Indyjskie hulmany są dla wierzących Hindusów święte. Jednocześnie to bardzo pomocne i sympatyczne zwierzaki.

W Indiach zwrot „małpie figle” nabiera nowego znaczenia. W New Delhi tresuje się hulmany, niewielkie małpy zwane też hanumanami, ucząc je odstraszania agresywnych rezusów oraz innych dzikich zwierząt, które czasem trafiają do miejsc publicznych i wyrządzają szkody. Jednak małpy te są cenione nie tylko jako ochroniarze. Hindusi czczą je jako symbol Hanumana, bóstwa, którego małpia armia pomogła ocalić Sitę, żonę boga Ramy, przed pewnym demonem. Tak przedstawia to starożytny sanskrycki epos.
 

Czarne twarze i końcówki łap hulmanów przywodzą na myśl oparzenia, których doznał Hanuman. Tryb życia tych naczelnych odzwierciedla ów stan łaski. Pustynia Thar, gdzie mieszkają, jest gorąca i sucha, z temperaturami dochodzącymi do 50°C. Małpki mierzące około 60 cm i ważące 11–18 kg są, prócz ludzi, jedynymi naczelnymi radzącymi sobie w tym środowisku.
 

W mieście Dźodhpur na skraju Tharu ok. 2100 dzikich małp regularnie nawiedza ludzkie siedziby. Miejscowi hinduiści dzielą się z nimi smakołykami podczas pikników w parkach i urządzają w kaplicach bufety dla małp. Niektórzy pozwalają świętym stworzeniom zbierać plony w swych ogrodach. To miła odmiana po życiu na pustyni, gdzie trzeba się porządnie natrudzić, by znaleźć jakieś rośliny (czasem też owada) do zjedzenia. Ponieważ większość hulmanów żyje na drzewach, w tych okolicach często drepczą po krawędziach urwisk lub przysiadają na dachach domów.