Pewien fitopatolog wpadł na pomysł jak zmodyfikował brzmienie instrumentu... dość szalony pomysł!

Skrzypce działają w następujący sposób: prowadząc smyczek po strunach, tworzymy wibracje w podstawku (mostku), które przenoszą się na wzmacniające je pudło rezonansowe. Skrzypce Stradivariusa z XVIII w. są uznawane za najlepsze pod względem jakości wydobywanego z nich dźwięku. Jeden egzemplarz może być wart milion dolarów.

Ale według fitopatologa Francisa Schwarze’a (powyżej) poddanie zwykłych skrzypiec oddziaływaniu dwóch grzybów – próchnilca długotrzonkowego (Xylaria longipes) i zmiennoporka szklistego (Physisporinus vitreus) – może mocno poprawić ich parametry instrumentów, zbliżając je do poziomu dzieł sławnego lutnika.

Grzyby uszczuplają ściany komórek świerku pospolitego (jedynego drewna używanego do produkcji płyty wierzchniej skrzypiec) i jaworu, co ułatwia dźwiękom przemieszczanie się. Mniejsza waga oznacza intensywniejsze i lepiej rezonujące brzmienie. Tu jednak nie chodzi tylko o głośność. Grzyby eliminują jednocześnie zbyt wysokie, irytujące dźwięki. Zdaniem Schwarze’a mogą też podrasować inne instrumenty, np. gitary. Grzyby oddziaływające na płytę wierzchnią skrzypiec uszczuplają ściany komórek drewna (dolne), dzięki czemu dźwięki mogą łatwiej się przemieszczać.

Autor: Johnna Rizzo