Mieszek z "Przyjaciół" Adama Mickiewicza przeżył spotkanie z niedźwiedziem, bo udawał trupa. Współczesny film ze Szwecji pokazuje dużo lepszą metodę radzenia sobie w takiej sytuacji.

Szwedzkie niedźwiedzie brunatne to zwierzęta nieśmiałe, płochliwe. Żyje ich tam kilka tysięcy osobników, a dzięki mniejszej liczbie polowań populacja rośnie. Czasem zwierzęta te spotykają na swojej drodze ludzi, co pokazuje film, który obiegł w ostatnich dniach internet.

Widać na nim mężczyznę – którego media zidentyfikowały jako Ralpha Perssona – spacerującego przez zaśnieżony las z dzieckiem. Nagle zza drzew wyskakuje rozpędzony niedźwiedź. Gdy zwierzę jest już o machnięcie łapą od mężczyzny, ten rozkłada ręce, przez co wydaje się być dużo większy, i wydziera się. Niedźwiedź szybko zawraca i ucieka do lasu.

– Nie umiem powiedzieć, co spowodowało w tym przypadku atak niedźwiedzia – mówi Kati Loeffer, weterynarz ze stanu Massachusetts, ekspert ds. ochrony zwierząt. – Bądźmy świadomi zagrożeń, okazujmy naturze szacunek, a unikniemy zaskakiwania zwierząt i tym samym podobnych sytuacji.

Zaatakowani, nie uciekajmy przed niedźwiedziem, bo spowoduje to jego pościg. Nie udawajmy za bajką Mickiewicza martwego, bo wzbudzi to tylko ciekawość niedźwiedzia. Nie patrzmy mu w oczy, bo potraktuje to jako groźbę.

Brian Clark Howard / National Geographic News

Zobacz

ze Szwecji: