Ponad 60 wraków z okresu od Bizancjum do XIX wieku - to bilans badań przeprowadzonych na dnie Morza Czarnego, które, jak się okazuje, jest prawdziwym cmentarzyskiem statków. Niektóre z nich zachowały się w zaskakująco dobrym stanie. Badania prowadzono w ramach projektu Black Sea MAP

Naukowcom z Uniwersytetu w Southampton zajęło to trzy lata. Jest to jeden z największych projektów. Co ciekawe, na początku wcale nie chodziło o szukanie wraków. Projekt dotyczył badania dna Morza Czarnego pod kątem zmian klimatycznych.

Najstarszy okręt pochodzi ze schyłkowego okresu Cesarstwa Rzymskiego. Inne pamiętają czas Bizancjum i wieków średnich. To wspaniała wizytówka ostatnich 2500 lat tego regionu. Naukowcy twierdzą, że jest to bezkonkurencyjne odkrycie. Lokalizacja statków mówi wiele o szlakach handlowych i działaniach wojennych. Nareszcie możemy dokładnie zbadać budowę okrętów, które do tej pory znaliśmy tylko z rysunków.

- Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś takiego – mówi Dr Kroum Batchvarov z Uniwersytetu w Connecticut.  – Historia odkrywa swoje tajemnice na naszych oczach – dodaje.

Naukowcy posługiwali się zdalnie sterowanymi pojazdami „ROV” z kamerami w wysokiej rozdzielczości z możliwością nagrywania w 3D, laserami, oświetleniem i sprzętem do badania dna morskiego.

Jak to się stało, że wraki są w tak dobrym stanie? Morze Czarne na głębokości 150 metrów jest anoksyczne. To znaczy, że nie ma tam tlenu rozpuszczonego w  wodzie lub jest go bardzo mało i przez to nie występują tam prawie żadne organizmy.  Jeden ze średniowiecznych statków handlowych zachował się tak dobrze, że wygląda jakby dopiero co zatonął. Można na nim dostrzeż takie szczegóły jak np. liny i rzeźbienia.

Zespół będzie utrzymywał w tajemnicy lokalizację wraków dopóki trwają badania ze względu na ich bezpieczeństwo. Na szczęście pracuje z nimi ekipa telewizyjna, dzięki której wyniki prac dotrą do szerszej publiczności. 

Źródło: iflscience

Tekst: Paweł Sadowski