Brytyjskie puby oferują coś więcej niż tylko wyszynk: są instytucjami zacieśniającymi lokalne więzi społeczne. Mimo to od kilku dekad liczba pubów spada, a ostatnio leci na łeb na szyję.

Od 2008 r. zniknęło ich około 7 tys., a w każdym tygodniu zamyka się 31 kolejnych. Tak twierdzi Neil Walker z konsumenckiej organizacji Kampania na rzecz Prawdziwego Piwa.

– Ewolucja upodobań, zmiany prawa i przemiany gospodarcze, a do tego supermarkety sprzedające tanie piwo oraz wzrost liczby restauracji serwujących alkohol to czynniki, które spowodowały zapaść świata pubów – mówi zwolennik pubów John Longden. Mimo że pubów ubywa, miejsc, w których można napić się alkoholu, jest więcej niż kiedyś.

– Większość pubów była powiązana z browarami – wyjaśnia pisarz i historyk Paul Jennings. Ale ustawa antymonopolowa z 1989 r. dała spółkom prowadzącym puby nowe uprawnienia.

Zdaniem niektórych wprowadziły one zmiany niszczące tradycję monopiwną. Inni uważają jednak, że dały różnorodność, której brakowało. – Jeżeli puby nie zareagują odpowiednio na zmiany demograficzne i ekonomiczne, są skazane na upadek – prorokuje Longden.