Dookoła Polski - Mazury

21 marzec 2009
Dookoła Polski - MazuryZdjęcie: Agencja Forum

Dźwięk wiatru w wantach zacumowanych łódek budzi we mnie tęsknotę za swobodą pływania. Za cel wybieram Szlak Wielkich Jezior, wyciszony po letnim zalewie turystów. Ruszamy z przyjaciółmi o świcie do Mikołajek.

Tutejszy ryneczek lśni w miękkim porannym słońcu. Zaczynamy od śniadania w „Malajkinie”. To sympatyczne miejsce stworzone przez Wojciecha Malajkata oferuje kawę z ekspresu i coś do niej.

Szkoda tylko, że ceny wielkomiejskie, ale to na Mazurach, niestety norma, o czym się przekonamy w trakcie tego wyjazdu nie raz. Na ścianach zdjęcia z kinowych hitów wszech czasów – Casablanki, Przeminęło z wiatrem, Brzdąca, Popiołu  i diamentu. Resztki senności wygania z nas łagodny głos Katie Melui sączący się z głośników. Zjadamy tosty i idziemy na drugą stronę miasteczka, do czarterującej jachty „Cichej Zatoki”.

Decydujemy się na Sasankę 650 – tańszą po sezonie, zresztą jak wszystkie jachty. Wchodzimy na pokład, który kołysze się pod naszymi stopami. Będziemy się musieli do tego przyzwyczaić na kilka dni. Montujemy bom, zakładamy kapoki, wciągamy żagle na maszt i rzucamy cumy. Cała naprzód! Wiatr dmie w żagle, dziób tnie wodę. Nabieramy prędkości. W dłoniach napięte szoty grota. Przy zwrotach kabestan terkocze radośnie.

Z tyłu za nami zostają bardzo malownicze od strony wody „kolorowe” Mikołajki. Nowoczesne miasteczko żeglarskie z długimi pomostami i rzędem przycumowanych łodzi, czerwone dachy domów, wieża zegarowa. Prawdziwa Europa, w niczym nieprzypominająca tego miejsca sprzed kilkunastu lat. Płyniemy w kierunku Bełdan. Na Jeziorze Mikołajskim regaty. Młode załogi ścigają się zwrotnymi, szybkimi, ale wywrotnymi Omegami. Trzeba uważać, by nie wpłynąć im w drogę, szczególnie że wiatr przybiera na sile. Raz prawie ryzykujemy staranowanie zawodników, którzy w ferworze walki zapominają o zasadzie „prawy hals ma pierwszeństwo” i nie ustępują nam z drogi. W ostatniej chwili nasz sternik ostrym ruchem rumpla zmienia kurs. Sasanka niebezpiecznie przechyla się na bok, bom przelatuje nad głowami, ale udaje nam się uniknąć kolizji. Uff! Znów z bezpiecznej odległości obserwujemy żeglarskie zawody. Nagle jedna łódka pod wpływem silnego podmuchu dostaje takiego przechyłu, że załoga w pomarańczowych kapokach ląduje w jeziorze. Nie zazdroszczę im, bo temperatura wody nie zachęca do kąpieli. Na szczęście szybko nadpływa ponton WOPR, a ratownicy wciągają pechowców na pokład.
Pozazdrościliśmy uczestnikom regat ostrego pływania, więc przed wypuszczeniem się na Bełdany postanawiamy zboczyć na Śniardwy. Zwane Mazurskim Morzem, są największym z tutejszych jezior (mają powierzchnię 112 km2), za to niezbyt głębokim – średnio 5 m. Wśród żeglarzy słyną ze swej kapryśności i błyskawicznych zmian pogody.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Autor

Ostatnio czytali

  • MarcinKoziol
  • Ola Sieczka
  • Lesnik

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się