła i koniec. Smakiem i pięknem potraw należy się delektować.

Sushi w stolicy

Asakusa, serce starego Tokio. W trzeci weekend maja odbywa się tu jeden z największych i najpiękniejszych japońskich festiwali religijnych – Sanja Matsuri. Według legendy w 628 r. dwóch rybaków wyłowiło z rzeki posąg buddyjskiej bogini miłosierdzia Kannon, zaś miejscowy bogacz zbudował dla niej pierwsze mieszkanie – pobliską świątynię Sensōji. Na jej terenie znajduje się dziś szintoistyczny chram, miejsce dla dusz wspomnianej trójki – dowód tutejszego synkretyzmu religijnego. W czasie festiwalu po ulicach dzielnicy noszone są repliki ołtarza. Każdy waży około tony i potrzebuje 40 silnych ludzi! Tragarze cały czas nim potrząsają, kołyszą nim i pokrzykują, wierząc, że w ten sposób nabiera mocy. Wypatrujcie w tłumie wytatuowanych od stóp do głów, niemal nagich mężczyzn. To członkowie tutejszej mafii, dumni ze swych trwałych ozdób.
Zza czerwonej bramy świątyni Sensōji, strzeżonej przez figury bogów burzy i wiatru, wyłania się kolorowa uliczka Nakamise. Pełna sklepików i knajpek, nęci zapachem sosu sojowego. To idealne miejsce na pierwsze naprawdę japońskie danie. Szukamy ogromnej czerwonej latarni z czarnymi znakami (łatwo ją namierzyć, co chwila ktoś robi sobie pod nią zdjęcie). Restauracja Maguro Bito od lat cieszy się zasłużoną popularnością. Smak sushi zależy przede wszystkim od jakości i świeżości ryby. A te, które trafiają do ust tokijczyków, jeszcze rano były na targu rybnym Tsukiji. Najlepiej się tam wybrać już o piątej rano, by zobaczyć aukcję tuńczyków (konieczne zapisy). Główna hala udostępniana jest zwiedzającym po dziewiątej. Będziemy mogli obserwować przy pracy mistrzów krojenia ryb i staniemy oko w oko z najbardziej niezwykłymi morskimi stworzeniami. Na mnie największe wrażenie zrobił mirugai, falliczny mieszkaniec muszli o ruchliwej naturze. Gdy za którymś razem okazało się, że większość tych delicji wzbudza we mnie głód, a nie mdłości, wiedziałam, że się w Japonii zadomowiłam. Wokół targu znajdują się dziesiątki „suszarni” i barów, gdzie podaje się dania typu „micha ryżu z surowymi owocami morza, przybrana szczypiorkiem”.

Cudzoziemcy przygodę z sushi zaczynają od tuńczyka, łososia, krewetki. Warto pójść dalej i spróbować małży św. Jakuba, końskiej makreli, kałamarnicy i osławionego natto, czyli sfermentowanej soi. Ja przekonałam się do niej po czterech latach, za to na dobre. Początkującym polecam natto maki, czyli pokrojone na plasterki ruloniki ryżu zawinięte w wodorost, z soją w środku. Pozwalają poczuć interesujący smak bez przypatrywania się mało apetycznej konsystencji.

Temperatura i tempura

Płyniemy statkiem na Odaibę, sztuczną wyspę przy Tokio. Znajdują się tu: futurystyczny budynek telewizji, repliki Statui Wolności, francuskiego miasteczka czy XVIII-wiecznego włoskiego pałacu, w którym działa dom handlowy. Jest tu również uroczo kiczowaty, lecz zadbany i przyjemny onsen, czyli kąpielisko mineralne w starym stylu. Przed obiadem moczymy się więc wraz z innymi w niemal parzącej wodzie (to prawdziwa rozkosz, porównywalna tylko z japońskim jedzeniem), po czym rozgrzani, szczęśliwi i głodni zmierzamy do pobliskich restauracji. Czas na makaron soba (na zimno lub ciepło) w dobrym towarzystwie tempury.

Od czasu, gdy za sprawą Portugalczyków pojawiła się w połowie XVI w., japońscy mistrzowie kuchni doprowadzili ją do wykwintnej perfekcji. Tempura to jedna z potraw, które uwielbiają i miejscowi, i cudzoziemcy. Warzywa, grzyby, krewetki pokryte delikatnym, przejrzystym ciastem i zanurzane na krótko w gorącym oleju są lekkie i delikatne. Mogą przekonać nawet kogoś, kto tak jak ja nie lubi żadnych innych dań przyrządzanych w technologii głębokiego smażenia.
Z wyspy rozciąga się widok na Tokio i most Tęczowy. Można go podziwiać na przykład z szóstego piętra domu hand-lowego Aqua City, tym bardziej że jest tam też niezły pub z jeszcze lepszym jedzeniem. Nazywa się Hibiki, specjalizuje się w daniach z grilla i tofu, a jego zasadą jest „zacząć od białego i zakończyć na białym” (kolory są tu równie ważne co smaki). Na początek bierzemy więc doskonałe kremowe tofu z regionu Saga.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

  • Artykuł

    Pozdrowienia z... Japonii

    Pozdrowienia z... Japonii

    Na wyspę Sikoku nie dociera wielu Europejczyków. A jest tam co podziwiać: świątynie, wodospady, wiszące mosty oraz Awa-odori – jeden z największych festiwali w tym kraju.

  • Artykuł

    Tokio - informacje praktyczne

    Tokio - informacje praktyczne

    Kilka informacji dla podróżujących po krainie kwitnącej wiśni.

  • Artykuł

    Japonia - zaplanuj podróż życia

    Japonia - zaplanuj podróż życia

    Japonia to kraj kontrastów. Jej ducha dobrze oddaje hasło: nowoczesność i tradycja. Dawna sztuka, rzemiosło i zwyczaje są tu tłem dla fascynującego rozwoju cywilizacji technicznej.

Dodaj komentarz

Autor

  • Joanna Bator

    Joanna Bator

    Jest doktorem filozofii. Pracuje w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Napisała trzy książki, z których – Japoński wachlarz – został w 2005 r. uhonorowana poznańską nagrodą wydawców oraz nagrodą im. Beaty Pawlak. W Japonii spędziła w sumie trzy lata.

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się