Jabłko stoi na karabinowej łusce. Pocisk pędzący 850 m/s przebija je, zostawiając za sobą pióropusze drobinek przy wejściu i wyjściu przez owoc, i zastyga... w kadrze. Tę fotografię Harold Edgerton zaprezentował swoim studentom na wykładzie zatytułowanym "Jak zrobić mus jabłkowy" na MIT. Ci dosłownie zamarli z wrażenia. W tych czasach nie było jeszcze oczywiste, że można fotografować zjawisko wcześniej niedostrzegalne.

Dr Harold Edgerton zatrzymał czas i pokazał coś, czego ludzkie oko nie mogło samo zobaczyć, bo rejestruje zaledwie 45–53 błysków światła na sekundę. Użyty do zdjęcia aparat był w zasadzie zwykły. Za to magneto-optyczna migawka jak i sam fotograf – zdecydowanie nie. Papa Flash, jak go nazwali przyjaciele, pracował na słynnej amerykańskiej politechnice MIT i od 30 lat rozwijał autorską metodę fotografii błyskawicznej pod nazwą Rapatronic. Służyła ona do zdjęć z ekstremalnymi czasami naświetlania, rzędu milionowych części sekundy. Wykorzystywało ją m.in. wojsko do rejestrowania faz eksplozji jądrowych, ale ułatwiła też zrozumienie i analizę wielu innych szybkich zjawisk i procesów.
 

Wdzięczni Edgertonowi mogą być nie tylko miłośnicy fotografii, ale też imprez. Tworząc swoją metodę fotografii, znalazł zastosowanie dla stroboskopu, przyrządu nieco zapomnianego. Po jego eksperymentach stroboskop trafił do placówek badawczych na całym świecie, a w końcu do klubów muzycznych.
 

Tekst: Błażej Grygiel