​Wyobraź sobie prawie 80 trampolin w jednym miejscu i dorzuć do tego komendę „Śmiało!”. Brzmi jak skuteczny sposób na odstresowanie? Jak najbardziej!

ZOBACZ ZDJĘCIA Z PARKU TRAMPOLIN >>>
(Uwaga, są pełne mocy!)

 

Kpiny z grawitacji

Przede mną 2500 m kw. trampolin i wysoki sufit. Skaczę na samą myśl, że się wyskaczę!

Przyznaje się – należałam do tych dzieci, którym wróżono karierę w cyrku. Choć z akrobatyką nigdy nie miałam nic wspólnego, chodzenie po meblach i wspinaczkę na łóżko piętrowe bez użycia drabinki opanowałam do perfekcji. Może dlatego wizja beztroskiego fikania, brykania, wywijania salt, odbijania się od ścian i miękkiego lądowania – wydawała mi się tak bardzo kusząca.

Do parku trampolin Hangar 646 na Mokotowie docieram bez problemu – wszystko jest wygodnie oznakowane. Nie potrzeba specjalnego wyposażenia, wystarczy wygodny strój i skarpetki (najlepiej antypoślizgowe*). Bilet wstępu kupiony przez internet to koszt 29 zł, na miejscu – 34 zł.

Tak to sobie wyobrażam: przekroczę próg parku, wskoczę na trampolinowy szlak, będę robić z grawitacją co chcę i po upływie godziny będą mnie stamtąd wyciągać siłą. Szybko okazało się, że to nie do końca tak wygląda…

 

Jak to „ostrożnie”?

Najpierw rozgrzewka – kilka minut intensywnego rozciągania i krótki kurs przemieszczania się po parku. „Biodra do przodu, nogi wyprostowane w kolanach” – próbuję wbić sobie do głowy, bo wisi nade mną widmo kontuzji. Pytam instruktora, czy to bezpieczna zabawa. - Trampoliny nie są niebezpieczne, tylko ludzie którzy na nich skaczą - odpowiada. Co robić, by uniknąć skręcenia? Postępować zgodnie ze wskazówkami trenera, kontrolować ciało i tak mierzyć kroki (skoki), by nie lądować na twardych elementach między trampolinami.

Zarządzam więc ostrożność, stąpam z rozwagą i w skupieniu. Mimo to doświadczam przyjemnej lekkości, wyobrażam sobie, że tak musiał czuć się Armstrong na Księżycu. - Za chwilę poczujesz ciężkość swojego ciała – obiecuje trener. Kiedy tylko schodzę na twarde podłoże, doznaję czegoś niezwykłego. Moje ciało zaczyna ważyć tonę! Próbuję podskoczyć, ale powstrzymuje mnie sto niewidzialnych, ciężkich kul przymocowanych do moich nóg.

 

Moje pierwsze salto

Wracam do sprężyn. Wykonuję swoje pierwsze salto, stawiam stopę na każdej z 72 trampolin, pokonuję tor przeszkód, rzucam się na wielką  powietrzną poduchę.  Walczę z odruchami – tu obowiązują zupełnie inne zasady niż „na ziemi”. Upadając instynktownie wysuwamy ręce, by chronić  się (zwłaszcza głowę), przed upadkiem na twarde; na trampolinach grozi to skręceniem.

- Rozluźnij się. We wszystkim przeszkadza ci strach. To przez niego wykonujesz zbędne ruchu – tłumaczy trener, a ja czuję się jak podczas sesji coachingowej. Do tego bardzo udanej. Po godzinie już bez obaw skaczę z wieży z zamkniętymi oczami.

 

Skok w bok

Lokalizacja mokotowskiego Hangaru 646 jest nieprzypadkowa – wszystko mieści się przy ulicy Domaniewskiej w korporacyjnym zagłębiu Warszawy. To jak oaza pośrodku pustyni. Wyspa beztroski. Nic dziwnego, że w czasie przerw przychodzą tu pracownicy pobliskich biurowców. Takie odstresowanie to najlepsze co można dla siebie zrobić po "fakapie" albo innym "czelendżu". Trampoliny to endorfiny – zapewnia trener, który skacze codziennie od kilku lat i wygląda na całkiem szczęśliwego człowieka.

Przychodzą tu też uczniowie na w-f, rodziny z dziećmi i seniorzy. Przekrój wiekowy? Od 3 lat w górę. Przestrzeń można wynająć i zorganizować w niej urodziny albo imprezę firmową.

Trzeba tylko pamiętać, że oprócz niezaprzeczalnej przyjemności, jaką dają beztroskie skoki, jest to też spory wysiłek. Podobno najciężej pracują mięśnie głębokie. Trener zapewnia, że ta godzina to wystarczająco długo dla osoby o przeciętnych możliwościach.  Potwierdzam, przez resztę dnia marzę o kąpieli i wygodnym łóżku. Dominuje jednak błogi nastrój - marzenie z dzieciństwa spełnione!

 

***

- Aneta, dzieci ci nie wybaczą, kiedy zobaczą gdzie byłaś – mówię do fotografki, która dokumentuje nasze brykanie.
- No co ty, nie powiem im o tym - odpowiada całkiem poważnie.

Hm, dlaczego wszystkie najlepsze rzeczy, to te o których nie mówi się dzieciom? – dopytuje dziecko, które obudziłam w sobie przez ponad godzinę skakania. (To chyba nieodwracalny proces).

 

Tekst: Hanna Gadomska

 

Więcej o parku trampolin: www.hangar646.pl
* Skarpety antypoślizgowe można kupić na miejscu za 5 zł