Opracowali go wspólnie psycholodzy i projektanci z Uniwersytetu RMIT w Melbourne. Specyficzny wygląd liternictwa ma ułatwić mu zakotwiczenie informacji w naszej pamięci na dłużej.

Podstawą do projektu stała się teoria “desirable difficulty” - czyli wyzwania, które chętnie podejmujemy i na tyle szybko pokonujemy by chcieć więcej. Metoda ta sprawdza się na przykład w edukacji, gdy osiągając często mniejsze sukcesy jesteśmy zmotywowani to stawiania sobie poprzeczki coraz wyżej.

Sans Forgetica została stworzona tak by stanowić prostą do rozwiązania zagadkę, która jednak wymaga od odbiorcy pewnej pracy umysłowej. Dzięki temu, jak przekonuje Stephen Banham z RMIT, mózg zapamięta chętniej to, co jest napisane. 
- Powinna być trudna do odczytania, ale nie za trudna – tłumaczy – Wymagając dodatkowej czynności pamięć może być skuteczniej uruchamiana.

Samo stworzenie kroju wymagało od Banhama sporego wysiłku. Musiał porzucić wszystkie nawyki i instynkty, które wyrabiał sobie badając typografię przez ostatnie 25 lat. Przejrzystość, łatwość przyswajania – to cechy, wedle których powinno się budować wzornictwo liter, tu jednak trzeba było iść pod prąd utartym zasadom. 

Przechylony “do tyłu”, czyli w lewą stronę, krój może wydawać się dziwny, do tej pory można go było spotkać głównie wśród kartografów, którzy używali go do zapisu nazw rzek. Przerwy wewnątrz liter mają uruchomić nasz mózg, by poświęcił chwilkę na rozpoznanie kształtu. 

Testując Sans Forgeticę porównano jej wydajność z innymi krojami korzystając z opinii 400 studentów. W oficjalnym komunikacie uczelni stwierdzono po eksperymencie, że „złamała wystarczająco wiele zasad projektowania by nie stając się nieczytelną poprawić zdolność zapamiętywania.”

Eksperyment nie jest zupełną nowością i w pewnym stopniu kontynuuje badania Daniela Oppenheimera, profesora psychologii z Canegie Mellon, który zdefiniował podobny paradygmat do “desirable difficulty” i nazwał go „disfluency” - co można przetłumaczyć na „niepłynność”. Choć nazewnictwo jest inne, cel pozostaje ten sam: gimnastyka umysłu pozwalająca ćwiczyć pamięć. 

Oppenheimer opierał się na zmianach kontrastu i wielkości, nie stworzył własnego nowego kroju. W jednym z jego badań 28 studentów czytało krótkie teksty o fikcyjnych stworzeniach. Pierwszy tekst wydrukowano na szaro, korzystając z 12-punktowego kroju ComiC Sans oraz Bodoni. W drugim litery były czarne, o wielkości 16 punktów i w kroju Arial. Po przeczytaniu przez 15 minut studenci byli rozkojarzani, a następnie musieli przejść krótki test sprawdzający jak wiele zapamiętali z tekstów. 87% zapamiętało fakty dotyczące szarego tekstu, a 73% czarnego. Wniosek? Trudniejszy do odczytania tekst skutecznie wrył się w pamięć. 

Oppenheimer wraz ze swoim zespołem rozszerzył badanie dodając do niego uczniów szkoły średniej w Chesterfield, w stanie Ohio. Zmieniono krój liter, wprowadzono druk pochylony oraz nowe kroje. Po kilku tygodniach wyniki pokazały, że przedmioty z materiałami napisanymi trudniejszym do odcyfrowania krojem skuteczniej zostawały w głowach uczniów. 

- Badanie pokazało, że interwencja behawioralna może być bardzo ważną częścią reformy edukacji – powiedziała Oppenheimer w wywiadzie dla Harvard Business Review. 

Sans Forgetica to pierwszy krój, według naukowców z RMIT, nastawiony na wzmacnianie pamięci.  Janneke Blijlevens, który brał udział w jej projektowaniu, zwraca uwagę, że by uzyskać pełną skuteczność, powinna być stosowana jedynie w niektórych przekazach. Jeśli będzie pojawiać się za często mózg przyzwyczai się do niej i z czasem zacznie „przelatywać” nad nią umożliwiając pobieżne czytanie, z którego niewiele zapamiętamy. 

Możecie sprawdzić jakość kroju na własnej skórze, a raczej koncentracji. RMIT udostępniła ją jako rozszerzenie do przeglądarki Google Chrome. 


Źródło: Science Alert / RMIT