Zebraliśmy mnóstwo pomysłów, naładowaliśmy się inspiracjami, zwiedziliśmy ciekawy region. Za nami odkrywanie lubuskiego. Co dalej?


Na zwiedzanie regionu wyruszyliśmy z dwoma zamiarami - poznać jego tajemnice i by przetestować dwa modele Jeepów: Renegade oraz Wrangler. Każdy z nich nadaje się do innych zadań: szybki i zwrotny Renegade (żółty) idealnie sprawdza się w ciasnych uliczkach miast. Wyobrażamy sobie jak świetnie prowadziłby się na krętych drogach południa Europy. Wrangler Unlimited natomiast to powrót do korzeni tej marki - potężny terenowy kolos na wysokim zawieszeniu. Owszem, może nie posiada aerodynamicznej sylwetki, może nie ułatwia życia kamerami z różnych stron czy czujnikami odległości, za to trudno nam sobie wyobrazić teren, po którym nie byłby w stanie przejechać. Co więcej, możliwość zablokowania mechanizmu różnicowego sprawia, że pojazd pokonuje naprawdę strome wzniesienia. Jak go testowaliśmy? Zobaczcie na zdjęcia - błoto, pochylnie, piasek, dziury - sprawdziliśmy wszystko. Co ciekawe, ten opakowany karoserią "czołg" można szybko i łatwo rozkręcić - wygodne śruby i zatrzaski pozwalają zdjąć dach z przodu, a jego tylna część jest odłączana po odkręceniu śrub imbusowym kluczem. Dzięki temu możemy praktycznie pozbawić go całej górnej połowy karoserii i otrzymać lekki, otwarty, terenowy pojazd. 

Fot. Krzysztof Stypułkowski
Fot. Krzysztof Stypułkowski

Pierwszym przystankiem na lubuskim szlaku była nieduża miejscowość Sława. Jej barwna historia oraz kolekcja legend z nią związana nadaje się na osobny artykuł, zatem polecamy zgłębić jej tajemnice samemu. Tropy? Ród szlachecki podzielony wewnętrznie wyznaniami, wyścig konny, gdzie stawką jest wyznanie całego miasteczka, tajemnicza biblioteka dokumentów masońskich pozostawiona przez nazistów podczas II wojny światowej. Jest zresztą tego znacznie więcej, a dla miłośników sportów i aktywnego wypoczynku. Sława położona jest nad Jeziorem Sławskim, które idealnie nadaje się do żeglarstwa.
 

Drugie miejsce, które odwiedziliśmy z pozoru wydaje się zaniedbane i opuszczone. Jednak czekała na nas tam fascynująca opowieść. Pałac Bojadła, bo o nim mowa, pochodzi z XVIII wieku. Wraz z okolicznym parkiem tworzy piękne założenie, które niestety dziś znajduje się w kiepskim stanie. Wewnątrz jednak coś się zmienia. Opiekująca się nim obecnie Fundacja Pałac Bojadła, pod wodzą dr Stanisława Kowalskiego stara się krok po kroku przywrócić temu miejscu dawny blask. W przyszłości ma tu powstać placówka kultury z muzeum i salą koncertową, a już teraz trwają pierwsze prace zabezpieczające obiekt. Dr Kowalski przekonuje, że to nie jedyny taki skarb ziemi lubuskiej potrzebujący ochrony. Wraz z Anetą Kamińską prowadzą ich dokumentację na stronie:  http://www.palaceiparki.pl/ - to praktycznie gotowy szlak pięknej podróży po zabytkach lubuskiego!

Fot. Krzysztof Stypułkowski

Fot. Krzysztof Stypułkowski
 

Większość z nas kojarzy ziemię lubuską ze słynnym posągiem Jezusa w Świebodzinie i Zieloną Górą, ale czy wiecie, że warto ją także łączyć z winem? Na sam koniec podróży (po przepłynięciu przez Odrę promem) dotarliśmy do Lubuskiego Centrum Winiarstwa w Zaborze. Okazuje się, że region może pochwalić się całkiem bogatymi zasobami i ciągłością winiarstwa. A jak smakuje? Cóż, autor tekstu prowadził samochód, więc może polegać jedynie na relacjach innych członków wyprawy - a te były tylko pozytywne!
 

Podróż przez lubuskie wypełniła nasze głowy inspiracjami do kolejnych wypraw - zobaczyliśmy jedynie skrawek możliwości, jakie dają tutejsze atrakcje, dlatego planujemy szybki powrót - żeby wykorzystać je w pełni.​