Spojrzenie na problem dorastania z perspektywy ewolucyjnej pozwala zauważyć, że te cechy mają wielki wpływ na sukces w życiu.

Przed kilku laty mój najstarszy syn, wówczas 17-latek, zadzwonił do mnie z informacją, że właśnie siedzi na komendzie policji. Zatrzymała go drogówka, bo jechał „trochę za szybko”. Zapytałem, co to znaczy „trochę za szybko”. Okazało się, że ów młodzieniec, ukochane dziecko, tulone, kołysane, a w końcu dotaszczone do progu wieku męskiego, pruło szosą z prędkością 182 km/godz. – To bardziej niż trochę – warknąłem.

Zgodził się ze mną. Był poważny i skruszony. Nie kłócił się, gdy mu tłumaczyłem, że przy tej szybkości cokolwiek – pies na drodze, pęknięcie opony, kichnięcie – to śmierć lub kalectwo. Oświadczył nawet, że policjanci słusznie go zatrzymali, bo „nie może być tak, by ludzie jeździli 182 na godzinę”. Nie podobało mu się tylko, że jego wykroczenie nazwano nieostrożną jazdą.

– To nieprawda, bo jechałem ostrożnie, w skupieniu. Wybrałem prosty odcinek szosy, w suchy dzień, za miastem, gdzie miałem dobrą widoczność i nie było ruchu. Nie wcisnąłem bezmyślnie gazu do dechy. Chcę, żebyś to wiedział.

 

Co oni do licha wyprawiają?

Od stuleci większość prób odpowiedzi na to pytanie odwoływała się do jakichś ciemnych sił. Arystoteles ponad 2300 lat temu doszedł do wniosku, że „młodych rozgrzewa natura jak pijanego wino”. G. Stanley Hall, który w 1904 r. uporządkował badania nad młodzieżą, uważał, że okres „burzy i naporu” jest reminiscencją dawnych, mniej cywilizowanych epok w dziejach ludzkości. Freud uznawał okres dorastania za wyraz dręczących konfliktów psychoseksualnych. Erik Erikson zaś, twórca teorii rozwoju psychospołecznego, za najbardziej burzliwy z życiowych kryzysów tożsamości. Wiek dorastania, wieczny problem.

Ten sposób myślenia przetrwał do drugiej połowy XX w. Opracowane w tym czasie nowoczesne metody obrazowania mózgu (tomografia, rezonans magnetyczny i inne) umożliwiły naukowcom obserwowanie zarówno rozwoju fizycznego, jak i wzorców aktywności tego narządu. I co się okazało? Otóż nasze mózgi rozwijają się znacznie dłużej, niż sądziliśmy. Odkrycie to można interpretować dwojako: albo w sposób uproszczony i niezbyt dla nastolatków pochlebny, albo pogłębiony i stawiający ich irytujące zachowania w znacznie lepszym świetle.