-Gdy ludzie nie dbają o optymalne „nastawienie i otoczenie”, mogą doświadczać niepożądanych reakcji psychologicznych - wyjaśnia Dr Charles Grob w wywiadzie z Maciejem Lorencem, który jest fragmentem książki "Czy psychodeliki uratują świat? wyd. Krytyka Polityczna

Charles S. Grob pracuje jako psychiatra i pediatra w UCLA School of Medicine oraz pełni funkcję dyrektora Oddziału Psychiatrii Dzieci i Osób Dorosłych w Harbor-UCLA Medical Center. Wcześniej wykładał i nadzorował eksperymenty kliniczne na różnych uczelniach takich jak University of California Irvine, College of Medicine oraz The Johns Hopkins University School of Medicine. W latach 90. przeprowadził pierwsze zaakceptowane przez rząd eksperymenty pozwalające ocenić psychobiologiczny wpływ MDMA na ludzi, a następnie kierował międzynarodowym projektem badawczym dotyczącym ayahuaski w brazylijskiej Amazonii.

W roku 2011 opublikował w renomowanym czasopiśmie „Archives of General Psychiatry” wyniki swojego przełomowego badania nad bezpieczeństwem i skutecznością używania psylocybiny w terapii pacjentów odczuwających stany lękowe związane z chorobą nowotworową. Obecnie bada wpływ MDMA na dorosłe osoby z autyzmem cierpiące z powodu silnej fobii społecznej. Zredagował książkę Hallucinogens: A Reader (Tarcher/Putnam, 2002) i współredagował Higher Wisdom: Eminent Elders Explore the Continuing Impact of Psychedelics (SUNY Press, 2005). Należy do zarządu Heffter Research Institute.

Michał Lorenc: Na początku lat 90. otrzymał pan pozwolenie na przeprowadzenie pierwszego zaakceptowanego przez rząd badania dotyczącego fizjologicznego wpływu MDMA na ludzi. Jakie są zagrożenia związane z używaniem tej substancji zarówno w kontrolowanych warunkach klinicznych, jak i poza nimi?

Charles S. Grob: Najważniejszą zaletą pracy w warunkach klinicznych jest pewność, że badana substancja jest czysta. Poza kontekstem badawczym nie jest to tak oczywiste, ponieważ na czarnym rynku narkotykowym często są dystrybuowane przeróżne zamienniki. Badania pokazują, że ponad połowa tabletek ecstasy sprzedawanych przez dilerów zawiera inne substancje. Czasami są to stosunkowo nieszkodliwe związki takie jak aspiryna czy kofeina, a kiedy indziej bardziej niebezpieczne środki – na przykład kokaina, PCP, metamfetamina, dekstrometorfan albo trimetoksyamfetamina (TMA). Ostatnia z tych substancji jest niezwykle mocną pochodną amfetaminy i stanowi prawdopodobnie największe zagrożenie. Powiązano ją bowiem z wieloma zgonami, których przyczyną było przegrzanie organizmu po zażyciu tabletek ecstasy. Obecność zamienników na czarnym rynku narkotykowym jest źródłem wielu poważnych kłopotów na całym świecie. Problem ten nie dotyczy jednak badań klinicznych, podczas których używa się atestowanych substancji o najwyższej czystości.

Zgony związane z przegrzaniem organizmu po zażyciu MDMA przytrafiają się wyłącznie w niekontrolowanych warunkach i wynikają z tego, że niektórzy użytkownicy tej substancji nadwyrężają swój organizm w gorących miejscach, na przykład w żywiołowy sposób tańczą podczas imprez w dusznych klubach albo na dużych festiwalach organizowanych na pustyniach. Bardzo niewielki odsetek ludzi doświadcza tego rodzaju hipertermii. Może ona jednak mieć katastrofalne skutki dla osób, które są szczególnie podatne na zaburzenia mechanizmów termoregulacyjnych. Temperatura ciała szybko bowiem wzrasta do niebezpiecznego poziomu – nawet do 41°C. Może to doprowadzić do problemu z krzepnięciem krwi nazywanego rozsianym wykrzepianiem wewnątrznaczyniowym, a także do niewydolności nerek, niewydolności wątroby, udaru albo nawet śmierci. W przypadku niektórych osób potencjalne zagrożenia są więc bardzo poważne.

Przyjmowanie MDMA może być również przyczyną nadciśnienia tętniczego. W trakcie naszych badań problem ten pojawił się u dwóch osób, którym podaliśmy stosunkowo dużą ilość substancji. Pracowaliśmy z dawkami wynoszącymi od 25 mg do 225 mg, a wszyscy uczestnicy wzięli udział w trzech odrębnych sesjach: dwóch sesjach z różnymi dawkami substancji czynnej oraz jednej sesji z nieaktywnym placebo. Były to randomizowane eksperymenty z użyciem podwójnie ślepej próby, więc ani uczestnicy, ani członkowie zespołu badawczego nie wiedzieli, co znajduje się w kapsułkach.

