Badania, które znamy z ostatnich kilku lat są dla czerwonego mięsa bezlitosne - uważa się je za pokarm zagrażający zdrowiu, który może powodować tak poważne problemy, jak rak, choroby serca, czy cukrzyca. Pojawiła się jednak nowa fala studiowania jego wpływu na organizm człowieka i okazuje się, że… wcale niekoniecznie.

Nowe badania, które spotkały się ze sporymi kontrowersjami, podnoszą śmiałą tezę, że tak naprawdę nie ma poważnych dowodów na to, że jedzenie czerwonego mięsa jest dla nas złe. Media nie pozostawiają na tej teorii suchej nitki, alarmując, że zwiększenie spożycia tego rodzaju mięsa to pewna śmierć. 

To jak w końcu z tym mięsem? Odpowiedź jest prosta: to skomplikowane.

 

Wojny naukowców

Kontrowersyjne badanie to wynik zestawienia ze sobą wyników wielu niezależnych badań, testów i analiz. Naukowcy z całego świata zebrali się i przeanalizowali wszelkie dowody na zgubny wpływ czerwonego mięsa na organizm człowieka. Ich ciężka praca zaowocowała powstaniem teorii, że żadne z tych dowodów nie są wystarczające.

Jak to się stało, że nowe badania zaprzeczają przyjętemu porządkowi? Tak jak w innych dziedzinach życia - wszystko jest kwestią interpretacji. Wszak obie teorie oparte są na  dokładnie tych samych badaniach.

Problem polega na tak zwanych przeglądach systematycznych, czyli w skrócie - zbiorze wszelkich naukowych publikacji na temat wybranego zagadnienia, który w idealnym świecie ma funkcjonować jako najbardziej solidna perspektywa na dany temat. Przykładowo - pełen zestaw badań nad skutecznością leku na cukrzycę może mieć pozytywny wynik, jednak gdyby przestudiować każdy przypadek osobno, może okazać się, że nie do końca spełnia on swój cel, a wręcz ma negatywny wpływ na inne aspekty zdrowotne. Niestety wszystko zależy od interpretacji naukowców, która jest czynnikiem wręcz niemożliwym do wyeliminowania w procesie badania naukowego.

 

Aby wyrobić sobie własną opinię, wypadałoby więc przeczytać systematyczne przeglądy, aby zobaczyć, co w danym temacie zostało zrobione i jak racjonalne są wnioski wynikające z interpretacji badaczy. Ważny jest też język, w jakim zostały one sformułowane.

 

W tym konkretnym przypadku czerwonego mięsa największa różnica między nowymi i starymi badaniami sprowadza się do jednego argumentu: czy dowody są wystarczająco solidne, aby sformułować wnioski. Naukowcy z “nowej szkoły” nie powiedzieli, że możemy jeść czerwone mięso we wszystkich posiłkach - wysnuli jedynie teorię, że obecny poziom dowodów na jego szkodliwość jest niewystarczający, by formułować restrykcyjne zalecenia dotyczące jego spożycia.


 

To jak z tym mięsem?

Przesłanie wynikające z nowych badań nie jest jednoznaczne, a więc nie pójdą za nim nowe wytyczne dotyczące obecności czerwonego mięsa w diecie. Istnieją sygnały, które mogą łączyć poziom jego spożycia z niektórymi chorobami, jednak równie dobrze u niektórych osób ta zależność może nigdy nie mieć miejsca.

 

Prawda jest taka, że by udowodnić słuszność którejkolwiek z teorii, trzeba by było przeprowadzić badanie polegające na karmieniu tysięcy losowych osób czerwonym mięsem przez dziesiątki lat i zestawić jego wyniki z wynikami analogicznej grupy, która w tym czasie całkowicie wyeliminuje je ze swojej diety. A to się nigdy nie uda, bo byłoby wielce nieetyczne, ekstremalnie nieekologiczne i bardzo niepraktyczne.

 

No więc jeść czy nie jeść? Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi, a prawdziwym przesłaniem wojny naukowców o czerwone mięso powinno być to, że różnorodność w diecie jest zdecydowanie wskazana. Rozsądnym podejściem wydaje się zastosowanie do wskazań dr.Gioty Mitrou, dyrektor badań Międzynarodowego Funduszu Światowych Badań Nad Rakiem (World Cancer Research Fund International) - “Przesłanie, które ludzie powinni przyjąć jest to, że nie powinni jeść więcej niż trzech porcji czerwonego mięsa w tygodniu, unikając tego przetwarzanego.”