Podróżnicy zwykle starannie unikają takich sytuacji. Przede wszystkim uważają, by nikogo NIE zirytować, NIE obrazić, NIE naruszyć tabu itd. Ja postanowiłem uczynić na odwrót.
W lutym 2003 r. zamierzałem przejść przez dżunglę z Surinamu do Brazylii. Skompletowałem sprzęt, znalazłem idealnego przewodnika, chłopaka z plemienia zamieszkującego ziemie, na które się wybierałem. Nasza wyprawa była dla niego darmową okazją odwiedzenia domu. Znał drogę, znał język, a jego ojciec był wioskowym wodzem, co – jak sądziłem – powinno ułatwić wiele spraw.
Przewodnik się sprawdził, na miejscu przyjęto nas z otwartymi ramionami. Niestety, kiedy już mieliśmy wędrować dalej, wódz wdzięczny za przyprowadzenie syna postanowił obsypać mnie prezentami. I to był początek nieszczęść.
Najpierw przemawiał długo i wylewnie, a potem zaczął układać u moich stóp stos podarków. Dawał, dawał i dawał – dmuchawki, łuk i strzały, dzbanek kurary, piękną koronę z papuzich piór, naszyjnik z kłem jaguara, pierwszorzędny hamak... a na koniec 7-metrowej długości skórę anakondy.
Przyjąłem ją ze łzami w oczach. I nie były to łzy wzruszenia tylko wściekłości, bo przecież taka skóra jest warta fortunę, a ja będę ją musiał wyrzucić. Wprawdzie w Amazonii anakonda to dość pospolity szkodnik, ale w Europie jest pod ochroną i za posiadanie jej trafiłbym do więzienia. Pech, pech, pech. Ale jeszcze nie największy.
Wódz skończył obdarowywanie, usiadł i czeka. Niedobrze! To oznacza, że teraz moja kolej. Najwyraźniej nie był mi wdzięczny za przyprowadzenie syna, lecz chciał sprytnie skorzystać z okazji i wyciągnąć ode mnie tyle przedmiotów, ile zdoła zgodnie z zasadą: przyjąłeś podarunek, musisz dać coś równie cennego w zamian. I lepiej żeby twoje podarki nie były gorsze od tych, które otrzymałeś, bo wówczas wódz może się poczuć dotknięty. A przecież nie chciałbyś obrazić wodza, który ma na szyi zęby jaguara, a za plecami grupę uzbrojonych wojowników. Zdesperowany (i lekko przestraszony) zacząłem wykładać dosłownie wszystko, co miałem. Niestety nie było tego wiele – na wyprawę zabraliśmy tylko tyle, ile mogliśmy udźwignąć. Oddałem, co mogłem, ale nie starczyło. Wódz wprawdzie się nie obraził, ale nie był też zadowolony.

Bystra! – kierowca szarpie mnie za rękaw. Transport czeka. Z...

Słyszeliście o ski bums? To narciarscy włóczędzy. Kręcą się ...

Do 27 marca 2012 r. możesz głosować za pomocą SMS na najwybi...

Reklamy ośrodków narciarskich przypominają czasem te proszkó...
niezwykły dar zainteresowania ludzi ciekawymi opowiadaniami
Świetnie się czyta. Muszę sobie kupić książkę pana Wojciecha.
Fajnie się czyta :) Co do całokształtu działalności i twórczości, moja koleżanka robi pracę magisterską i korzysta w jej realizacji z kilku książek WC :)
Cejrowskiego "czyta mi się" podobnie jak Wołoszańskiego- w głowie słyszę jego głos i intonację, czasem powagę, czasem ironiczny uśmiech, przez co jego ksiązki nie są zwykłą literaturą popularnonaukową, ale stają się dla mnie gawędą, opowieścią, "przygodówką"- w której pośrednio uczestniczę.
Przyznaję, że Wojciech Cejrowski może być kontrowersyjny, ale dla mnie jego książki reportaże i programy są świetne. Lubię czytać i oglądać Cejrowskiego, nawet jeśli 30% jego filmów to on sam! Więcej Cejrowskiego!
cejrowki umie zainteresować ludzi, ciekawy artykuł
Uwielbiam oglądać "Boso przez Świat". Cejrowski jest wspaniałym gawędziarze, ale z niektórymi jego poglądami trudno się zgodzić.
Może i można szacować, iż ok. 30% w programie "Boso przez Świat" to ... Cejrowski. Lecz trzeba też przyznać, że to co robi robi to dobrze... ! Ciekawie, z humorem przedstawia losy innych kultur oraz ludności. Ja również polecam książki J. Pałkiewicza, piszę równie ciekawie jak Wojciech Cejrowski . Dobrze, że są tacy ludzie którzy na świecie, którzy przedstawiają inny "świat", To co robią, robią to nie tylko dla kasy, ani z przyczyn własnych. Chcą pokazać nam jak inni ludzie żyją oraz jak przetrwać w trudnych okolicznościach na naszej planecie ;)
A ja osobiście p Wojtka Cejrowskiego bardzo lubię i uwielbiam jego program orza wszelkie reportaże i felietony
W. Cejrowski i jego „Boso…”. Ciekawe miejsca i reportaże. Byłoby o wiele ciekawiej, gdyby facet nie wtykał tak często swojej „facjaty” przed kamerę. Przecież mógłby udostępnić gdzieś w sieci swoje zdjęcia dla tych, którzy spragnieni są jego widoku. A tak, szacunkowo – 30% jego reportaży, to… Cejrowski. Ma się wrażenie, że jest on głównym bohaterem swoich reportaży, ale w takim razie nazwy tych odcinków powinny mieć schemat: nie np. „Meksyk w oczach Cejrowskiego”, ale „Cejrowski w oczach Meksyku”. Niestety, nie jest to odosobniony przypadek. To taki trend, który się – niestety – coraz bardziej rozpowszechnia. Dziwne jest przy tym, że p. Cejrowski nie zauważa w swoich filmach, jak nędznie i żałośnie wypada tam jako „aktor”, ale to już inny temat. Prawdopodobnie jego mocno wybujałe ambicje aktorskie przesłoniły mu wszelki rozsądek.
Jest członkiem rzeczywistym Royal Geographical Society w Londynie, autorem książkowych relacji z podróży po Ameryce Południowej. Większość plemion, które odwiedził, nie znała języka hiszpańskiego, a mimo to zawsze dochodziło do porozumienia.

Wspaniałe, majestatyczne zabytki i dumna 1000-letnia histori...

Miejsce akcji: Vanuatu, archipelag wysp na Pacyfiku Bohatero...

Środek dnia, mocne słońce oświetla kolorowe kamienice przy r...

Miliony lat temu Madagaskar oderwał się od Afryki, stając si...
Już 15 marca w siedmiu największych miastach Polski rusza 12. edycja Tygodnia Kina Hiszpańskiego, imprezy od lat pokazującej ...
Tam gdzie spotyka się południowo-wschodnia Wenezuela, Gujana i północna Brazylia rozciąga się kraina nazwana przez biogeograf...
Jeszcze tylko 7 dni, do wtorku 31 stycznia 2012 r. do godz. 24.00, poprzez stronę www.alpinus-miejodwage.pl można zgłaszać pr...
Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...
Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.