Dla papieża. Nie, to nie żart, naprawdę chodziło o to, by udobruchać głowę Kościoła katolickiego. Co ciekawe, po latach okazuje się, że nie trzeba ich brać i można przetrwać miesiąc bez miesiączki bez strachu o zdrowie.

Siedem pigułek w prawie każdym blistrze zawierającym leki antykoncepcyjne to zwykłe cukierki udające leki. Właściwie do czego są one potrzebne, skoro nie mają wpływu na cykl kobiety?

Dla papieża

Historia zaczyna się w amerykańskim laboratorium, jednak jej rozwinięcie sięga Watykanu. W bardzo konserwatywnych w USA latach 50-tych XX wieku tworzenie leków antykoncepcyjnych nie było tematem mile widzianym w sferze publicznej. Za ideą wynalazku stoi prawdopodobnie Margaret Sanger, działaczka na rzecz praw kobiet i planowania rodziny, założycielka American Birth Control League. To właśnie ona miała podsunąć profesorowi Gregory'emu Goddwinowi Pincusowi pomysł badań nad antykoncepcją hormonalną. Był to badacz rozmnażania się ssaków na harwardzkim uniwersytecie. Pincus rozpoczął prace i dobrał sobie zespół ludzi, w tym ginekologa Johna Rocka, który przeniesie jego badania ze zwierząt na ludzi.

Sam Rock był zadeklarowanym katolikiem co z pewnością nie ułatwiało mu pracy. Hierarchowie Kościoła krytykowali antykoncepcję medyczną, choć dopuszczali „naturalną”, czyli dopasowanie aktywności do cyklu menstruacyjnego. Prezerwatywy (nie tylko w latach 50-tych i 60-tych) były na cenzurowanym.Prezerwatywy (nie tylko w latach 50-tych i 60-tych) były na cenzurowanym.

Rock spodziewał się ostrej krytyki ze strony Kościoła jeśli na rynek wejdzie lek pozwalający zupełnie zatrzymać cykl, dlatego wraz ze swoim zespołem dorzucił do zestawu pięć pigułek placebo, by zachować tydzień naturalnej menstruacji każdego miesiąca.

Przemyślny plan nie przyniósł jednak oczekiwanego sukcesu. Gdy w 1968 amerykańska federalna agencja do spraw leków FDA dopuściła lek na rynek, papież Paweł VI ogłosił wszystkie „sztuczne” metody antykoncepcji za sprzeczne z nauką Kościoła. Swoje zdanie kapłan uzasadniał między innymi... obroną godności kobiet.

- Mężczyzna, który przyzwyczai się do antykoncepcji zapomina o szacunku do kobiety i nie zwracając uwagi na jej fizyczną i emocjonalną równowagę, sprowadza ją do roli narzędzia nasycenia swoich żądz – argumentował Paweł VI.

Kościół mógł (i może dalej) sprzeciwiać się antykoncepcji, jednak nawet bez pojednawczego planu Rocka lek przyjąłby się. Po ośmiu latach na rynku komercyjnym tabletki z cukrem stały się standardem hormonalnej kontroli zachodzenia w ciążę. Krwawienia, które pojawiają się przy ich używaniu nie są tym samym co naturalna miesiączka, przez długi czas uznawane były za potrzebne.

Mają zalety, ale i niosą ryzyko - dwie strony pigułek

Choć nie dysponujemy jeszcze wynikami długookresowych badań nad skutkami doustnych środków antykoncepcyjnych ginekolodzy zgadzają się co do tego, że comiesięczne krwawienia (z odstawienia tabletek - od red.) nie są potrzebne z medycznego punktu widzenia. Co więcej, istnieją badania wskazujące na to, że pominięcie cyklu może służyć kobiecie na kilka sposobów.