Tylko tu, na Wybrzeżu Słowińskim, podczas jednego weekendu można się kąpać w morzu, surfować po jeziorze i wędrować po pustyni.

Słowiński Park Narodowy rozciągający się między Rowami a Łebą obejmuje ochroną niezwykle różnorodny krajobraz: piaszczyste mierzeje odcinające od morza płytkie jeziora, bagna, torfowiska, łąki, nadmorskie bory i lasy, a przede wszystkim unikatowe w Europie ruchome wydmy. Czeka tu nas udany wypoczynek niezależnie od aury, pod warunkiem że oprócz auta zabierzemy rowery i mapę. Dobrą bazą wypadową do zwiedzania Słowińskiego Parku Narodowego i okolic jest Smołdzino. Ta niewielka miejscowość rozpościera się nad malowniczą rzeką Łupawą u stóp wzgórza Rowokół zwanego „Świętą Górą Słowińców”. W czasach pogańskich najwyższe wzniesienie morenowe w regionie było miejscem kultu boga Swarożyca, na szczycie palono też ogniska, które ułatwiały żeglugę po morzu. W średniowieczu stała tu kaplica św. Mikołaja, patrona ludzi morza, z cudownym obrazem Matki Boskiej. Po wprowadzeniu reformacji świątynię zburzono, a jej gruzy wykorzystano w 1632 r. do budowy kościoła w Smołdzinie. W ascetycznym wnętrzu uwagę zwracają barokowy ołtarz z epitafi um księżnej Anny de Croy, fundatorki świątyni, drewniana ambona oraz odnowione XVIII-wieczne obrazy, które zdobiły kasetony sufi tu. Inną ciekawą budowlą w Smołdzinie jest położony nad rzeką późnoklasycystyczny dworek, obecnie siedziba dyrekcji SPN. Niedaleko przy ul. Mostnika znajduje się Muzeum Przyrodnicze w ciekawy sposób prezentujące florę i faunę regionu.

Po wizycie w muzeum jedziemy samochodem do pobliskich Kluk, wsi ukrytej wśród bagien i mokradeł otaczających jezioro Łebsko. Wszyscy mieszkańcy, rdzenni Słowińcy, wyemigrowali po wojnie do Niemiec, pozostawiając po sobie ryglowe chałupy i zabudowania gospodarcze kryte strzechą lub gontem, narzędzia rybackie i przedmioty codziennego użytku. Dziś w 20 obiektach (chałupach, oborach, piecach chlebowych i szałasach) mieści się Muzeum Wsi Słowińskiej ukazujące historię i życie ostatnich Słowian na południowym brzegu Bałtyku. W skansenie pokazano zagrody rybackie od XIX w. do okresu powojennego. Gospodarstwa sprawiają wrażenie zamieszkanych, za budynkami suszą się stogi siana i kostki torfu, na łąkach pasą się owce, kozy i konie.

Opuszczamy park etnograficzny z kraciastą zabudową i główną drogą jedziemy nad jezioro Łebsko. Zostawiamy auto, na parkingu, by ścieżką poprowadzoną przez łąki dotrzeć nad zachodni brzeg trzeciego co do wielkości jeziora w Polsce. Z pomostu widać rozpościerające się na północy ruchome wydmy, które przemieszczają się z prędkością 3–10 m na rok. Nie one są jednak naszym kolejnym celem, lecz wędrowniczki, które zatrzymały się w okolicach Czołpina, stąd nazwa Wydma Czołpińska. Z położonej w sercu parku malutkiej osady prowadzi na nie czerwony szlak (auto zostawiamy na parkingu). Droga wiedzie najpierw przez las sosnowy, który stopniowo ustępuje miejsca pagórkom porośniętym trawami, głównie piaskownicą zwyczajną i wydmuchrzycą nadmorską. Pustynno- -stepowy krajobraz urozmaicają kikuty drzew wystające spod piasku. Pokonując malownicze strome góry, docieramy nad szeroką i pustą plażę, gdzie czeka nas zasłużony odpoczynek po wyczerpującej pustynnej wędrówce. Nacieszywszy się do woli słońcem i morzem, wracamy niebieskim szlakiem przez bór chrobotkowy i najwyższą zalesioną wydmę (56 m n.p.m), na szczycie której wznosi się najstarsza w Polsce latarnia morska (niestety nieczynna).

Drugiego dnia wsiadamy na rowery i jedziemy czarnym szlakiem rozpoczynającym się w Smołdzinie. Szeroki leśny dukt na obrzeżach Lasu Karłowo odbija w lewo (szlak zmienia kolor na czerwony). Mijamy kanał Gardno–Łebsko i docieramy do Jeziora Dołgie Wielkie, przy którym zbudowano pomost z ławeczką. To dobre miejsce na obserwacje kormoranów, kaczek, łabędzi. Płaskie bagienne brzegi jeziora porasta szeroki pas trzcin, który skrywa największe w parku żeremie. Zaledwie półtora kilometra dalej na zachód wśród bażynowego boru sosnowego rozpościera się urokliwe Jezioro Dołgie Małe. Jego wody zalewają las, tworząc mokradła porośnięte m.in. rzadkimi grzybieniami północnymi. Następnym godnym uwagi przystankiem na rowerowej trasie jest ścieżka przyrodnicza „Gardnieńskie Lęgi” ciągnąca się przez łąki i poldery wzdłuż wschodniego brzegu jeziora Gardno. Jadąc wolno lub prowadząc rower, mamy większe szanse na wypatrzenie żyjących tu ptaków wodno-błotnych: licznych gatunków kaczek, łabędzi, perkoza dwuczubego, chruściela. Rozległe i płytkie Gardno stale smagane silnymi wiatrami oferuje dobre warunki do uprawiania żeglarstwa i windsurfi ngu. Obiecujemy sobie, że następnym razem skorzystamy z tej oferty i jedziemy dalej. Zatrzymujemy się we wsi Gardna Wielka, by zobaczyć gotycki kościół i głaz narzutowy, na którym według legendy diabeł odcisnął swe kopyto. Przed nami ostatni odcinek drogi prowadzący na Rowokół (115 m n.p.m.). By się zbytnio nie zmęczyć, stajemy przy skupiskach wiekowych drzew: buków, świerków, jodeł i daglezji. Nagrodą za trudy stromego podjazdu jest panorama okolicy roztaczająca się z wieży widokowej wybudowanej na szczycie. Stojąc twarzą zwróconą do morza, podziwiamy wszystkie miejsca, które odwiedziliśmy, oraz te, które planujemy zobaczyć w kolejny weekend, tj. Rowy, Łebę i ruchome wydmy w pobliżu Rąbki.



  • Muzeum Wsi Słowinskiej w Klukach – bilety: normalny/ulgowy: 10/8 zł; www.muzeumkluki.pl
  • Muzeum Przyrodnicze SPN w Smołdzinie – bilety: normalny/ulgowy: 3/1,5 zł
  • Wydma Czołpinska – bilety normalny/ulgowy:  4,60/2,30 zł; www.slowinskipn.pl
  • Noclegi: kwatery agroturystyczne w Smołdzinie – od 25 do 60 zł za osobe.
  • Restauracje: Gosciniec u Bernackich, ul. Bohaterów Warszawy 26: smaczne dania miesne i wegetarianskie – dwudaniowy obiad kosztuje srednio 30 zł; www.ubernackich.pl