U jednego z mężczyzn nadciśnienie pojawiło się po podaniu 200 mg. Była to jego trzecia sesja, więc wiedziałem, że co najmniej raz dobrze poradził sobie z substancją czynną bez jakichkolwiek problemów. Później powiedział mi, że aby dotrzeć mojego gabinetu o wczesnej godzinie, postanowił przenocować u kolegi mieszkającego w pobliżu szpitala. W mieszkaniu znajdował się kot, którego sierść prawdopodobnie wywołała reakcję alergiczną u uczestnika naszego badania. O poranku mężczyzna miał problemy z oddychaniem, więc jego znajomy powiedział mu: „Możesz zażyć moje leki na astmę. Dzięki nim łatwiej będzie ci oddychać”. Nie poinformował nas o tym, że kilka godzin przed sesją przyjął substancję, której nigdy wcześniej nie stosował. Prawdopodobnie doszło więc do interakcji pomiędzy lekiem na astmę a wysoką dawką MDMA.

Nadciśnienie tętnicze przytrafiło się również najstarszemu uczestnikowi naszych badań. Mężczyzna ten miał sześćdziesiąt dwa lata, ale nie wykryliśmy u niego żadnych problemów z układem krążenia. Po podaniu 225 mg MDMA jego ciśnienie gwałtownie podskoczyło do 200/120, a więc do bardzo wysokiego poziomu. W obu przypadkach natychmiast zastosowaliśmy leki hipotensyjne, za sprawą których ciśnienie tętnicze szybko wróciło do normy. Te sytuacje były jednak niezwykle stresujące. Nie ulega wątpliwości, że MDMA może wywołać nadciśnienie tętnicze u ludzi, którzy z różnych powodów mają predyspozycje do zaburzeń układu krążenia albo są narażeni na groźne interakcje pomiędzy substancjami. Warto jednak zaznaczyć, że ryzyko wystąpienia tego rodzaju problemów jest znacznie większe w niekontrolowanych warunkach, w których ludzie zażywają wiele różnych środków, również nielegalnych. Jeżeli na przykład człowiek przyjmie MDMA w połączeniu z metamfetaminą, będzie narażony na gwałtowny skok ciśnienia krwi.

Niektóre raporty mówią również o tym, że u osób używających ecstasy do celów rekreacyjnych pojawia się czasem niewydolność wątroby. Oczywiście trudno powiedzieć, jaka dokładnie substancja jest odpowiedzialna za tego rodzaju dolegliwości. Problem ten pojawia się bowiem zazwyczaj u ludzi, którzy przyjmowali w przeszłości wiele różnych substancji psychoaktywnych. Raz jeszcze podkreślę, że dokładny skład tabletek ecstasy sprzedawanych na czarnym rynku często jest nieznany. Można go określić dopiero po przebadaniu próbek.

Czy mógłby pan opowiedzieć o neurotoksyczności MDMA? Raporty na ten temat wydają się pełne sprzeczności.

- Napisałem wiele artykułów, w których podważałem twierdzenia o wysokiej neurotoksyczności MDMA. Przyjmowanie tej substancji oczywiście pociąga za sobą pewne zagrożenia i ludzie powinni mieć tego świadomość. Ostrzeżenia przed jej neurotoksycznością były jednak wyolbrzymiane i zasadniczo zostały obalone, więc obecnie tym zagadnieniem zajmuje się znacznie mniej osób niż dwadzieścia lat temu. Warto też pamiętać o wadliwości wielu badań nad tą kwestią. Podczas eksperymentów z udziałem zwierząt stosowano bardzo wysokie dawki, które były podawane dożylnie jedna po drugiej. Na dodatek zwierzęta przechowywano w bardzo złych warunkach. Trzymano je w zbyt małych klatkach, przez co ich organizmy się przegrzewały i były bardziej narażone na zmiany neuronalne. Trzeba również zaznaczyć, że podczas badań laboratoryjnych nad MDMA nie wykazano obecności klasycznych markerów neurotoksyczności.

Substancja ta nie niszczy ciał komórek nerwowych. Aksony rzeczywiście wydają się ulegać uszkodzeniu, ale po jakimś czasie się regenerują. Na dodatek nie ma żadnych jednoznacznych dowodów, że za sprawą MDMA zaszły jakiekolwiek niepokojące zmiany w zachowaniu zwierząt nawet w przypadku regularnego podawania niezwykle wysokich dawek. Badania dotyczące ludzi również były bardzo niedoskonałe, ponieważ koncentrowały się na wieloletnich użytkownikach tabletek ecstasy. Osoby te używały i nadużywały wielu różnych substancji, a na dodatek często uczestniczyły w całonocnych imprezach klubowych, w związku z czym cierpiały z powodu niedoboru snu. Dodatkowym niekontrolowanym czynnikiem mogły również być utajone zaburzenia psychiczne. Wszystkie te kwestie opisałem bardziej szczegółowo w artykule zatytułowanym Deconstructing ecstasy: The Politics of MDMA Research, który pierwotnie został opublikowany w czasopiśmie „Addiction Research”, a następnie znalazł się w mojej książce Hallucinogens: A Reader. Pokazałem w nim, że wyniki badań, w ostatecznym rozrachunku, obaliły hipotezę mówiącą o wysokiej neurotoksyczności MDMA.