Chiny trasa północna - Informacje praktyczne

Krótki przewodnik dla planujących podróż po północy Chin.



  • Pow.: 9 596 960 km2, Chiny są czwartym według rozmiarów państwem na świecie.
  • Liczba ludności: 1,330 mld, to najludniejszy kraj na świecie.
  • Języki: mandaryński (wystandaryzowany) i wiele dialektów,
  • Religie: większość Chińczyków deklaruje ateizm, 15–20 proc. społeczeństwa to taoiści, 6 proc. buddyści.
  • Waluta: yuan, 1 CNY= 0,45 zł




  • Na wybrzeże najlepiej wybrać się jesienią lub wczesną wiosną, w porze suchej, gdy temperatury są umiarkowane. W wysokie góry dobrze jest jechać latem.
  • Latem plany podróży mogą pokrzyżować tajfuny, które szaleją nad południowym wybrzeżem.




  • Obywatele polscy udający się do Chin muszą mieć ważną wizę pobytową lub tranzytową. Koszt wizy: 220 zł. Od turystów indywidualnych chińskie urzędy konsularne mogą wymagać okazania biletu powrotnego.
  • Za pobyt na terytorium ChRL bez ważnej wizy grozi grzywna do tysiąca dol. oraz opłata karna 60 USD za dzień nielegalnego pobytu.
  • Paszport powinien być ważny co najmniej pół roku po wygaśnięciu terminu ważności chińskiej wizy.
  • Nie ma obowiązku posiadania określonej kwoty pieniędzy przeznaczonych na dzień pobytu.




  • Samolotem: Rezerwowany z trzymiesięcznym wyprzedzeniem przelot liniami KLM z Warszawy do Pekinu przez Amsterdam kosztuje ok. 2 400 zł.
  • Pociągiem: Można skorzystać z połączenia koleją transmongolską albo transmandżurską. Trasę Moskwa–Pekin pokonuje się w pięć dni. Najtańszy bilet kosztuje poniżej tysiąca złotych.



 

  • Autobusem: Między wszystkimi większymi miastami kursują autobusy państwowe gonggong qiche (najtańsze i najmniej komfortowe) oraz prywatne autokary i mikrobusy xiaoba. Mikrobusy jeżdżące na trasach lokalnych zwykle nie mają ustalonych godzin odjazdu i kierowcy czekają na komplet pasażerów.
  • Pociągiem: To najprostszy i najwygodniejszy środek komunikacji w Chinach, jednak zdarzają się trudności z kupnem biletów i można na dworcu utknąć na kilka dni.



  • W każdym mieście są hostele i hotele. Najniższe ceny od 5–10 USD za noc.
  • W Chinach istnieje obowiązek meldunkowy dla cudzoziemców. Pobyt prywatny wymaga rejestracji na najbliższym posterunku policji w ciągu 24 godzin od chwili przekroczenia granicy. Rejestracji osób zamieszkujących w hotelach dokonuje tamtejsza administracja.



  • Zwiedzanie Wielkiego Muru: Mniej skomercjalizowana niż opisany w tekście Badalin jest piękna górska miejscowość Mutanue. W mieście znajduje się stacja kolei transsyberyjskiej.
  • Warto pojechać do mało znanego turystom Simantai przy Wielkim Murze. Do starożytnej budowli prowadzi z niego strome podejście, bardzo atrakcyjne ze względu na krajobrazy. Stamtąd można się wybrać na trekking do miejsowości Jinshanling.
  • Na bazarach, w sklepach i hostelach przyjęte jest targowanie się. Cena początkowa zawsze jest bardzo wygórowana.
  • Listy z Chin docierają do Europy w ponad tydzień.
  • Brak znajomości języka innego niż ojczysty jest w tym kraju powszechny. Rachunki, szyldy, rozkłady jazdy i wszystkie potrzebne informacje zwykle napisane są wyłącznie w sanskrycie.
  • Warto zabrać adapter do gniazdek elektrycznych.
  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2009-11-27 18:00

    cyt: " * W Chinach mogą być kłopoty ze zdobyciem nawet popularnych europejskich leków, dlatego warto zabrać je ze sobą." oczywiście dotyczy to leków stale zażywanych np: na nadciśnienie, serce etc... miałam dwa razy będąc w Chinach do czynienia z medycyną chińską: pierwszy raz gdy w Pekinie zachorowały moje koleżanki na odmianę azjatyckiej grypy...miały bardzo wysoką gorączkę /40 stopni/, tak, że były prawie nieprzytomne...poszłam do apteki, w której można się było dogadać po angielsku i opisałam objawy..aptekarka dała mi "słoik" pastylek i kazała podawać po 12 sztuk co 2 godziny...nie odważyłam się na takie posunięcie i podałam koleżankom połowę zalecanej dawki...po 3 godzinach gorączka spadła im do 37 stopni....na drugi dzień były zdrowe choć osłabione...drugi raz: gdy szłam małą uliczką w Kantonie jakiś chińczyk jadący na rowerze zahaczył moją rękę rurą przytwierdzoną do bagażnika tak, że krew siknęła jak z wodotrysku....nie wiedząc co robić weszłam do jakiegoś "biura"/ tak sądzą, bo Chińczycy siedzieli za stołami / biurkami?/w zarękawkach...i pokazałam "moje ziazi"....wtedy jeden z nich wszedł na pięterko drewnianymi, prymitywnymi schodami i przyniósł małą flaszeczkę zatkaną gałgankiem...otworzył i wylał jakiś gęsty / o konsystencji miodu/ płyn na moją krwawiącą ranę po czym wrócił do swoich zajęć....przyszłam do hotelu i umyłam dłoń....ku mojemu zdziwieniu nie miałam śladu, ba, żadnej szramy, nic.....przywiozłam z Chin lekarstwo dla mojego przyjaciela cierpiącego na wrzodziejące zapalenie jelita grubego....to były ampułki do wypicia- bardzo mu pomogły ale musiałby je brać cały czas...a przecież do Chin nie jeździ się tak często...;)...medycyna chińska jest nieprawdopodobnie skuteczna...pozdrawiam :)

Ostatnio czytali

  • artur
  • Bożena
  • owink
  • ewand

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się