Reakcja zawsze jest ta sama – pobłażliwy uśmiech i pytanie: „W co? W badmintona?”. Tak, odpowiadam – gram w badmintona! I gorąco namawiam do tego wszystkich.

Szwedka szybko pokazała mi, kto rządzi na boisku, i znokautowała mnie już po 10 min. Grała bardzo ofensywnie, bez uśmiechu na twarzy atakowała, ganiała z jednego kąta boiska w drugi i bezlitośnie ścinała, tak że lotka spadała tuż za siatką po mojej stronie. Tak właśnie się gra! Urażona duma spowodowała, że po powrocie do Polski zaczęłam trenować badmintona na hali sportowej. Bo gra w kometkę w parku, a gra sportowa to zupełnie inne aktywności. Pierwsza z nich uprawiana na działce służy zabawie, rekreacji, wypoczynkowi. Gra sportowa to rywalizacja, dynamika, pot i... wielka satysfakcja z wygranej. Wymaga od zawodników doskonałej techniki i żelaznej kondycji. Szybko można nauczyć się jej podstaw, jednak doskonalić się trzeba latami, najlepiej pod okiem trenera. To sport dla osób w każdym wieku. Niżsi zawodnicy są zazwyczaj bardziej sprawni od wysokich, ci ostatni mają za to większy zasięg ramion.

Do utraty tchu Jeśli miałabym zachęcać do gry w badmintona, kobietom powiedziałabym, że kształtuje wszystkie partie mięśni, począwszy od mięśni łydek, ud, brzucha, aż po ramiona. Dzięki częstym głębokim wypadom przy dojściach do siatki fantastycznie kształtują się pośladki.

Mężczyznom mówię (i zawsze robi to  na nich wrażenie), że jest to najszybszy na świecie sport halowy. Rekord prędkości początkowej lotki odbitej przez Malezyjczyka Tana Boon Heonga w 2009 r. to – uwaga – 421 km/godz.! Dla porównania: rekord piłki tenisowej to 249 km, piłki do squasha 240 km, a piłeczki do ping-ponga 180 km.

Na boisku nie ma więc mowy o nudzie. Z wysiłku można wręcz wyzionąć ducha. Po godzinnym meczu zazwyczaj cała jestem mokra. Niektórzy kilkakrotnie zmieniają koszulki. Kiedy obserwuje się zawodników podczas mistrzostw, ich gra przypomina taniec z określonym i przemyślanym układem kroków, z których żaden nie jest zbędny. Mamy do czynienia z wieloma rodzajami uderzeń, np. klir – lotka leci z głębi naszego kortu na tyły kortu przeciwnika; smecz – bardzo szybkie, agresywne ścięcie lotki w taki sposób, żeby upadła tuż za siatką; drajw – płaskie, szybkie zagranie lotki z połowy kortu, i to z różnych miejsc.

Profesjonalni gracze robią podczas meczu ok. 6 km.

Nie jest to oczywiście sport wolny  od kontuzji. Najczęstsze są urazy kolan i mięśni brzucha. U amatorów pojawiają się głównie problemy z plecami, barkami, łokciami, wynikające z braku techniki i grania „siłowego”. Jak temu zapobiegać? Rozgrzewać się przed treningiem i powoli rozciągać się po skończeniu gry.

Kto pierwszy?

Wzmianki o grze, w której odbijano kawałki złota przetkane piórami, pochodzą z 618 r. z Chin. Z Azji „piłka z piórami” przeleciała do Europy. Zabawa nią nosiła nazwę wolant i była popularna już w XV w. We Francji polegała na jak najdłuższym utrzymaniu lotki w grze. W wolanta lubił grywać z pannami po obiedzie Juliusz Słowacki, o czym pisze w swoich listach do matki. Współczesna nazwa pochodzi od nazwy angielskiej posiadłości Badminton House, należącej do księcia Beauforta, gdzie w 1868 r. jego znajomy, entuzjasta wszelkich sportów, zaprezentował zasady nowej gry. Od tamtej pory niewiele się one zmieniły, a wielkość dzisiejszego boiska to wymiary sali w pałacu, w której odbył się pamiętny pokaz. Na szczęście nie obowiązują już takie same stroje. Pierwsi gracze ubierali się niezwykle elegancko: kobiety nosiły długie suknie, a panowie czarne stroje i cylindry. Za zdjęcie nakrycia głowy w czasie gry groziło wykluczenie.

Badminton nad Wisłą Słowo kometka wymyślił Jerzy Fazanowicz, propagator gimnastyki i gier zespołowych, kiedy w latach 50. gra pojawiła się w Polsce. Przełom dwóch następnych dekad był szczytowy pod względem jej popularności. Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej tak energicznie zabrało się do krzewienia kometki, że w masowym turnieju o Puchar TKKF w 1970 r. wzięło udział ponad 533 tys. zawodników! W tej chwili statystyki wyraźnie poszły w dół. Zawodników grających w klubach sportowych w całej Polsce jest około tysiąca. Reszta to niezrzeszeni amatorzy, trudno ich jednak policzyć.

