Możliwość tańszego zwiedzania świata i cieszenia się komfortowymi warunkami pobytu jest bez wątpienia ofertą kuszącą. Rezerwując wczasy w ostatniej chwili, można wziąć udział w ciekawej wyprawie, w cenie znacznie niższej niż ta katalogowa. Czy warto czekać z planowaniem wakacji na ostatni moment? Czy wyjazdy last minute są naprawdę tak korzystnym rozwiązaniem? Wokół takich ofert narosło już sporo faktów i mitów. Oto mały przegląd tych, które powtarzają się najczęściej.

Taniej, czyli gorzej
MIT. Klient korzystający z promocji nie może być traktowany jako turysta gorszej kategorii. Zgodnie z ustawą o usługach turystycznych biura podróży nie mogą różnicować swych klientów, a osoby korzystające w wyjazdów last minute mają takie same prawa jak ci, którzy wcześniej wykupili wczasy w cenie katalogowej. Podpisują taką samą umowę, zatem mają prawo do takich samych warunków pobytu. Przysługuje im również możliwość składania reklamacji w chwili naruszenia warunków umowy przez organizatora. Prawo jest równe wobec wszystkich turystów, zatem „taniej” wcale nie musi oznaczać „gorzej”.

Korzysta tylko klient?
MIT. Pozornie na wyjazdach tego typu korzysta tylko klient. To on wyrusza w podróż marzeń w atrakcyjnej,  często niższej nawet o 50% cenie. Jakie zyski ma z tego biuro podróży? Ostatnie miejsca, sprzedawane w promocyjnych cenach i tak już są opłacone przez organizatora. Jeśli pozostaną wolne, będą generować straty i uczynią cały wyjazd imprezą nierentowną. Sprzedane w atrakcyjnej cenie pozwalają organizatorom nie tyle na łatwy zarobek, co raczej na uniknięcie niepotrzebnych kosztów.

Niższa cena – mniejszy wybór
FAKT. Wybór kierunku w ofercie last minute przypomina nieraz grę w rosyjską ruletkę. Choć nęcących kierunków jest wiele, z pewnymi problemami muszą się liczyć większe rodziny oraz grupy wspólnie podróżujących znajomych. Dlaczego? Oferty last minute dotyczą ostatnich wolnych miejsc, zatem większa grupa może się tu natknąć na pewne utrudnienia. Ograniczona jest liczba miejsc w hotelach oraz samolotach, co może w niektórych przypadkach wymusić zmianę wakacyjnych planów i skorzystanie z udziału w innej, mniej obleganej imprezie.

Last minute, czyli chaos
MIT. Wykupienie udziału w imprezie turystycznej w ostatniej chwili wcale nie musi oznaczać gorączkowego poszukiwania ofert i korzystania z pierwszej lepszej okazji. Jak w każdej branży, tak i w turystyce widoczne są pewne trendy. Stałością odznaczają się również zachowania zarówno klientów, jak i organizatorów turystyki. Posiadając minimum wiedzy na ten temat, można dokładnie zaplanować i takie wakacje. Jak? Wiadomo, że 90% ofert last minute pojawia się w miesiącach  wakacyjnych, a ich przedmiotem są najmodniejsze kierunki danego sezonu. Nie jest również tajemnicą, że ceny zaczynają gwałtownie spadać na 2-3 tygodnie przed planowanym wyjazdem. Jeśli zatem w modzie są Bałkany, można liczyć się z ofertami promocyjnych wyjazdów do Bułgarii czy Chorwacji. Pojawią się one z pewnością w niejednym biurze już w połowie czerwca. W efekcie przypadkowy wybór kierunku podróży jest zjawiskiem sporadycznym. Jedynym problemem pozostaje już tylko dopasowanie terminu wczasów do urlopu.

Polowanie na okazje wymaga cierpliwości

MIT. Aby skorzystać z najbardziej atrakcyjnej oferty, warto śledzić na bieżąco to, co dzieje się w poszczególnych biurach podróży. Większość organizatorów turystycznych stale aktualizuje swe strony internetowe, wyróżniając te kierunki, które dostępne są w promocyjnej cenie. Specjalne zakładki na gorące oferty, z jakich korzysta m.in. empiktravel.pl, pozwalają szybko sprawdzić promocyjną ofertę oraz jej cenę.

Oferty last minute całkowicie zmieniły oblicze turystyki. Dla biur podróży stały się szansą na sprzedaż ostatnich wolnych miejsc w samolocie i hotelu, dla klientów – sposobem na tanie podróżowanie. O popularności takich promocji najlepiej może świadczyć fakt, że aż 90% rezerwacji dokonanych w sezonie to właśnie rezerwacje mające miejsce tuż przed rozpoczęciem imprezy.