Jednak gatunek widłonogów badany przez Lasley-Rasher i jej kolegów, Temora longicornis, ma jedną zgubną słabość: upodobanie do trujących alg Alexandrium fundyense, zamieszkujących wody Nowej Anglii.

 

 

 

Najnowsze badania wykazują, że małe organizmy odżywiające się trującymi algami same mogą stać się łatwą ofiarą drapieżników.

 

Nawet najmniejsze organizmy morskie mogą się „upić” – i to nie tylko wodą morską.

 

Jak wynika z najnowszych badań, powszechny gatunek planktonu żyjący w północnym Atlantyku dosłownie odurza się po skosztowaniu toksycznych alg.

 

I podobnie jak pijani imprezowicze, “pijany” plankton sam naraża się na niepotrzebne ryzyko.

 

Jednak w przeciwieństwie do chwiejnego kroku odurzonych alkoholem ludzi, organizmy planktoniczne w takim wypadku potrafią pływać szybciej i w niebywale prostej linii, co niestety przy okazji czyni je też bardziej narażonymi na ataki drapieżców.

 

Reakcja planktonu na algi jest zatem całkowitym przeciwieństwem tego, czego Rachel Lasley-Rasher i jej zespół oczekiwali.

 

- Naprawdę myśleliśmy, że zobaczymy, jak [plankton] zwalnia – przyznaje. Jednak zwiększenie prędkości i sprawniejsze poruszanie się w linii prostej tak naprawdę sprawia, że te organizmy natrafiają na drapieżców znacznie częściej – twierdzi Lasley-Rasher, ekolożka morska na Uniwersytecie Maine w Orono.
 

Toksyczne czerwone zakwity

 

Do planktonu, który „upija się”, zalicza się grupa widłonogów - maleńkich przypominających krewetki stworzeń, które stanowią podstawę sieci troficznej oceanu.

 

Widłonogi, najliczniejsze z organizmów wielokomórkowych na Ziemi, są odżywczym pierwszym pokarmem dla wielu gatunków młodych ryb, nawet tych chętnie jedzonych przez ludzi – twierdzi Lasley-Rasher.

Przez większość czasu widłonogi żywią się innym pokarmem, bowiem toksyczna alga jest mimo wszystko dosyć rzadko spotykana. Jednak od czasu do czasu, na przykład przy niecodziennych warunkach pogodowych i zmianie wiatru, algi te mogą zakwitnąć w bardzo dużych ilościach i tym samym wywołać tzw. „czerwony zakwit”.
 

Dziwni pływacy
 

Aby dowiedzieć się, co dokładnie dzieje się z gatunkiem Temora longicornis podczas rozkwitu alg, naukowcy z Lasley-Rasher na czele podali organizmom planktonicznym ową odurzającą mieszankę w laboratorium Jeanette Yen w Georgia Institute of Technology.
 

Ku ich zaskoczeniu, po spożyciu alg widłonogi nabrały energii, chciały się nawet rozmnażać. Jednak poza tym zaczęły się też dziwnie zachowywać.
 

Te maleńkie zwierzęta zaczęły pływać średnio 25 procent szybciej niż zazwyczaj i zamiast rzucać się z miejsca na miejsce płynęły po w miarę prostej linii. Takiego stylu pływania zwierzęta używają, by poruszać się do przodu.
 

Zdaniem Lasley-Rasher reakcja widłonogów była dziwna.
 

- Jeśli algi nie robią im nic złego, to dziwi mnie, że chcą uciekać - dodaje.
 

Szybsze pływanie widłonogów sprawia, że mijają większą liczbę rybich larw i innych potencjalnych wrogów. Poza tym pozostawiają po sobie większy ślad, który może przyciągnąć uwagę innych organizmów.
 

W ocenie naukowców takie pływanie w stanie oszołomienia zwiększa ryzyko natrafienia na drapieżnika o 25-50 procent. Wyniki tej analizy opublikowane zostały 27 kwietnia w czasopiśmie naukowym „Proceedings of the Royal Society B: Biological Sciences.”
 

Obyło się bez kaca
 

Mało tego, negatywne skutki odczuwane są na całej długości łańcucha pokarmowego. Jeśli ryba bądź krewetka zje odpowiednią ilość odurzonych widłonogów, toksyczne algi będą się dłużej utrzymywać w wodzie, bo przecież będzie mniej widłonogów, które by je mogły zjeść – wyjaśnia Lasley-Rasher.
 

Jako że te malutkie zwierzęta stanowią tak powszechnie dostępne pożywienie, toksyny, które zjadają, wędrują na wyższe poziomy sieci pokarmowej – opisuje David Fields z Bigelow Laboratory for Ocean Sciences, który nie brał udziału w badaniu.
 

Jonathan Cohen z Uniwersytetu Delaware dodaje, że wyniki analizy są uzasadnione, ale też odrobinę zaskakujące.
 

- Myślałem, że widłonogi wykażą się swego rodzaju niezdolnością do działania – wyjaśnia w mailu.
 

Naukowcy analizujący ten przypadek wysuwają przypuszczenie, że ten typ widłonogów po dłuższej ekspozycji na toksyny, mógł się na nie uodpornić.
 

Organizmy planktonowe z całą pewnością nie są pijane, ani nie próbują się też upić, jednak zdaniem Lasley-Rasher to trafione porównanie: - Jedzą coś, co wpływa na zmianę ich zachowania.
 

Pocieszające jest to, że brak zaawansowanego układu nerwowego sprawia, że organizmy te przynajmniej nie miewają kaca.
 

Tekst: Traci Watson

Źródło: National Geographic News