Samice niedźwiedzi stoją przed trudnym wyborem: przenieść swoje dzieci bliżej ludzi, czy ryzykować dzieciobójstwo ze strony szukających okazji do spółkowania samców.

Można by pomyśleć, że zima jest najbardziej niebezpieczną porą roku dla młodego zwierzęcia. Jednak dla skandynawskich małych niedźwiedzi brunatnych to przyszłe tygodnie pokażą, czy uda im się przeżyć czy nie. 
 

To dlatego, że od początku maja do połowy lipca trwa okres rozrodczy szwedzkich niedźwiedzi brunatnych. Samce w desperackiej próbie przekazania swojego DNA, usiłują pokryć każdą napotkaną na swojej drodze samicę. Takie zachowanie jest szczególnie niebezpieczne dla samic z młodymi, które nie powinny zachodzić w ciążę dopóki karmią swoje małe. To dlatego samce czasami zabijają niedźwiadki – by organizm samicy zaprzestał laktacji i wrócił do trybu reprodukcji. 
 

Ponad jedna trzecia wszystkich młodych niedźwiedzi brunatnych umiera w czasie okresu rozrodczego. A za przeszło 90 procent tych zgonów odpowiedzialne są pazury i paszcze przypadkowo napotkanych samców. 
 

Z badania opublikowanego w zeszły wtorek w czasopiśmie naukowym Proceedings of the Royal Society B wynika, że niedźwiedzie matki prawdopodobnie znalazły sposób na trzymanie samców z daleka. Kiedy tylko u samców  zaczyna pojawiać się wzrok zabójcy, niektóre niedźwiedzice z małymi szukają schronienia w pobliżu ludzi.
 

Do tej pory myślano, że samice z młodymi szukają dodatkowego jedzenia – tłumaczy Sam Steyaert, główny twórca nowego badania i biolog dzikiej natury w Norwegian University of Life Sciences i University College of Southeast Norway.
 

- Nasze badania rzucają nowe światło na to dlaczego niedźwiedzie czasami podchodzą blisko ludzi – twierdzi Steyaert. 
 

Operacja powietrzna 
 

Jak można sobie wyobrazić, podglądanie życia niedźwiedzi brunatnych nie jest łatwym zadaniem.
 

Samce mogą być dwukrotnie większe niż samice, choć nawet one wagowo mogą dochodzić do mniej więcej 360 kilogramów. Maksymalna prędkość jaką osiągają to 48 kilometrów na godzinę. A w Szwecji populacja objęta badaniami zajmuje obszar 13 tysięcy kilometrów kwadratowych. 
 

Steyaert i współautorzy badania musieli  celować do niedźwiedzic rzutkami z helikoptera, by następnie móc założyć im obroże z nadajnikiem GPS. A ponieważ obrożowanie musiało zostać wykonane jesienią, zanim samice urodziły małe, do czasu jak niedźwiedzie wiosną wyszły ze swoich legowisk, baterie w obrożach nierzadko zdążyły się już wyczerpać.  
 

Całe szczęście w latach 2005-2012 naukowcy radzili sobie z sytuacją i w nagrodę otrzymali interesujące rezultaty. Nie tylko dane GPS pokazały, że niektóre niedźwiedzice z małymi przebywały 430 metrów  bliżej ludzkich domostw niż pozostałe, ale dalsze badania potwierdziły, że matki szukające ludzkiej ochrony odniosły większy sukces niż te, które tego nie robiły. 
 

Wróg mojego wroga
 

- Przebywanie blisko ludzi rzeczywiście nie jest pozbawione ryzyka – podkreśla Steyaert.
 

Im bliżej człowieka niedźwiedź przebywa, tym większe ryzyko, że zabiją go myśliwi lub przejeżdżający samochód. Niedźwiedzie mogą też za bardzo zainteresować się ludzkimi śmieciami i pryzmą kompostową, co niesie za sobą ryzyko zastrzelenia ich bądź przeniesienia przez kierowników dzikiej przyrody. Zdaniem Steyaerta samice wybierające bliskość człowieka powinny mieć podwyższony poziom stresu, co z kolei może się przełożyć na przyszłe rozmnażanie. 
 

Mimo to podejmowane ryzyko na krótką metę wydaje się być opłacalne. Samce wiedzą, że należy unikać ludzi, bo zdają sobie sprawę, z jakim ryzykiem się to wiąże. A jeśli samice mogą uniknąć samców, to badania Steyaerta pokazują, że ich młode mają większe szanse na przeżycie. 
 

Lucas Nell, ekolog z University of Georgia, który nie brał udziału w badaniu, twierdzi, że taki rodzaj ochronnej socjalizacji występuje i u innych gatunków. Gęsi budują gniazda w pobliżu orłów i innych ptaków drapieżnych w celu ochrony przed lisami polarnymi. Ponadto własne badania Nella wykazały, że ptaki brodzące i aligatory mają podobną relację. 
 

Niedźwiedzie brunatne używają ludzi, by zmniejszyć konflikt seksualny w obrębie swojego gatunku – i to właśnie jest fascynujące i odkrywcze zdaniem Nella. Nic więc dziwnego, że autorzy badania używają określenia „ludzka tarcza”.
 

Potrzebne są dalsze badania, by stwierdzić, czy takie zachowanie jest powszechne, jednak Nell uważa, że rezultaty mogą mieć poważne konsekwencje przy redukowaniu liczby ataków niedźwiedzi. 
 

W końcu niedźwiedzice z potomstwem są szczególnie niebezpieczne. A jeśli do ludzi przyciągają je szalejące w lasach samce, to ludzie mieszkający w otoczeniu niedźwiedzi powinni zachować szczególną ostrożność w okresie od maja do lipca. 
 

Tekst: Jason Bittel
 

Źródło: National Geographic News

 


Ten człowiek jest chyba ze stali! Zobacz film o wyróżnionym przez nas nagrodą Traveler w kategorii "Wyczyn Roku"!