Góry zawsze symbolizowały wolność, niezależność - stąd pomysł dziewięciu alpinistów - wytyczenie polskiej drogi na niezdobytym szczycie.

Ostatni rok był dla Polaków niepowtarzalny, obchodziliśmy jubileusz 100-lecia odzyskania niepodległości. Na przełomie maja i czerwca 2018 r. dziewięciu członków Polskiego Klubu Alpejskiego, z kierownikiem wyprawy Bogusławem Magrelem na czele oraz dwóch pakistańskich wspinaczy, pragnęło uczcić Niepodległość wejściem na dziewiczy szczyt- Yawash Sar II, mierzącym prawdopodobnie 6176 m n.p.m. 

Niestety, po dotarciu na miejsce, w rejon gór Ghujerāb, okazało się, że będziemy musieli zmienić swój plan. Na Yawash Sar II zalegało wyjątkowo dużo śniegu, jak na tę porę roku, a po wcześniejszych świeżych opadach, których byliśmy świadkami, istniało bardzo duże zagrożenie lawinowe. Nie chcieliśmy ryzykować, ale też dać za wygraną i stracić szansy na niezdobyty szczyt. Ponieważ ten rejon Karakorum jest słabo eksplorowany, ze względu na duże odległości od cywilizacji i braki w dokumentacji topograficznej, nie musieliśmy długo szukać dziewiczego szczytu - znalazły się nawet dwa, nie mniej interesujące, niż nasz pierwotny cel.

 

Zachód słońca nad Karimabadem, stolicą Hunzy. W dolinie płynie Indus, w tle Rakaposhi 7788 m n.p.m. Fot. Paweł Kułaga  

Zanim jednak stanęliśmy jako pierwsi na ich szczytach musieliśmy przemierzyć ok. 7 tyś kilometrów drogą powietrzną do Islamabadu. Następnie odbyć krótki lot do Gilgit oraz drogą lądową dostać się do Karimabadu w dolinie Hunzy. Lokujemy się w hotelu na dwie noce, ale nie ma czasu na odpoczynek po długiej podróży. Karim Hayat, który zaprosił nas do swojego kraju, już nas prowadzi do Fortu Baltit, dawnej siedziby lokalnych królów. Przemieszczamy się, ściągając na siebie spojrzenia Pakistańczyków wąskimi uliczkami Karimabadu, pośród licznych sklepików ulokowanych w pomieszczeniach na wzór naszych garaży, gdzie ruch miejski rządzi się swoimi prawami.   Zwiedzamy miasto, nad którym górują ośnieżone siedmiotysięczniki tj. Rakaposhi, Diran, Spantik czy spektakularna Lady finger. Podpatruję życie mieszkańców słynących z długowieczności, próbując poznać ich sekret. Hunzowie zawdzięczają to swojej ciężkiej pracy na roli oraz diecie bogatej w ryż, warzywa, owoce, a przede wszystkim morele spożywane z pestkami. Szczególne przekonuje mnie tryb życia Hunzów z Shimshal - ostatniej miejscowości, z której wyruszyliśmy w góry. Z Karimabadu do Shimshal, najwyżej położonej wioski w Pakistanie, na ok. 3000 m n.p.m. jechaliśmy 5 godzin drogą wykutą w skale, która przez 80% długości wiedzie szutrem, wąskimi wąwozami, nad kilkusetmetrowymi przepaściami i gwarantuje mocne przeżycia.

 

 

Shimshal, miejscowość w północnym Pakistanie, najwyżej położona w kraju, na wysokości 3100 m n.p.m. Pola uprawne na pierwszym planie. Fot. Sławomir Wiktor