 


 


Ważnym wydarzeniem było włączenie badmintona do programu igrzysk olimpijskich. Po raz pierwszy badmintoniści wystąpili w 1992 r. w Barcelonie. Najlepsi są zawodnicy z krajów azjatyckich: Chin, Indonezji, Malezji i Korei, natomiast w Europie: Duńczycy, Brytyjczycy i Holendrzy. My też mieliśmy swoich przedstawicieli we wszystkich startach olimpijskich. Najlepszy dotychczas wynik osiągnęli Robert Mateusiak i Michał Łogosz w grze podwójnej oraz Robert Mateusiak z Nadieżdą Kostiuczyk w grze mieszanej, zajmując miejsca 5–8 na olimpiadzie w Pekinie.

Strony WWW

 

www.badminton.com.pl
Strona Polskiego Związku
Badmintona (związek istnieje od 1977 r.).
www.badmintonnews.pl
www.akademiabadmintona.ubf.pl

PODSTAWOWE PRZEPISY GRY

Kobiety i mężczyźni rozgrywają single (jeden zawodnik na jednego) oraz deble (pary jednej płci), zaś pary mieszane – tzw. miksty. Wielkość boiska zależy od rodzaju rozgrywek – ma długość 13,4 m i szerokość albo 6,1 m (w deblu), albo 5,18 m (w singlu). Siatka szerokości 76 cm wisi na wysokości 1,55 m. Punkty liczy się po każdej wymianie (tak jak w siatkówce), a zagrywkę wykonuje osoba, która wygrała wymianę. Serwy oddaje się zawsze po przekątnej. Przy parzystej liczbie punktów z prawej strony boiska, przy nieparzystej – z lewej. Najczęstszym błędem, który popełniają gracze, jest wyrzucenie lotki na out, czyli poza linię, lub zły technicznie serw. Wygrywa ten zawodnik lub ta drużyna, która zdobędzie przewagę dwóch wygranych setów, do 21 punktów każdy.

LOTKI

Na zawodach gra się lotkami piórowymi wykonanymi z 16 piór gęsich pochodzących z tego samego skrzydła ptaka. Pióra są czyszczone, cięte i łączone z podstawą wykonaną z portugalskiego korka. Lotki z piór gęsich są lżejsze, „dokładniejsze”, a ich lot bardziej przewidywalny. Kiedy na świecie szalała ptasia grypa, ceny lotek poszybowały w górę nawet o połowę. Lotki różnią się wagą (od 4,74 do 5,50 g), a tym samym prędkością lotu. Im hala do gry jest większa i słabiej ogrzana, tym większa powinna być szybkość lotki. Ponieważ podczas meczu gracze zużywają nawet do kilku lotek piórowych, na treningach stosuje się zwykle syntetyczne. Cena za sztukę jest w sumie podobna, jednak lotki syntetyczne „żyją” kilka razy dłużej.

RAKIETA

Jest mniejsza od rakiety tenisowej i przede wszystkim cieńsza. Nie może być dłuższa niż 68 cm, a tzw. pole naciągu nie powinno przekraczać wymiarów 28 x 22 cm. Gra się lekkimi, elastycznymi rakietami gra? towymi o wadze 85–95 g. Nie należy używać rakiety o zbyt dużej sile naciągu, bo robi się za sztywna i wytwarza mało energii. Zyskuje za to większą kontrolę, dlatego na dużą siłę naciągu mogą sobie pozwolić tylko do- świadczeni gracze. Dla początkujących siła naciągu powinna wynosić do 10 kg, dla średnio zaawansowanych do 11 kg. Siły naciągu nie wyregulujesz sam – musisz oddać rakietkę do serwisu (takie usługi często oferują sklepy sportowe).

ILE TO KOSZTUJE

Badminton, podobnie jak bieganie, to sport stosunkowo niedrogi. Jednak chcąc podejść do niego poważnie, trzeba zainwestować kilkaset złotych: w rakietkę, lotki i nieślizgające się po powierzchni hali obuwie. Liczące się na rynku firmy produkujące sprzęt to przede wszystkim: Yonex, Victor, Kason, Wilson, Carlton, Babolat, Head.

Ceny rakiet: od ok. 300 do 1000 zł.

Lotki piórowe (Wilson Topline 60): 90 zł (12 sztuk).

Lotki syntetyczne (Yonex Mavis 500): 50 zł (6 sztuk).

Obuwie: 300–500 zł.

Wynajęcie boiska na godzinę: Warszawa 30–60 zł, Kraków 20–40 zł, Kołobrzeg 15–40 zł.

Godzina gry z instruktorem: 70–100 zł.