Joshua Jensen-Nagle jest autorem niebanalnych zdjęć.

Od kilkunastu lat fotografujesz plaże na całym świecie. Skąd ten pomysł? 

Mój projekt trwa już 17 lat, ale prawdopodobnie zaczął się w dzieciństwie. Wychowałem się w New Jersey i często spędzałem wakacje w domu na plaży należącym do mojego dziadka. Spędzaliśmy mnóstwo czasu nad morzem: pływaliśmy, surfowaliśmy, więc plaża to dla mnie symbol najpiękniejszych wspomnień. Jako artysta zacząłem eksplorować ten temat w fotografii szukając nostalgii za dzieciństwem i emocji tamtych chwil. Nadal interesuje mnie ten temat, chociaż właśnie zaczynam nowy projekt, tym razem o lodowcach – ten projekt będę realizował na Islandii, w Argentynie i na Alasce. Globalne ocieplenie sprawia, że lodowce znikają, ale z nimi znikają też plaże. Z biegiem czasu mój projekt nabiera więc trochę innego znaczenia – osobista perspektywa jest być może mniej ważna niż jego globalny wymiar.

Twoje zdjęcia są abstrakcyjne, wykonujesz je z powietrza. Dlaczego zdecydowałeś się na taką trudną technicznie perspektywę?

Tak naprawdę zacząłem na ziemi – robiłem zdjęcia Polaroidem, skanowałem i robiłem duże odbitki. Już na początku kariery robiłem zdjęcia plaż, ale fotografowałem też architekturę i ludzi. Z czasem zacząłem używać sprzętu cyfrowego, który dziś jest tak dobry technicznie, że jest w stanie sprostać moim wymaganiom, co do jakości detali nawet w przypadku dużych odbitek. Dzięki temu mogłem zacząć myśleć o perspektywie „z powietrza”. Chciałem też sprawdzić, co mogę zobaczyć z góry – i kiedy spróbowałem, okazało się, że tego właśnie szukałem.

Twoje zdjęcia są efektem współpracy z pilotem. Pracujesz zawsze z tą samą ekipą?

Nie, za każdym razem szukam pilotów w konkretnych miejscach, gdzie mam zamiar fotografować. Na początku często są zdziwieni moimi pomysłami, ale jak tylko zobaczą pierwsze efekty zwykle się angażują. Zdarza się, że odwracają helikopter do góry nogami, a ja wiszę przypięty pasami i fotografuję.

Jak wybierasz “swoje” plaże?

Google Earth jest świetnym narzędziem. Tam szukam właściwych lokalizacji w miejscach, które wydają mi się interesujące. Czasami dzięki temu znajduję prawdziwe perełki. Tak było w przypadku wybrzeża Toskanii, które nie kojarzy się raczej z piaszczystymi plażami. Kiedy sprawdzałem tą lokalizację na mapach, nagle zauważyłem tą niesamowitą, turkusową plamę – i wiedziałem, że muszę tam pojechać. Nie rozczarowałem się (śmiech).

Czy jest jakieś miejsce, do którego wracasz?

Uwielbiam wybrzeże Portugalii, szczególnie region Algarve. Ukryte plaże, skaliste wybrzeże, jaskinie – ten region jest niesamowity i można go cały czas odkrywać na nowo.

Gdzie spędzasz wakacje, skoro pracujesz na plaży?

Czasami udaje mi się połączyć przyjemne z pożytecznym i odpoczywam też w trakcie realizacji projektu. Z drugiej strony często jestem w swoim świecie, organizuję zdjęcia, jestem całkowicie pochłonięty pracą, więc zdarzają się sytuacje, kiedy moja żona po prostu zabiera mi aparat przed wyjazdem – to oznacza, że teraz odpoczywamy.

Rozmawiała Wiktoria Michałkiewicz


Wybrane prace fotografa można było oglądać w trakcie targów Photo London w Somerset House. Na miejscu była nasza dziennikarka, Wiktoria Michałkiewicz.