Polscy paleontolodzy dokonali w śląskich Lisowicach sensacyjnego odkrycia

Teoretycznie w okresie, na który znalezisko zostało datowane, czyli koniec triasu (205–210 mln lat temu), stosunkowo niewielkie dicynodonty powinny już schodzić ze sceny, ustępując miejsca dinozaurom. A tymczasem...

– To stworzenie postanowiło być duże i rywalizować z dinozaurami o dominację na planecie – mówi dr Grzegorz Niedźwiedzki, który wespół z prof. Tomaszem Sulejem opisał Lisowicia bojani w prestiżowym naukowym czasopiśmie Science. Ten dicynodont postury potężnego nosorożca osiągał wagę 9 ton. Skąd takie rozmiary? Być może nabierając masy, „uciekał” przed drapieżnikami, takimi jak smok wawelski, inne stworzenie odkryte w Lisowicach.

– Znaleźliśmy kości L. bojani ogryzione przez drapieżnika, najpewniej smoka, ale był to młodociany osobnik – tłumaczy prof. Sulej. Lisowicia, pozbawiona zębów, z kostnymi strukturami ścierającymi, musiała mieć duży żołądek do trawienia stosunkowo ograniczonego rodzajowo, niskokalorycznego pokarmu. To najmłodszy znany nam dicynodont, a zarazem największy, jaki żył na Ziemi.

Sławomir Borkowski