Bazylea

2 marzec 2011
Bazylea

Bum, bum! Tra, ta, ta! Poprzebierani muzycy ruszają ulicami Bazylei, dmąc w trąby i waląc w werble. Tak zaczyna się tu... Wielki Post.

Bum, bum! Tra, ta, ta! 

Stoję na chodniku w tłumie gapiów. Jezdnią maszerują orkiestry dęte. Ledwo mija nas jedna, już widać i słychać następną, a za nią widać (choć jeszcze nie słychać) kolejną.   I tak dzień i noc, dzień i noc. I tak przez 72 godziny. Bez przerwy! Centrum Bazylei jest na trzy dni zamknięte dla ruchu, ludzie dostają wolne w pracy, miasto się bawi. Wiem coś o tym, bo mój hotel leży przy trasie wyznaczonej na paradę. Kiedy po dniu obserwowania przemarszów kładę się wyczerpany   i próbuję zasnąć, z dołu ciągle dobiega muzyka. O pierwszej muzyka, o drugiej muzyka, o trzeciej muzyka, o czwartej... Rano wstaję z bólem głowy.

Tradycja karnawału w Bazylei sięga średniowiecza.  Impreza zaczyna się wtedy, gdy na świecie milkną zabawy i nastaje Wielki Post. Na przekór katolikom.

W nocy w pierwszy poniedziałek po Środzie Popielcowej place i ulice Starego Miasta na wysokim brzegu Renu zapełniają się ludźmi. W powietrzu czuć podniecenie i oczekiwanie. Wreszcie wybija czwarta nad ranem. W całym mieście gasną światła. W kompletnej ciemności świecą tylko zrobione specjalnie na tę okazję lampiony. I wtedy pada hasło: Morgestraich, vorwärts marsch! Rusza zabawa.

Podczas karnawału w nudnych, „zapiętych na ostatni guzik” mieszkańców Bazylei wstępuje duch szaleństwa.   Przebierają się, wylegają na ulice, maszerują, grają, hałasują. Wypijają hektolitry piwa i wina i zjadają tony kiełbasek z grilla.

W tym karnawale nie ma tańców i gołych brzuchów jak w Rio de Janeiro, jest za to dużo skocznej muzyki, są maski   i kolorowe stroje. Ponad 10 tys. ludzi   paraduje, grając na instrumentach, a setki tysięcy się temu przyglądają. Wprawdzie sama Bazylea liczy tylko 170 tys. mieszkańców, ale leży przecież tuż przy granicy z Niemcami i Francją, tłum jest więc wielonarodowy.

Trasa karnawałowego przemarszu, wyznaczona przez działający od 1911 r. komitet organizacyjny, obiega centrum miasta i łączy przez dwa mosty Małą (Kleinbasel) i Dużą (Grossbasel) Bazyleę po dwóch stronach Renu. Maszerujący muzycy tworzą grupy towarzyskie dwóch rodzajów – Cilque i Guggenmusik. Pierwsze przygrywają sobie w czasie marszu na fletach poprzecznych. Drugie to orkiestry dęte grające muzykę rozrywkową. Prowadzone są przez tamburmajorów, za którymi postępują perkusiści z bębnami na stelażach z kółkami, by łatwiej było instrument pchać po ulicy.

Grupy przebierają się w jednolite stroje, co roku specjalnie przygotowane według wymyślonego wcześniej   tematu. Jedni paradują więc z głowami kur, inni przebrani za Indian, jeszcze inni w historycznych mundurach z durszlakami zamiast hełmów na głowach. Krokodyle podążają za Elvisami Presleyami, a barany za Chińczykami. Im bardziej zaskakujące zestawienia, szokujące kolory i kształty (np. nogi i pośladki damskich manekinów przymocowane do góry nogami na głowach), tym lepiej. Jednak kogokolwiek by przedstawiały maski, łączy je jedno – brzydota, brutalność i karykaturalne wyolbrzymienie rysów. Najwyraźniej zachowały jeden   z pierwotnych celów karnawału – odstraszenie złych mocy.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

  • Artykuł

    Nowy Orlean

    Nowy Orlean

    Żadnych zahamowań! Jazz miesza się z bluesem, a dziewczyny za sznur korali pokazują nagie biusty.

  • Artykuł

    Karnawały

    Karnawały

    W bikini czy w słomie, tańcząc czy strasząc? Oblicza karnawału zmieniają się wprost proporcjonalnie do szerokości geograficznej. Jest jednak wspólny mianownik: szalona zabawa do upadłego, głośna muzyka i brak miejsc hotelowych (dlatego rezerwuj już teraz!). Przed nami jeden z najdłuższych karnawałów. Oto imprezowy rozkład jazdy na najbliższe tygodnie!

Dodaj komentarz

Autor

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się