c-ja_cp378

Wichura

W roku 2008 zachorowałam bardzo ciężko na ptakoholizm.. Stało się to nagle, gdy córka przez przypadek zrobiła zdjęcie dzięcioła zielonego i mi je pokazała. Dziubnął mnie prosto w serce i rana się nie goi. Chorobę tę traktuję poważnie, a leczenie sprawia mi niesłychaną przyjemność. Przez okno wyglądam, widzę ptaki, jadę gdziekolwiek, widzę ptaki, jestem w księgarni, widzę tylko książki o ptakach, włączam komputer i oglądam zdjęcia ptaków (lub swoje miętolę poprawiając je, wyrzucając lub ściągając nowe z aparatu), myślę, a w myślach kotłują mi się nowe ptasie miejsca lub marzenia o zrobieniu zdjęć gatunku, którego jeszcze nie mam (np. dzięcioła zielonego :)). Oczywiście staram się pogłębiać też wiedzę o fotografowaniu, żeby obraz choroby był wyraźny, przejrzysty, ciekawy i piękny. Do tej pory się nie wyleczyłam i mam nadzieję, ze będę chora tak długo, aż już aparatu i reszty sprzętu nie udźwignę. Pozdrawiam wszystkich chorych na podobne "pasjonalizmy" :)

Batalion Biebrza 088 (2400x1800)